Milik: Dla nas najważniejszy jest mecz, dla dziennikarzy jazda po Lewym i reszcie!
– Uważam, że
dziennikarze mogliby oszczędzić sobie pewnych wypowiedzi. Na temat
zawodników także, nie tylko Fornalika. Naprawdę nie jest
fajnie, gdy na swój temat słyszy się tylko złe rzeczy. Nie
mówię teraz o sobie, lecz wypowiadam się w imieniu innych
osób – w rozmowie z PilkaNozna.pl powiedział Arkadiusz
Milik.
– Zamieniłem Bayer na
Augsburg, do którego zostałem wypożyczony na rok. Chciałbym
jak najwięcej grać. Regularna gra i robienie postępów są w
tej chwili dla mnie najważniejsze – stwierdził Milik.
Szymon Bartnicki: Jeszcze niedawno zarzekałeś się, że latem nie opuścisz
Leverkusen. Skąd ta nagła zmiana decyzji?
Arkadiusz Milik:
Myślałem, że pierwsze pół roku w nowym klubie będzie
przetarciem, po którym zacznę częściej występować grać.
Niestety, rzeczywistość okazała się inna. Zrozumiałem, że nie
ma na co czekać, dlatego poszedłem na wypożyczenie.
– Jakie opcje miałeś
do wyboru oprócz Augsburga?
– Nie chcę do tego wracać.
Jestem w tu, gdzie jestem i tylko to się liczy.
– Nie myślałeś o
powrocie do Polski? Na przykład do Legii? Warszawski klub do
niedawna walczył o Ligę Mistrzów i potrzebował wzmocnienia
siły ognia. Sądzę, że obie strony mogłyby być zadowolone.
– Nie przeszło mi to przez
myśl, ponieważ bardzo chciałem zostać w Niemczech. Na rynku
niemieckim Bayerowi łatwiej będzie mnie podpatrywać niż w Polsce.
– Znalazłeś już nowe
mieszkanie w Augsburgu?
– Tak, ale muszę poczekać
z przeprowadzką, by wykończyli mi kuchnię. Do Leverkusen mam
daleko, a zostawiłem tam meble. Ciężko będzie je przewieźć,
więc będę musiał tam wrócić. (śmiech).
– Analizowałeś już to
dlaczego nie wyszło ci w Bayerze?
– Byłem słabszy od
Stefana Kisslinga. Długo wierzyłem w to, że będę więcej grał,
ale okazało się nie miałem szans w rywalizacji z nim. W tak
silnych klubach jak Bayer trenerzy nie pozwalają sobie na częste
zmiany. Dlatego odszedłem.
– O umiejętnościach
Kisslinga wiedziałeś jednak wcześniej…
– Oczywiście, ale
spodziewałem się wszystko potoczy się trochę inaczej.
– Masz pretensje do
trenerów, że nie dostawałeś więcej szans?
– Nie, staram się
spokojnie do tego podchodzić. Być może tak miało być. Na razie
za wcześnie na zbyt daleko idące oceny. Porozmawiamy za pół
roku i podsumujemy mój wybór.
– Jednym z przeciwników
twojego wyjazdu z Polski był trener Górnika Zabrze Adam
Nawałka, który stwierdził, iż było na ciebie za wcześnie.
Dziś przyznasz mu rację?
– Z jednej strony tak, z
drugiej nie. Pewnych rzeczy, których doświadczyłem w
Leverkusen na pewno nikt mi nie zabierze. Przede wszystkim jestem
bogatszy o nowe doświadczenia. Na boisku może nie pojawiałem się
zbyt często, ale zagrałem mecz w Lidze Europy, wystąpiłem w kilku
spotkaniach w Bundeslidze, a przez cały ten czas trenowałem z
naprawdę silną drużyną. Liczyłem na więcej, lecz nie sądzę,
żeby w pół roku można było zawalić sobie karierę.
– Gdybyś mógł
cofnąć czas to…
– Nie patrzę wstecz.
Najważniejsze jest tu i teraz.
– Nie żałujesz, że
rzuciłeś się na tak głęboką wodę?
– Nie mogę, bo jeśli
podjąłem taką decyzję to znaczy, że byłem jej pewien. Może
okazała się błędna, może nie – za wcześnie by to oceniać.
Gdybym dopiero teraz odchodził z Górnika i trafiłbym do
klubu, w którym bym nie grał, to mogłoby dojść do tego, że
zmarnowałem rok. Wydaje mi się więc, że wszelkie gdybania są
bezsensu.
– Początkowo miałeś
dystans do swojej sytuacji w klubie, ale wiem, że w pewnym momencie
zaczęła się ona irytować. W jakiej formie psychicznej jesteś
obecnie?
– Rzeczywiście, bywały
momenty kiedy byłem mocno wkurzony, ale dlatego zmieniłem klub. Nie
chciałem siedzieć na ławce czy też zadowalać się występami w
końcówkach spotkań.
