Przejdź do treści
Mocne teksty i wywiady. Oto nowa „Piłka Nożna”

Polska Ekstraklasa

Mocne teksty i wywiady. Oto nowa „Piłka Nożna”

W kioskach, salonach prasowych, a także za pośrednictwem naszej aplikacji na Androida i IOS czeka już na Was nowy numer tygodnika „Piłka Nożna”. Poniżej prezentujemy fragmenty tekstów i wywiadów, które możecie znaleźć w środku. To jednak nie wszystko, gdyż nr 40 jest po brzegi wypchany dobrą treścią. Sprawdźcie koniecznie!


DOBRY START SEZONU ŚLĄSKA. UZBROJENI

Nikt tego we Wrocławiu głośno nie powie, bo i po co, ale Śląsk ma apetyt. Może nie na mistrza, ale na podium i europejskie puchary – to na pewno. Ma również wizję rozwoju. Wyjść może różnie, lecz na razie projekt wygląda obiecująco.

ZBIGNIEW MUCHA

– Nie chodzi o pompowanie balonika, to bez sensu, ale czemu ich nie chwalić, skoro jest za co – mówi Sebastian Mila, były kapitan WKS. – Zawsze podobały mi się słowa Michała Probierza, który powtarzał, że gra o mistrzostwo Polski. Bo o co niby gra się w lidze? Jasne, ktoś może się uśmieje, przecież w ostatnich latach grono ubiegających się o tytuł zostało mocno zawężone, ale przypomnę, że Piast na końcu też się śmiał. Z innych. A kto stawiał na nas w 2012 roku? Dobry start powoduje, że drużyna rośnie i zaczyna wierzyć. Obecny Śląsk podoba mi się na wielu płaszczyznach. Sposób, w jaki budowana jest drużyna, mądry trener, filozofia klubu, zdrowe podejście do kwestii funkcjonowania, jestem przekonany, że o ile tylko pozwolą na to warunki, kibice wrócą gromadnie na trybuny, bo drużyna gra dobrze, momentami efektownie, kupiła tym kibiców nie tylko we Wrocławiu, ale również część niezaangażowanych w Polsce.

To może polegać na prawdzie. Gdyby przeprowadzić plebiscyt na najbardziej bezbarwną drużynę w ostatnich latach w Ekstraklasie, wrocławianie mieliby szanse na podium, o którym zresztą marzą, choć oczywiście nie w tej kategorii. Wrażenie nijakości potęgowały zwykle pustawe trybuny ogromnego stadionu. W mistrzowskim sezonie 2011-12, średnia frekwencja wynosiła ponad 17 tysięcy. W kolejnym – jeszcze 15 tys., ale potem oscylowała już wyłącznie koło dziesięciu. Na prawie 43-tysięcznym obiekcie źle to wygląda. W trwającej edycji, z uwagi na pandemiczne ograniczenia, średnia widzów z trudem dobija 8 tysięcy, ale w normalnych warunkach, przy tak grających Wojskowych, powinna rosnąć.

Pan Lavicka

Czy da się znaleźć jakieś generalne podobieństwa do wspomnianego 2012 roku? 

– Byłem wówczas w środku drużyny, miałem inny odbiór wielu spraw, niemniej chyba widać trochę podobieństw – uważa dyrektor sportowy, Dariusz Sztylka. – Są liderzy na boisku i w szatni, jest odpowiednia mentalność oraz silny sztab szkoleniowy. Jeden do jednego przełożyć się nie da wszystkiego, ale widać wyraźnie, że drużyna się rozwija. Poza tym ci, którzy znajdują się w meczowej dwudziestce, czują odpowiedzialność za zespół. Wtedy też tak było. Rezerwowy czuł się równie ważny jak gracz wyjściowego składu.

I wtedy – przypomnijmy – też nikt na nich nie stawiał. 

