AC Milan przegrał 1:2 w
wyjazdowym meczu z Fiorentiną rozgrywanym w ramach 27. kolejki Serie A. Posada
trenera Filippo Iznaghiego jest już bardzo poważnie zagrożona.
Filippo Inzaghi ma powody do zmartwień
Dwa remisy z niżej
notowanymi rywalami osiągnięte w poprzednich kolejkach ponownie oddaliły Milan
od czołówki tabeli. Do starcia z Fiorentiną Rossoneri przystępowali z
dziesiątego miejsca, a ewentualna porażka oznaczałaby osłabienie i tak już
mocno nadszarpniętej pozycji trenera Inzaghiego.
Pierwsza połowa spotkania
rozgrywanego przy rzęsistych opadach deszczu nie przyniosła bramek. Mecz był
wyrównany, ale żadna nie stron nie potrafiła zaskoczyć obrony rywali.
Na pierwszą bramkę we
Florencji kibice musieli czekać do 56. minuty, kiedy na listę strzelców wpisał
się napastnik Milanu Mattia Destro.
Wszystko wskazywało na
to, że mediolańczycy zdołają utrzymać prowadzenie do końca, jednak końcówka
zawodów należała do gospodarzy. Na siedem minut przed ostatnim gwizdkiem
arbitra pięknym strzałem głową popisał się Gonzalo Rodriguez, który wykorzystał
precyzyjne dośrodkowanie rezerwowego Joaquina.
W 89. minucie podopieczni
Vincenzo Montelli zadali decydujący cios: tym razem dośrodkował Manuel Pasqual,
a Diego Lopeza kapitalną główką zaskoczył Joaquin.
Poniedziałkowa porażka z
Fiorentiną była dla Milanu już ósmym w tym sezonie meczem bez jakiejkolwiek
zdobyczy punktowej. Ekipa Filippo Inzaghiego potwierdziła, że kiepsko czuje się
na wyjazdach: z 13 spotkań w delegacji Rossoneri wygrali zaledwie dwa.
W tym momencie Milan
traci aż dziesięć punktów do piątego miejsca, które gwarantuje start w Lidze
Europejskiej w przyszłym sezonie. Niewykluczone, że za słabą postawę drużyny
posadą zapłaci trener Inzaghi. Jego przyszłość powinna rozstrzygnąć się w
najbliższych dniach.