– Aktualnie jesteś
kontuzjowany, ale nigdzie nie znalazłem wiadomości o tym, co ci
dolega, a informacje o tym, ile będziesz pauzować są rozbieżne.
Mógłbyś je doprecyzować?
– Mam naderwany mięsień.
Około miesiąc temu oberwałem w niego kolanem i zebrała się tam
krew. Pauzowałem wówczas dwanaście dni, a miało to miejsce
przed meczem kadry U-21 z Turcją. Z czasem zapomniałem o bólu,
zacząłem trenować, zagrałem we wspomnianym spotkaniu, po którym
kontynuowałem treningi. Na jednych z zajęć po strzale poczułem
kucie w nodze. Poszedłem na badania, po których znów
dalej trenowałem, bo zdaniem lekarzy z Leverkusen z mięśniem było
wszystko w porządku. Usłyszałem jednak, że mam problemy z plecami
i biodrem, co oznacza, iż przed każdym treningiem mam przechodzić
konsultacje medyczne. Po kolejnych badaniach poinformowano mnie, że
będę pauzować od czterech do sześciu tygodni. W efekcie doszło
do tego, że mój transfer do Augsburga stanął pod dużym
znakiem zapytania. Dopiero jak pojechałem do Monachium okazało się,
że będę pauzować maksymalnie dwa tygodnie. Podpisałem więc
kontrakt i jest duża szansa, że wystąpię już w pierwszym meczu
po przerwie na reprezentację, w którym naszym rywalem będzie
Freiburg.
– Skoro było już
wiadomo, że obecnie nie możesz grać, to po co przyjechałeś na
kadrę?
– Przybyłem na
zgrupowanie, żeby lekarz sprawdził czy z tym mięśniem
rzeczywiście jest tak źle, jak wykazały ostatnie badania. Zostałem
więc przebadany, diagnoza potwierdziła się i zostałem odesłany z
powrotem.
– Wciąż nie rozumiem
celu twojego przyjazdu do Polski.
– Są pewne obowiązki,
które trzeba spełniać w naszej reprezentacji, a to był
jeden z nich. Zawodnik musi przyjechać i pokazać, że jest
kontuzjowany.
– W przeszłości chyba
nie zawsze tak było…
– Też mam takie wrażenie,
ale ja wykonuję to, co do mnie należy. Zapytałem czy muszę
przyjechać – Takie są obowiązki reprezentanta Polski –
usłyszałem. To przyjechałem.
– Zanim dowiedzieliśmy
się o twojej kontuzji, wśród dziennikarzy pojawiły się
głosy, że otrzymałeś powołanie na wyrost. Jak je przyjąłeś?
– Nie śledzę polskich
mediów, bo się nie da. Ciągle tylko jazda po selekcjonerze
Waldemarze Fornaliku i po kadrze. Nie można na chwilę odpuścić?
– Uważasz, że krytyka
reprezentacji Polski jest bezpodstawna?
– Nie chcę tego
komentować, bo to nie moja rola. Uważam jednak, że dziennikarze
mogliby oszczędzić sobie pewnych wypowiedzi. Na temat zawodników
także, nie tylko Fornalika. Naprawdę nie jest fajnie, gdy na swój
temat słyszy się tylko złe rzeczy. Nie mówię teraz o
sobie, lecz wypowiadam się w imieniu innych osób.
– Chcielibyśmy was
chwalić, ale na pochwały trzeba zasłużyć…
– Zdaję sobie z tego
sprawę. Domagam się jednak szacunku i przedstawiania faktów.
Zdarza się, dziennikarze mijają się z prawdą.
– Atakujesz
dziennikarzy, tymczasem kibice też tracą już cierpliwość, czego
najlepszym dowodem jest to, że ostatnio schodzącego z boiska
Lewandowskiego żegnali gwizdami. Oni też przesadzają?
– Trochę tak. Robert na to
nie zasługuje, bo często nie gra dla siebie tylko dla całego
zespołu. Jak ma piłkę to podchodzi do niego więcej zawodników,
co sprawia, że innym gra się łatwiej.
– We wtorek „Fakt”
poinformował, że że Robert Lewandowski się obraził i nie chce
rozmawiać z dziennikarzami.
– I bardzo dobrze. To jego
sprawa. Zresztą w „Fakcie” nie zawsze piszą prawdę.
– Naprawdę uważasz, że
reprezentant Polski ma prawo obrażać się za krytykę?
– Lewy się nie obraził, a
po prostu unikał rozmów, chcąc skoncentrować się na
najbliższym spotkaniu. Taki zawodnik jak on ma gdzieś, co napiszą
o nim w jednej czy w drugiej gazecie. Tak mi się przynajmniej
wydaje. On chce się skupić na swojej pracy, co mnie nie dziwi. Dla
piłkarzy najważniejszy jest mecz z Czarnogórą, dla
dziennikarzy jazda po Lewandowskim i reszcie kadry. Przedstawiciele
mediów mogliby postarać się o lepszą atmosferę
wprowadzając więcej optymizmu, bo przed nami przecież mecz o
wszystko.
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.