– Po dwóch meczach kadry pod wodzą Adama Nawałki widać jak na dłoni, że ostatnie, czego reprezentacja potrzebuje, to personalna rewolucja. W tym momencie trener nie ma innego wyjścia, niż oparcie się na selekcji dokonanej przez Waldemara Fornalika i jeszcze wcześniej Franciszka Smudę. Cokolwiek by przecież nie powiedzieć, poprzednicy wykonali pewną pracę, a nie mieli przecież utrudnionego zadania przez nadmiar kandydatów godnych występów w narodowych barwach – pisze w swoim felietonie na PilkaNozna.pl Paweł Kapusta.
Mecz z Irlandią się odbył i to w zasadzie wszystko, co można o tym spotkaniu napisać. Jakości w grze biało-czerwonych było tyle, co w puszce rybnej konserwy. W wielu fragmentach meczu można było odnieść wrażenie, że niektórzy z zawodników schowali się za rosłymi, szerokimi Irlandczykami i robili wszystko, żeby ich występ przebiegł niepostrzeżenie. Zero pozytywnego zaskoczenia, ale też zero szydery z błędów z poziomu ekstraklasy. Niestety przez działania Nawałki doszliśmy do momentu, w którym kadra stała się bezbarwna i bezwonna, pojutrze wielu z was nie będzie w stanie wymienić choć siedmiu piłkarzy z pierwszego składu.
Ludzie mediów, kierownicy sportowych redakcji, jak Adam Godlewski w Piłce Nożnej czy Michał Pol w Przeglądzie Sportowym nie chcą karmić czytelników kolejnymi porażkami, zmuszać ich do wylewania żałobnych łez. Tych wylały się już całe oceany, ludzie nie chcą już umierać za tę kadrę, więc NA SIŁĘ trzeba szukać pozytywów, iskierek nadziei skłaniających do myślenia, że może jednak kiedyś w końcu coś zatrybi. Stąd właśnie emocjonowanie się meczami młodzieżówki (myślicie, że w Niemczech albo w Anglii jakakolwiek gazeta zdecydowała się na okładkę z młodzieżówką dzień po meczu pierwszej kadry?), a Mateusz Borek w transmisji zachwyca się strzałem Jodłowca z 30 metrów, zresztą średnio udanym, bo piłka najpierw przelała się legioniście po nodze, a później pofrunęła nad poprzeczką.
We frustracji spowodowanej tragiczną grą naszej narodowej kadry powoli zaczynamy zbliżać się do przepaści, do sfiksowania został już tylko jeden krok. Polska reprezentacja ma w swoim składzie jednego z najlepszych piłkarzy świata, nominowanego do Złotej Piłki FIFA, będącego na liście życzeń największych klubów w Europie, a raptem jeden poważny występ kadry młodzieżowej powoduje, że obserwatorzy chcą go zastąpić REZERWOWYM zawodnikiem FC Augsburg. W biało-czerwonej koszulce biega defensywny pomocnik robiący furorę w Ligue 1, zewsząd chwalony przez obserwatorów, a raptem po jednym dobrym występie młodzieżówki chcemy usadzić go na ławie, a środek pola oddać młodemu Furmanowi. Skrajnie niedorzeczne…
Oczywiście, młodzieżówka z Grecją zagrała bardzo dobrze, była zespołem o wiele lepszym, jej zwycięstwo mimo zawirowań w końcówce było jak najbardziej zasłużone. Milik? Dzień konia, występ klasa światowa. Przekładanie tych wyników na grę pierwszej kadry jest jednak bezpodstawne. Marcin Kamiński niedawno był ciągnięty za uszy do pierwszej kadry, a we Wrocławiu w meczu ze Słowacją większość występu spędził na karuzeli. Szukam, rozglądam się i nie potrafię znaleźć odpowiedzi na pytanie, skąd bierze się przekonanie, że Milik godnie zastąpi Lewandowskiego? Czy to inny typ napastnika? Nie, to w zasadzie ten sam typ piłkarza. Czy ma większy instynkt strzelecki? Spore wątpliwości. Czy ma większe umiejętności piłkarskie? Doświadczenie? To wszystko bzdura. Gdyby było inaczej, Milik nie byłby rezerwowym Augsburga, a Lewandowski napastnikiem Borussii. Przed Milikiem, jeśli zacznie regularnie grać, wielka przyszłość. Zarówno w klubie, jak i w kadrze. Jak na razie jednak starajmy się do sprawy podchodzić na chłodno…
Po dwóch meczach kadry pod wodzą Adama Nawałki widać jak na dłoni, że ostatnie, czego reprezentacja potrzebuje, to personalna rewolucja. W tym momencie selekcjoner nie ma innego wyjścia, niż oparcie się na selekcji dokonanej przez Waldemara Fornalika i jeszcze wcześniej Franciszka Smudę. Cokolwiek by przecież nie powiedzieć, poprzednicy wykonali pewną pracę, a nie mieli przecież utrudnionego zadania przez nadmiar kandydatów godnych występów w narodowych barwach. Wprowadzanie do zespołu Pazdana kosztem Krychowiaka bądź Polanskiego, Ćwielonga kosztem Peszki czy Kamińskiego kosztem Glika jest w tym momencie nieuzasadnione. Z jednego, prostego powodu: reprezentacja to drużyna składająca się z najlepszych piłkarzy kraju. Kamiński, Pazdan czy Ćwielong są po prostu słabsi od Glika, Polanskiego i Peszki.
Miejmy tylko nadzieję, że dwa listopadowe półmecze w wykonaniu naszej kadry utemperowały nieco ekstraklasowy popęd Nawałki. Na całe szczęście dla niego, w marcu do dyspozycji będzie miał już Łukasza Piszczka, po kontuzji wróci Mateusz Klich, gotowy powinien być także Zieliński (w tym momencie chyba jedyny piłkarz z młodzieżówki mogący być z czystym sumieniem selekcjonera w każdej chwili wystawiony w pierwszym składzie seniorskiej kadry). Oczywiście Milik, być może Furman, może Wszołek. I skończmy już z tymi eksperymentami. Eliminacje do ME zaczynają się wprawdzie za rok, ale w praktyce – za cztery mecze towarzyskie. Górnik Zabrze na jednym zgrupowaniu przed sezonem potrafił rozegrać więcej gier kontrolnych…
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.