Mila na wylocie ze Śląska. „Dogadamy się do grudnia albo odchodzę”
To byłby potężny cios dla wrocławskiego zespołu. Sebastian Mila wciąż nie podjął decyzji o pozostaniu w Śląsku. W rozmowie z wrocławskimi dziennikarzami piłkarz powtarza, że granicznym punktem negocjacji będzie grudzień.
Mila ma kontrakt wiążący go ze Śląskiem do czerwca 2013 roku. Oznacza to, że już 1 stycznia zawodnik będzie mógł podpisać umowę z nowym pracodawcą, przeprowadzić się do innego miasta, a Śląsk nie miałby z tego ani grosza. Mila rozpoczął już negocjacje z kierownictwem ekipy z Dolnego Śląska.
– Rozpoczęliśmy już negocjacje, choć obie strony zdają sobie sprawę, że będą one trudne. Jak każde w takich sprawach. Mam nadzieję, że się porozumiemy, ale z klubem ustaliłem, że nasze rozmowy dotyczące kontraktu powinny skończyć się do grudnia. Jeśli się nie dogadamy to zwiąże się z innym pracodawcą – mówi Sebastian Mila.
Piłkarz zaznacza, że głównym czynnikiem nie będzie w tym przypadku wysokość umowy, a opinia rodziny. – Z narzeczoną rzeczywiście parę razy na ten temat rozmawiałem. Nie chcę mówić za dużo, bo wtedy wyjdzie na to jakie mam oferty. Mogę powiedzieć tylko tyle, że pewne zapytania są, a Ula uznała, że w tamtym mieście funkcjonowałoby się nam równie dobrze jak we Wrocławiu – przyznaje zawodnik.
Biorąc pod uwagę wszelkie możliwości wydaje się, że najbardziej prawdopodobną opcją jest w tym przypadku odejście Mili już w zimowej przerwie. Wówczas Śląsk liczyć będzie mógł na jakiekolwiek pieniądze.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.