– To było spotkanie z gatunku tych o wejście do trumny – powiedział po wygranej 1:0 nad Lechią Gdańsk trener Jagiellonii Białystok, Czesław Michniewicz.
– Wiedzieliśmy, że ten może rozstrzygnąć jedna bramka. Dlatego staraliśmy się grać uważnie z tyłu i czekać na swoją szansę. Nie było ich za wiele, ale na szczęście mieliśmy Grzesia Rasiaka, który okazał się bohaterem tego spotkania. Nie był to bajeczny występ mojego zespołu. Na szczęście Lechia też nie grała porywającej piłki – przyznał szkoleniowiec Jagiellonii.
W zupełnie odmiennym nastroju był oczywiście Rafał Ulatowski. – Jestem bardzo rozczarowany jak wszyscy, którym dobrą Lechii leży na sercu. Przegraliśmy po prostej bramce. Czeka nas ciężka praca zimą, w niej widzę szansę na sukces. Mam kontrakt do czerwca, mam też pomysł i plan, co zrobić, aby było lepiej. W najbliższych dniach czekają mnie spotkania z zarządem klubu, być może właścicielem, na którym określimy, jakie są możliwości klubu w okresie transferowym. Jednak nawet jak istotnych zmian nie będzie, ja jestem gotowy pracować z tym zespołem – skwitował trener Lechii.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.