– W pierwszej połowie o przebiegu gry decydowały umiejętności piłkarskie i wtedy radziliśmy sobie dobrze. W drugiej niestety liczyło się tylko to, kto dalej kopnie – powiedział po poniedziałkowym meczu Czesław Michniewicz, trener Jagiellonii Białystok.
Trener Jagi raczej nie był zadowolony z remisu, który jego zespół wywalczył w Bielsku-Białej. – Obawialiśmy się tego, że Podbeskidzie jest bardzo wysokim zespołem i to może zaprocentować. Ale w pierwszej połowie zagraliśmy bardzo fajnie, strzeliliśmy dwa gole i mieliśmy sytuacje na kolejne. Po przerwie tak dobrze jednak nie było i olbrzymi wpływ na to miała aura. Zdecydował stały fragment gry, który gospodarze wykorzystali i od tego momentu to oni mieli przewagę psychiczną – analizował szkoleniowiec zespołu z Podlasia.
– Tomek Frankowski mógł zdobyć hat-tricka, ale pech chciał, że w końcówce to Podbeskidzie strzeliło gola. Miało jeszcze sytuację na kolejnego i wychodzi na to, że musimy się cieszyć z remisu. Mecz był jednak absolutnie do wygrania, więc to radość przez łzy – dodał Michniewicz.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.