Mila dla PN: Jaki tam ze mnie bohater, nie przesadzajmy
Sebastian Mila nie był w tak doskonałym nastroju jak tej jesieni od wielu miesięcy. To nieprawda, że nie zrobił kariery, a już totalną głupotą byłoby sugerowanie, iż wyłącznie tracił czas w ostatnich latach. Trzy razy w czterech poprzednich sezonach stawał na podium mistrzostw Polski, a raz zgarnął w tym czasie tytuł. Był też uznawany przez Tygodnik „Piłka Nożna” za ligowca roku, co oznacza, iż osiągnął w futbolu więcej, niż niż znakomitej większości zawodników grających w T-ME w ogóle mogłoby się zamarzyć. Czy jednak skala talentu nie predestynowała Seby do gry na takim poziomie jak w kwalifikacyjnym spotkaniu z Niemcami już od 10 lat? O tym można dyskutować. Zatem – podyskutujmy.
– Jest pan właśnie w trakcie najpiękniejszego momentu w karierze? – Najpiękniejszego to mało powiedziane! Fantastycznie jest mieć taki czas, czuję się jak małe dziecko, które dostało ulubiony cukierek, ale wcale się tego nie spodziewało. Jestem w euforii – mówi „PN” Sebastian Mila (na zdjęciu). – Dojście do tej chwili nie było łatwe, swój wkład pracy miało wiele osób, ale powiem nie tylko za siebie: było warto!
– Spodziewał się pan, że w ogóle może odbudować się jeszcze do takiego poziomu? – A jaki to pańskim zdaniem poziom?
– Najpopularniejszego zawodnika w kraju. – Czy jestem najpopularniejszy, to nie mam pojęcia, ale rzeczywiście wróciłem do poważnej gry i spotkałem się z wieloma pozytywnymi opiniami. I to w sytuacji, kiedy niektórzy przymykali już na mnie oko, a inni traktowali moją karierę niczym zamknięty rozdział. Czułem się wtedy źle, nawet podle, bo ciężko pracowałem na swoje nazwisko, tymczasem znalazłem się na ostrym wirażu. Miałem jednak szczęście, ponieważ spotkałem na swojej drodze wielu fajnych ludzi, dzięki którym wziąłem ten zakręt bezkolizyjnie. Dzięki nim napędziłem się tak bardzo, i wciąż napędzam, że z wielkim optymizmem patrzę w przyszłość. Przekonałem się, iż w piłce, tak samo jak w ogóle w życiu, czasami trzeba zrobić dwa kroki do tyłu, aby potem postawić jeden, za to porządny do przodu. I ja właśnie go stawiam!
(…) – Czuł się pan bohaterem meczów z Niemcami, Szkocją i Gruzją? Albo któregoś ze spotkań w szczególny sposób? – Jaki tam ze mnie bohater, nie przesadzajmy. Dla mnie bycie w tej grupie to zaszczyt. A możliwość gry w obecnej reprezentacji to więcej niż spełnienie marzeń. Cieszę się każdą minutą spędzoną w tej kadrze. Już jadąc na zgrupowanie, jestem podekscytowany. A po meczach czasami nawet do tego stopnia bywam wzruszony, że mogę nie do końca racjonalnie spoglądać na możliwości zespołu albo konkretne występy.
Cały wywiad można przeczytać w najnowszym numerze Tygodnika „Piłka Nożna”
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.