Juventus nie bez problemów pokonał 1:0 przedostatnie w tabeli Cremonese. Gola na wagę zwycięstwa w doliczonym czasie gry strzelił Arkadiusz Milik.
Wydawać by się mogło, że starcie z przedostatnim w tabeli beniaminkiem będzie dla Juventusu idealną okazją na wdrożenie się do rytmu meczowego po przerwie spowodowanej mistrzostwami świata. Tyle teoria. W praktyce bowiem było zupełnie inaczej.
Cremonese już w 15. minucie mogło wyjść na prowadzenie. Wszystko za sprawą Wojciecha Szczęsnego, który zbyt daleko wyszedł z własnej bramki i źle obliczył tor lotu piłki, co wykorzystał Emanuele Valeri, który przelobował go po uderzeniu głową.
Trafienie zostało jednak anulowane. Na szczęście dla bramkarza reprezentacji Polski Valeri znajdował się na ofsajdzie.
„Starej Damie” gra zupełnie się nie kleiła. Bezbramkowy remis utrzymywał się aż do doliczonego czasu gry. Wówczas sprawy w swoje ręce (a raczej nogi) wziął Arkadiusz Milik. Polak oddał bezpośredni strzał z rzutu wolnego na wysokości około 25. metra, futbolówka odbiła się jeszcze od słupka i zatrzepotała w siatce.
Piękny gol na zwieńczenie jakże brzydkiego meczu. Milik uratował „Juve” przed kompromitującą wpadka i wręcz jednoosobowo przedłużył zwycięską serię w Serie A do siódmego spotkania z rzędu z kompletem punktów.
Dla niego samego to już siódme trafienie w biało-czarnych barwach.