AC Milan przegrał z Lazio Rzym (1:2) w ostatnim niedzielnym meczu Serie A. Na boisku mogliśmy oglądać Krzysztofa Piątka, który przez kilkadziesiąt minut mógł się cieszyć ze zdobytego gola, który finalnie został mu odebrany.
Piątek krótko cieszył się ze zdobytej bramki (fot. Reuters)
Milan pokonał w minionej kolejce SPAL i na San Siro uznali to za jaskółkę lepszych czasów. Prawdziwa weryfikacja realnej siły Rossonerich miała dopiero nastąpić, ponieważ drużynę Stefano Piolego miały czekać starcia z Lazio, Juventusem i Napoli.
Jako pierwsi formę Milanu sprawdzili piłkarze z Rzymu, którzy w przypadku zwycięstwa znajdowaliby się zaledwie punkt o trzeciej w stawce Romy. Gra toczyła się więc o wysoką stawkę, a Lazio miało potężny atut w postaci Ciro Immobile. Włoski napastnik, który od początku sezonu znajduje się w fantastycznej formie chciał w Mediolanie zdobyć swojego setnego gola w Serie A i jak się okazało dopiął swego jeszcze w pierwszej połowie.
Snajper Lazio świetnie odnalazł się w polu karnym Milanu i po dobrej wrzutce z prawego skrzydła głową skierował piłkę do siatki. Swoje 100 bramek Immobile zdobył w 147 meczach.
Radość gości nie trwała jednak zbyt długo, ponieważ trzy minut później na wysokości zadania stanął inny znakomity napastnik – nasz Krzysztof Piątek. Polak także wykorzystał precyzyjne dogranie w pole karne i w ekwilibrystyczny sposób zdołał pokonać bramkarza Lazio. Na różnych portalach można było dojrzeć, że gol został uznany jako samobójcze trafienie obrońcy gości, ale oficjalna strona Serie A potwierdziła, że trafienie należało do Piątka. Co ciekawe, to samo źródło na początku drugiej połowy zmieniło decyzję i oficjalny komunikat był taki, że samobójcze trafienie zapisano na konto Bastosa.
W drugiej połowie Milan zaatakował jeszcze odważniej i było widać, że chce za wszelką ceną zgarnąć pełną pulę. Lazio po godzinie gry straciło z kolei Immobile, który musiał opuścić boisko z powodu kontuzji.
Ostatnie słowo należało ostatecznie go przyjezdnych ze stolicy. W 84. minucie świetnie na pozycję wypuszczony został Joaquin Correa, który znalazł się w sytuacji sam na sam z Gianluigim Donnarummą i z zimą krwią zdobył gola na wagę trzech „oczek” dla Lazio.