Inna rzecz, że do udanej inauguracji lepiej nie przywiązywać przesadnej uwagi. Rok temu Śląsk zanotował znakomity początek – w 5 meczach uzbierał 13 punktów, zaliczył świetny występ w Poznaniu, wywalczył remis przy Łazienkowskiej, pokonał mistrza Polski i obie krakowskie drużyny. Cztery kolejne remisy z trudnymi rywalami też nie były jeszcze oznaką wielkiej zadyszki. Wszystko sypnęło się od pucharowej porażki z Widzewem. Ostatecznie Śląsk finiszował na piątym miejscu. 

Teraz początek sezonu jest dobry, choć kłopotów trenerowi Vitezslavowi Laviczce nie brakowało – kilku piłkarzy dochodziło do siebie po urazach, kilku przebywało na przymusowej izolacji w związku z pozytywnymi testami na obecność koronawirusa. – W ostatnich tygodniach drużyna funkcjonowała w specjalnym reżimie sanitarnym. Wprowadziliśmy wewnętrzne, rygorystyczne procedury bezpieczeństwa, dalece wykraczające poza oficjalne rekomendacje, które okazały się skuteczne. Uniknęliśmy nowych zakażeń wśród zawodników i dzięki temu mogą oni trenować w komplecie – mówi Krzysztof Bukowski ze sztabu medycznego Śląska Wrocław. 

Nawiasem mówiąc, klub poszedł na małą „wojnę” z PZPN. Zamiast prowadzić zajęcia indywidualne, zgodnie z zaleceniem Zespołu Medycznego, zarządził treningi grupowe (wg stanu na koniec ubiegłego tygodnia w zespole nie było ani jednego przypadku zakażenia) dla piłkarzy, którzy mają negatywne wyniki testów i jednocześnie poprosił o wyjaśnienie powodów, dla których zajęcia miałyby wyglądać inaczej.

Wraz z powrotem do zdrowia kilku zawodników, zaczął krystalizować się skład. Solidny środek pola utworzyli Krzysztof Mączyński i Waldemar Sobota, z przodu, na pozycji ofensywnego pomocnika, może grać zarówno Robert Pich, jak i ktoś z dwójki nowych: Marcel Zylla lub Mateusz Praszelik. Mocnym punktem nieoczekiwanie jest Piotr Celeban łatający dziurę na prawej obronie. To również paradoks. Wydawało się, że dla 35-letniego byłego kapitana drużyny miejsca już w Śląsku nie będzie. Kończył mu się kontrakt, rozmowy o jego przedłużeniu szły opornie. Dziś ma nową, dwuletnią umowę i mocną pozycję, wciąż imponuje przygotowaniem fizycznym i skutecznością. Przed sezonem szacowano, że na prawej obronie być może zadomowi się reprezentant Zambii (jego powołania to dla klubu akurat mały kłopot z racji na przedłużające się afrykańskie eskapady) Lubambo Musonda – ten jednak znacznie lepiej czuje się na skrzydle. 

Od grudnia 2018 prezesem klubu ponownie, po pięciu latach przerwy, jest Piotr Waśniewski – człowiek kojarzony z ostatnimi, dużymi sukcesami WKS (od tych korelacji jednak nie da się uciec…). Pierwszą poważną personalną decyzją szefa była zmiana na stanowisku trenera – w styczniu 2019 Tadeusza Pawłowskiego (oddelegowany ponownie do pracy w akademii) zastąpił utytułowany Lavicka.

Początek miał mocno średni, ale choć Śląsk w sezonie 2018-19 do samego końca musiał walczyć o utrzymanie, to nikt nie miał zamiaru zwalniać trenera – kupiono jego filozofię i wizję, uwierzono w konieczność długofalowego projektu budowy drużyny i klubu. Wkrótce miną więc dwa lata odkąd Czech dzierży trenerskie stery. Miewał trudniejsze momenty, generalnie jednak jego praca jest wysoko oceniana. Nawet jeśli liczby w stu procentach tego nie potwierdzają. Prowadził zespół w 61 meczach (w tym dwóch w Pucharze Polski – z Widzewem i ŁKS – i dwa razy poległ w I rundzie), legitymuje się średnią 1,48 punktu na mecz. Nigdy w szkoleniowej karierze, poza australijskim epizodem, nie miał tak niskiej. Podczas ostatniej kadencji w Sparcie Praga wykręcił nawet 2,16.

