Mimo fatalnej gry mistrzów Polski zwłaszcza w rewanżu z Buducnostią Podgorica w poprzedniej rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów, piłkarze Śląska Wrocław nie zamierzają zakończyć wyścigu do najbardziej prestiżowych rozgrywke na świecie już po dwumeczu z najbliższym przeciwnikiem, którym jest zespół Helsinborgs IF. I to w sytuacji, gdy Sebastian Mila nie ma wątpliwości, że to Skandynawowie wystąpią w roli faworytów.
– Nie ma pan obaw przed meczem z drużyną Helsingborgs?
– Pozostaję optymistą. I nie tylko dlatego, że uważam, że szwedzki zespół pozostaje w zasięgu Śląska.
– W czym jeszcze upatruje pan pozytywów?
– W reakcji zespołu na porażkę z Buducnostą. Wszyscy zawodnicy byli źli, wszyscy rozczarowani, wszyscy odczuwaliśmy ogromny niedosyt. Mamy świadomość, że Śląsk stać na o wiele lepszą grę, nasza ambicja została podrażniona nawet bez medialnej krytyki, która potem spłynęła na zespół. A złośliwe komentarze tylko jeszcze mocniej nas umotywowały.
– Kto w pańskiej ocenie jest faworytem dwumeczu ze Szwedami?
– Myślę, że biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia i występy, wszyscy więcej szans dają zespołowi z Helsingborga. To jednak wcale nie oznacza, iż my zgadzamy się z takim podziałem ról. Mamy dość powodów, aby dobrą i skuteczną grą zamknąć usta nieprzebierającym w słowach krytykom.
Rozmawiał Adam Godlewski foto: Łukasz Skwiot
Cały wywiad zostanie opublikowany w jutrzejszym wydaniu tygodnika „Piłka Nożna”
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.