Wydawało się, że w drugim niedzielnym meczu nie obejrzymy goli, ale jednak w samej końcówce zwycięską bramkę zdobyła drużyna Śląska Wrocław. Po bramce Mateusza Cetnarskiego mistrzowie Polski wygrali z Ruchem Chorzów.
Poprzedni sezon przyniósł wiele radości zarówno kibicom Śląska Wrocław, jak i Ruchu Chorzów. Mistrzowie oraz wicemistrzowie Polski jednak w obecnych rozgrywkach grają fatalnie. W niedzielę doszło do bezpośredniego starcia dwóch najlepszych zespołów z poprzedniego sezonu. Niestety mecz nie zachwycił.
Śląsk, który grał na własnym terenie, podszedł do tego meczu kompletnie rozbity. Wrocławski zespół w tygodniu przegrał aż 1:5 z Hannoverem 96 w eliminacjach Ligi Europy. Z klubem musiał rozstać się Orest Lenczyk. Doświadczonego szoleniowca zastąpił Paweł Barylski.
Co można napisać dobrego o pierwszej połowie meczu? W zasadzie, to nic. Obydwie drużyny grały fatalnie i bez polotu. O poziomie tej części spotkania niech świadczy fakt, że żadna z drużyn nie oddała celnego strzału na bramkę rywala!
Druga połowa meczu niestety również nie zachwyciła, ale była mimo wszystko lepsza. Grę Ruchu Chorzów nieco odmienił Arkadiusz Piech, który zastąpił w 51. minucie Andrzeja Niedzielana. Piech kilka razy urwał się defensywie Śląska. W jednej sytuacji był bardzo blisko zdobycia bramki, ale minimalnie przestrzelił. W 88. minucie arbiter słusznie odgwizdał rzut karny dla Śląska za zagranie ręką Marcina Kikuta. „Jedenastkę” pewnie wykorzystał Cetnarski.
W następnej kolejce Śląsk zagra z Podbeskidziem Bielsko-Biała, natomiast Ruch zmierzy się z Koroną Kielce.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.