Nie było na tych mistrzostwach zespołu, który na tytuł zasługiwałby bardziej, niż Szwedzi. Portugalczycy najpierw nie dali sobie z nimi rady w fazie grupowej, a gdy przyszło do rewanżu w wielkim finale, to reprezentacja Trzech Koron okazała się ekipą lepszą.
Ani pierwsza połowa z wyraźną przewagą Portugalii, ani druga z o wiele groźniejszą od rywala Szwecją, ani nawet dwie połowy dogrywki nie przyniosły we wtorkowy wieczór goli. Do wyłonienia zwycięzcy był więc potrzebny konkurs rzutów karnych. Lepiej wykonywali je piłkarze ze Szwecji i to oni zabiorą puchar do domu!
Przed meczem trudno było przewidywać, że Portugalczycy, czyli zespół, który rozsmarował w półfinale Niemców aż 5:0, nie poradzi sobie w ostatnim, najważniejszym meczu ze Szwedami. Owszem, w fazie grupowej ekipa Rui Jorge nie zdołała wygrać z ekipą z Północy, ale przecież gola straciła na niedługo przed końcem meczu, gdy przesądzony był w zasadzie jej awans do półfinału z pierwszego miejsca.
Portugalska młodzieżówka to zespół przede wszystkim z ogromną jakością w środku pola. William Carvalho to bez dwóch zdań najlepszy zawodnik tego turnieju, defensywny pomocnik mający na swoim koncie już ponad 10 meczów w dorosłej kadrze, imponujący spokojem w rozegraniu i umiejętnością rozbijania ataków rywali. Bernardo Silvy przedstawiać chyba nie trzeba, przecież doskonale znamy go z występów w AS Monaco. Gdyby tych panów można było komuś sprzedać w pakiecie, o promocji nie byłoby mowy, kupiec musiałby wyłożyć grubo ponad 30 milionów euro. Szwedzi takich indywidualności w swojej kadrze nie mają, ich siłą jest coś zupełnie innego. – Nie mamy wielkich nazwisk w zespole, które wyceniane są na wiele milionów euro, ale stanowimy zgrany kolektyw – mówił na przedmeczowej konferencji prasowej Hakan Ericson, selekcjoner szwedzkiej kadry.
Siłą szwedzkiego zespołu byli jednak nie tylko jej zawodnicy. O ile bowiem w poprzednich dniach turnieju trudno było wyczuć atmosferę wielkiego piłkarskiego święta, o tyle przed ostatnim meczem mistrzostw praskie Stare Miasto zalała fala głośnych kibiców, w zdecydowanej większości ze Szwecji właśnie. Ściągnął ich tutaj sukces młodzieżówki, półfinał przeciwko Danii na legendarnym stadionie Letna na żywo obserwowało około dwa tysiące gości z tego kraju, wielki finał okazał się wystarczającym magnesem dla kolejnych około czterech tysięcy sympatyków szwedzkiej kadry.
Pierwszą połowę Szwedzi rozpoczęli słabo, nerwowo, chaotycznie. Ekipa Ericsona pozwalała Portugalczykom na zbyt wiele, czego efektem były niebezpieczne strzały Carvalho i Oliveiry. Im jednak dalej w las, tym zespół z północy Europy zbliżał się do poziomu prezentowanego we wcześniejszych spotkaniach – może nie utrzymywał się długo przy piłce, ale mądrą grą w defensywie nie pozwalał przeciwnikowi na kreowanie groźnych sytuacji. Samemu starali się groźnie kontratakować. W drugiej połowie ich gra wyglądała jeszcze solidniej, stworzyli sobie aż trzy fenomenalne okazje do zdobycia gola, nieporadnością wykazywali się jednak Thiese Thelin, Abdullah Tkhalili oraz John Guidetti. Szwedzi byli w drugiej połowie zespołem o wiele groźniejszym. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była jednak dogrywka, a później konkurs rzutów karnych. Te lepiej wykonywali Szwedzi i to oni zgarnęli tytuł.
Z perspektywy polskiego kibica wtorkowy mecz był o tyle ciekawy, że jednym z jego głównych aktorów był arbiter znad Wisły, Szymon Marciniak, bardzo doceniony przez swoich przełożonych z UEFA podczas czeskiego turnieju. Nie dość bowiem, że nasz arbiter miał okazję poprowadzić mecz otwarcia oraz starcie Włochów z Anglią, to na dodatek w czwartek dowiedział się, że będzie „gwizdał” także w ostatnim, najważniejszym spotkaniu. Około dwie godziny przed pierwszym gwizdkiem przechadzał się wraz ze swoimi kolegami Pawłem Sokolnickim, Tomaszem Listkiewiczem, Pawłem Raczkowskim oraz Tomaszem Musiałem po murawie, sprawiał wrażenie bardzo spokojnego, jakby za moment miał poprowadzić kolejne spotkanie w polskiej ekstraklasie w Gliwicach. Tutaj stawka była jednak o wiele wyższa, zresztą co tu dużo pisać, kilkadziesiąt minut przed początkiem meczu rad udzielał mu legendarny Pierluigi Collina, dzisiaj najważniejsza osoba w UEFA w kwestiach sędziowskich właśnie. Zresztą Collina sam siebie wyznaczył do obserwacji pracy Marciniaka i to Włoch wystawi mu ocenę mającą wielkie znaczenie przy późniejszym wyborze grupy arbitrów na przyszłoroczne mistrzostwa Europy we Francji. Polska piątka sędziowska spisała się znakomicie, na piątkę,w trzech najtrudniejszych do oceny sytuacjach Marciniak zachował zimną krew i podjął słuszne decyzje. I to jest dla nas dobra wiadomość na zakończenie czeskich mistrzostw!
Bezpardonowy faul w meczu Porto! Legenda brutalnie potraktowana przez rywala [WIDEO]
FC Porto pokonało Gil Vicente 3:0 w swoim ostatnim ligowym meczu. Jakub Kiwior i Jan Bednarek rozegrali pełne 90 minut, a Oskar Pietuszewski wszedł z ławki rezerwowych w 77. minucie. Kilka minut wcześniej Martin Fernandez wyleciał z boiska za brutalny faul na Thiago Silvie.
On wciąż to ma! N’Golo Kante z pięknym golem! [WIDEO]
Al-Ittihad pokonało Al-Okhdood 2:1 w Saudi Pro League. Drugiego gola dla zwycięzców zdobył N'Golo Kante, który popisał się świetnym strzałem z dystansu.
Jest przełom w sprawie Polaka! Transfer bliski finalizacji
Blisko sfinalizowania transferu jest kilkukrotny reprezentant Polski. Według najnowszych informacji przełamany został impas pomiędzy negocjującymi klubami.
Oficjalnie: Sebastian Szymański odchodzi z Fenerbahce
Sebastian Szymański oficjalnie poinformował o odejściu z Fenerbahce. Reprezentant Polski opublikował pożegnalny wpis w mediach społecznościowych, a według doniesień medialnych jego kolejnym kierunkiem może być francuska Ligue 1.