Mila: – Lavicka? Po pierwsze: konsekwencja. Po drugie: sprawiedliwość wobec piłkarzy. Po trzecie: fachowość. Śląsk robi postęp z rundy na rundę. Kiedy Lavicka przychodził do Wrocławia, w miarę solidnie wyglądała gra defensywna, do przodu jednak zespół nie miał za wiele do zaproponowania. Był kłopot z kreowaniem sytuacji podbramkowych, o zdobywaniu bramek i fajerwerkach nie wspominając. Dziś natomiast widzę zmianę. Drużyna jest w stanie przejąć kontrolę nad meczem, a decyduje o tym stabilny środek pola. Zespół ma jakiś styl, potrafi grać z rozmachem, kreatywnie, ofensywnie, odważnie. Lavicka potrafił również pokazać piłkarzy, których zbyt dobrze nie znaliśmy, przykładem choćby niedawno wytransferowany Jakub Łabojko.

(…)

***

90 MINUT Z TYMOTEUSZEM PUCHACZEM: PIŁKARZ ŹLE MI SIĘ KOJARZY


Jednym z motorów napędowych Lecha Poznań jest Tymoteusz Puchacz. Młodzieżowy reprezentant Polski zbiera w ostatnich tygodniach sporo pochwał. Nie tylko za formę sportową.

PAWEŁ GOŁASZEWSKI

Wiesz, jaki wpis podbił social media w ostatnich dniach?
Nie mam zielonego pojęcia – uśmiecha się Puchacz.

Piłkarz Lecha wystawił klubowemu koledze niezłą laurkę.
Zaczynam kojarzyć. Było dokładnie tak, jak napisałem. Wszystko działo się tak szybko i nie mogłem Kubie Moderowi powiedzieć tego na spokojnie. Długo do mnie nie docierało, że to się dzieje naprawdę, ale kiedy zobaczyłem zdjęcia w samolocie czy z podpisania kontraktu, zdałem sobie sprawę, że to się wydarzyło, że to nie sen. Zacząłem przeglądać stare zdjęcia i przypominać sobie różne historie. Trochę się wzruszyłem, napisałem kilka słów od siebie i wrzuciłem na media społecznościowe. 

Będziesz tęsknił za kumplem?
Na razie nie muszę się martwić, ponieważ Modziu zostanie z nami przynajmniej do końca tego roku, a może nawet i sezonu, więc jest czas, aby się przygotować do jego wyjazdu. Kiedy już poleci do Anglii, będę tęsknił, tak jak tęsknię za Kamilem Jóźwiakiem czy za Mateuszem Skrzypczakiem. Rozmawiamy ze sobą praktycznie codziennie, mamy świetny kontakt, nie chcemy czuć, że dzieli nas tyle kilometrów. Przy wyjeździe Kuby będzie mi chyba trochę łatwiej, bo jestem bogatszy o doświadczenia z ostatnich tygodni, wiem, jak sobie z tym poradzić.

Kiedy Kuba poinformował cię o transferze do Brighton?
Na samym początku – wiedzieli o tym tylko menedżerowie, Kuba i ja. Kiedy byliśmy w drodze na mecz ligowy z Piastem i przebywaliśmy już w hotelu, Modziu odbierał mnóstwo telefonów. Byłem przy nim najbliżej, obserwowałem jak sprawy nabierają rozpędu.

Poczułeś zazdrość, że Moder trafi do Premier League?
Absolutnie nie. W naszej ekipie nie ma zazdrości. Relacje pomiędzy mną, Kamilem Jóźwiakiem, Kubą Moderem czy Mateuszem Skrzypczakiem są na zupełnie innym poziomie. To nie jest zwykła znajomość. To nie są tylko moi koledzy z drużyny. Traktuję ich jak rodzinę, więc cieszę się, że każdy stawia kolejne kroki. To tak, jakby mój tata grał jeszcze w piłkę, strzelał gole i ja chciałbym brać z niego przykład. Tak mam z nimi. Biorę z nich przykład.

