Michniewicz dla „PN”: Legia może przegrać tylko z… Legią!
Główne
pytanie, jakie w tej chwili stawiają kibice emocjonujący się
rozgrywkami polskiej ekstraklasy, brzmi: czy Legia już rozpoczęła
marsz po tytuł, w którym nikt nie będzie w stanie przeszkodzić?
Warto zapoznać się z opinią Czesława Michniewicza w tej kwestii.
Nie tylko dlatego, że z boku – a obecnie polski Mourinho nie
prowadzi żadnego zespołu, siedząc w domu czeka na oferty i
uważnie śledzi wszystkie wydarzenia – lepiej widać. Jest po
prostu bardzo wnikliwym obserwatorem.
– Na
dziś Legia ma tylko jednego rywala w drodze po tytuł – mówi „PN” trener, który wie, jak smakuje mistrzostwo, po które sięgnął z
Zagłębiem Lubin w 2007 roku. – To bardzo trudny i niewygodny
konkurent. Nazywa się… Legia Warszawa.
W ubiegłym sezonie media już dwa miesiące przed ligowym finiszem
rozdzieliły miejsca na podium i piłkarze z Łazienkowskiej tak w
doniesienia o swoim mistrzostwie uwierzyli, że przestali grać. Nie
udźwignęli presji, nie poradzili sobie z rolą faworyta i w
decydujących momentach zawiedli. Nie słuchali trenera Macieja
Skorży, który starał się studzić rozgrzane głowy i bardzo źle
na tym wyszli. Ciekawe zatem, czy teraz potrafią wyciągnąć
wnioski. Bo jeśli przedwcześnie nie
zakochają się w sobie z wzajemnością i nie odlecą – nie za
bardzo mają z kim przegrać.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.