Dwa są chyba w tej chwili tylko w Europie kluby, dla których każdy sezon, w którym zespół nie wygrywa Ligi Mistrzów, jest sezonem nieudanym. To Bayern Monachium i FC Barcelona. Żaden z nich uszatki w tym roku nie zdobędzie, oba natomiast zostały mistrzami swoich krajów. Jednak ten wewnętrzny triumf ma zupełnie inny wymiar dla ekipy z Bawarii, a inny dla Katalończyków.
Bayern nie ma z kim na krajowym podwórku przegrać; o ile tylko spisuje się w miarę przyzwoicie, musi zdobyć dojczemajstra. Natomiast Barcelona wygrała ligę, której uczestnikami są obaj finaliści Champions League. I nie ma znaczenia, że wyprzedziła madrycki duet o włos. Liczy się fakt. A ten jest taki, że Luis Enrique w drugim sezonie pracy, po wygraniu w pierwszym wszystkiego, co mógł, utrzymał team na szczycie. Okazał się więc drugim Pepem Guardiolą, a nie drugim Frankiem Rijkaardem.
(…)
Fabryka złota
Szybkie odrodzenie się Barcy po kilku porażkach na przełomie marca i kwietnia (szybkie i spektakularne: 24:0 w bramkach w ostatnich pięciu ligowych spotkaniach!) dowodzi po raz kolejny, że jest ona zespołem najmniej podatnym na kryzysy z całej światowej czołówki. I najszybciej oraz najpiękniej z nich wychodzi. Po każdej porażce niezawodnie przychodzi triumf, na tym bądź innym froncie. Dzieje się tak, gdyż Barcelona jest futbolową wersją perpetuum mobile. Nikt na świecie nie może się z tym klubem równać jeśli chodzi o know-how w dziedzinie budowania i prowadzenia zespołu, tak na polu transferów, utrzymywania formy fizycznej piłkarzy, jak i wzajemnych relacji pomiędzy nimi oraz morale grupy. Każde zjechanie barcelońskiej maszyny z torów jest błyskawicznie korygowane i po chwili znów pędzi ku kolejnym triumfom. Nic dziwnego, że do tego klubu właśnie garną się najzdolniejsi piłkarze na świecie, jak w ostatnich latach Neymar i Luis Suarez, których chciały wszystkie najsilniejsze zespoły świata. Jednak oni uznali, że tylko Barcelona da im gwarancję, iż będą zdobywać puchary jeden za drugim.
Czy zatem mamy do czynienia z najtrwalszym imperium w dziejach futbolu? Z imperium, które nigdy nie upadnie? Historia dowodzi, że na każde przychodził w końcu kres. Ale to barcelońskie, futbolowe, w tej chwili znajduje się w pełnym rozkwicie.
Leszek ORŁOWSKI
CAŁY TEKST MOŻNA ZNALEŹĆ W NAJNOWSZYM NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.