Nie było niespodzianki podczas niedzielnego starcia Manchesteru City z Huddersfield Town. Mistrz Anglii wywiązał się z roli murowanego faworyta i pokonał niżej notowanego rywala (6:1).
Sergio Aguero nie zwalnia tempa (fot. Reuters)
Podopieczni Pepa Guardioli nie zamierzali czekać na ruch przeciwnika i od pierwszej minuty ruszyli do zdecydowanych ataków. Obronny mur Huddersfield był obijany przez 25 minuty, jednak w końcu został skruszony. Wynik spotkania otworzył najlepszy strzelec Manchesteru, Sergio Aguero, który otrzymał dalekie podanie od Edersona, zgrabnie poradził sobie z obrońcami i ze spokojem przelobował znajdującego się daleko od swojej bramki Bena Hamera.
Zdobyty gol dodał gospodarzom wiatru w żagle i już w 31. minucie był 2:0. Tym razem w roli głównej wystąpił Gabriel Jesus, który dopadł do piłki na skraju pola karnego i płaskim strzałem pokonał bramkarza. Ten ponownie mógł się spisać dużo lepiej, ponieważ uderzenie było skierowane w kierunku bliższego słupka.
Goście nie zdołali się jeszcze podnieść po tak mocnych ciosach, a już otrzymali kolejny. Kilka chwil po stracie drugiej bramki, poważny błąd popełni Hamer, który nie miał najlepszego dnia, odbijając przed siebie prostą piłkę. Do tej zdołał dojść Aguero i dopełnił formalności, kierując futbolówkę do siatki. Nokaut!
Tuż przed przerwą „Teriery” odpowiedziały jeszcze trafieniem Jona Stankovicia, który z bliska pokonał Edersona, ale było to tak naprawdę wszystko, na co goście mogli sobie tego dnia pozwolić. Tuż po zmianie stron Manchester skarcił ich bowiem za nadmierną zuchwałość, a konkretnie dokonał tego David Silva, który znakomicie przymierzył z rzutu wolnego, trafiając w samo okienko bramki Huddersfield.
Na kwadrans przed końcem spotkania – po kilku wcześniejszych próbach – celu dopiął Aguero, którzy wykorzystał wrzutę z lewego skrzydła i zanotował na swoim koncie hat-tricka.
Ostre strzelanie na Etihad Stadium zakończyło się w 85. minucie. To właśnie wtedy skrzydłem popędził rezerwowy Leroy Sane, który wpadł w pole karne i uderzył. Jego strzał zdołał odbić bramkarz, jednak piłka trafiła w nogi Terence’a Kongolo, który nie zdołał zareagować i zdobył gola samobójczego.
6:1 – mistrz Anglii zademonstrował swoją siłę i dał jasny sygnał rywalom, że zamierza obronić tytuł wywalczony w ubiegłym sezonie.
***
W równolegle rozegranym meczu Burnley musiało przed własną publicznością uznać wyższość Watfordu. Goście bardzo szybko objęli prowadzenie z sprawą trafienia Andre Graya, na które błyskawicznie odpowiedział James Tarkowski, który po wrzutce z rzutu rożnego głową skierował piłkę do siatki.
Po zakończonej remisem pierwszej połowie, na początku drugiej „Szerzenie” ukąsiły dwukrotnie i jak się okazało, było to coś, po czym Burnley już się nie podniosło. Najpierw na 2:1 strzelił Troy Deeney, a kilkadziesiąt sekund później gospodarzy udało się zaskoczyć Willowi Hughes’owi, który świetnie przymierzył ze skraju pola karnego.
Wynik zmianie już nie uległ i po końcowym gwizdku to Watford mógł się cieszyć z wywalczenia kompletu punktów. Drużyna z Vicarage Road ma po dwóch kolejkach już sześć „oczek” na swoim koncie – tak samo jak Chelsea, Bournemouth, Tottenham i Manchester City.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.