– Im bliżej końca sezonu, tym mniejszy margines błędu, a po porażce w Zabrzu tego błędu praktycznie nie możemy już popełnić – przed meczem z Cracovią powiedział trener Polonii Warszawa, Czesław Michniewicz.
– Czas, który mamy do meczu z Cracovią wykorzystujemy optymalnie. Gramy dopiero w poniedziałek, więc w ostatnich dniach mieliśmy po dwie sesje treningowe. Do tego dużo odpraw związanych z tym, co się wydarzyło w Zabrzu, ale też o tym, jak chcemy grać w przyszłości – zdradził Michniewicz.
– Szczególną uwagę zwracaliśmy przede wszystkim na grę bez piłki. Piłka się nie męczy i musimy wiedzieć, że utrzymując ją w grze zmuszamy przeciwnika do biegania, a samemu odpoczywamy. Musimy się nauczyć tego odpoczywania będąc przy piłce, ale ono musi mieć taki cel, żeby w pewnym momencie zaatakować. Dlatego pracowaliśmy nad różnymi formami: kontratakiem, atakiem pozycyjnym, stałymi fragmentami gry, czyli elementami, które na pewno wystąpią w meczu – kontynuował.
– W poniedziałek czeka nas bardzo trudny mecz. Cracovia jest zespołem, który będąc skreślony przez wszystkich ekspertów dookoła, po zwycięstwie z Podbeskidziem dalej jest w grze. Inne wyniki też się dobrze dla nich ułożyły. Są na pewno bardzo mocno zmotywowani, uwierzyli w siebie i w trenera. Myślę, że czas spędzony z Tomkiem Kafarskim służy drużynie. Widać, że zaczynają już grać inaczej. Gramy u siebie i chcielibyśmy zagrać jak najlepiej. Wiemy, że im bliżej końca, tym mniejszy margines błędu, a po porażce w Zabrzu tego błędu praktycznie nie możemy już popełnić – przyznał opiekun „Czarnych Koszul”.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.