O leczeniu Arkadiusza Milika nie jest tak głośno jak było tuż po odniesieniu przez niego kontuzji. Nie znaczy to jednak, że reprezentant Polski nie robi postępów. Wręcz przeciwnie – czuje się bardzo dobrze i myśli o powrocie na boisko.
Arkadiusz Milik jest coraz bliżej powrotu na boisko (foto: Łukasz Skwiot)
Milik w spotkaniu eliminacyjnym z Danią zerwał więzadło krzyżowe. Młody napastnik Napoli trafił na stół operacyjny, a po kilku dniach rozpoczął rehabilitację. Początkowe diagnozy mówiły o kilku miesiącach przerwy. O samopoczucie 22-latka postanowiła spytać ekipa „Łączy nas Piłka”.
– Czuję się bardzo dobrze. Dużo czasu poświęcam na rehabilitację i powoli odbudowuję mięśnie. Wiem, że kibice chcieliby usłyszeć jasną deklarację, kiedy wrócę do gry, ale bardzo trudno konkretnie wskazać moment, w którym będę w pełni zdrowy – mówi napastnik.
Zerwane w październiku więzadło już się zrosło. Milik wciąż jest jednak pod opieką lekarzy. – Czekam na ostatnią wizytę u doktora Marianiego w Rzymie, zaplanowaną na 10 stycznia. Z rozmów z lekarzami wynika, że trzy miesiące od operacji więzadło będzie już całkowicie zrośnięte i gotowe na obciążenia związane z grą. Trzeba jednak pamiętać, że będę potrzebował jeszcze trochę czasu, by wrócić do pełnej dyspozycji – dodaje, cytowany przez „Łączy nas piłka”.
Optymiści sądzili, że Milik do gry wróci już w styczniu. Sam zainteresowany jednak woli się nie spieszyć. – W styczniu nie ominie mnie aż tak wiele ważnych spotkań, aby warto było za wszelką cenę ryzykować błyskawiczny powrót. Przede mną jeszcze dziesięć lub więcej lat gry w piłkę – zaznacza trzeźwo reprezentant Polski.
Milik do Napoli trafił latem z Ajaksu Amsterdam. Początek w barwach nowego klubu miał znakomity. W dziewięciu spotkaniach na listę strzelców wpisał się siedem razy, szybko rozkochując w sobie kibiców w miasta Wezuwiusza.