Spodziewałeś się, że jeden z twoich kolegów będzie wart 11 milionów euro?
Od kilku lat widziałem Kubę na co dzień, patrzyłem jak pracuje, ile zdrowia wkłada w każdy trening. Krótko mówiąc – zdawałem sobie sprawę, że będzie sprzedany za dobre pieniądze. Ta kwota nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem.

Przebijesz go?
Za obrońców płaci się trochę mniej niż za środkowych pomocników. Na zawodnikach ofensywnych można więcej zarobić. Wiem, że Modziu gra często w Lechu na pozycji numer sześć, ale on sobie radzi też bardzo dobrze, kiedy jest ustawiony wyżej na boisku. Kuba ma takie cechy, za które płaci się duże pieniądze z miejsca. Na pewno nie przebiję go teraz, ale może na innym etapie kariery się uda, choć będzie ciężko.

Transfermarkt wycenia cię na 1,5 miliona euro.
A za Modzia ile było?

Dwa razy więcej.
A poszedł do Anglii za jedenaście. Jesteś wart tyle, ile ktoś za ciebie zapłaci.

Ile byś za siebie zapłacił?
Nie znam się na tym kompletnie. Nie potrafię siebie wycenić. Nigdy nie grałem w gry typu Football Manager, więc nie mam pojęcia jak określić wartość piłkarza. 

Jesteś następny w kolejce do wyjazdu z Lecha?
Nie wiem, tak jestem przedstawiany, ale w ogóle się na tym nie skupiam. Jestem na zgrupowaniu reprezentacji Polski U-21 i koncentruję się na eliminacjach młodzieżowych mistrzostw Europy. Później są kolejne spotkania w Ekstraklasie, przygoda z Ligą Europy. Nie jestem człowiekiem, który planuje coś długofalowo, układam plan z dnia na dzień.

(…)

NAJSZYBSZE DERBY MEDIOLANU. H2Oooo!


Gdyby do walki o prymat w Mediolanie zamiast drużyn stanęli dwaj najszybsi zawodnicy, niewykluczone, że do wyłonienia zwycięzcy w biegu sprinterskim Achraf Hakimi kontra Theo Hernandez potrzebna by była fotokomórka.

TOMASZ LIPIŃSKI

To byłby fascynujący wyścig. Pierwszy z bloków wyszedłby wyższy i smuklejszy Hakimi. Jeśli miałby dobry dzień, prowadziłby od startu do mety. Nie dałby szans. Przy nieco słabszej dyspozycji rywala przypominający sylwetką bardziej sprintera, a najbardziej rugbystę i biegnący z siłą wodospadu Hernandez mógłby nadrobić stratę i wygrać na ostatnich metrach. Z wynikiem 36,5 km/h lepszym rekordem życiowym legitymuje się Marokańczyk, natomiast Francuz z prędkością 33,55 km/h szybciej biegał w tym sezonie. Znają się, szanują i lubią, jak to byli koledzy z jednej szatni. Jako rywale spotkają się pierwszy raz, choć tak nie do końca. 

Lipiec 2017

Real Madryt rozpoczynał przygotowania do kolejnego sezonu. Na treningu u Zinedine’a Zidane’a stawili się między innymi powracający z wypożyczenia do Deportivo Alaves 20-letni Hernandez i awansowany z Castilii o rok młodszy Hakimi. 

Francuz mógł być z siebie zadowolony i pełen nadziei, że w doborowym towarzystwie jego obecność nie przejdzie niezauważona. Pewności siebie dodała mu regularna gra w La Liga i pierwsze dwa gole na poziomie seniorskim. Temu drugiemu towarzyszyła szczególna oprawa, jak każdemu finałowi Pucharu Króla. Alaves dotarło tak wysoko po raz pierwszy w historii i na stadionie Vicente Calderon miało plan postawić się Barcelonie. Trzy minuty po trafieniu Leo Messiego okazało się, że lewa noga słucha Francuza nie gorzej niż Argentyńczyka i wykonał rzut wolny w jego wielkim stylu. Jeszcze przed przerwą Neymar z Paco Alcacerem wybili z głowy chęć na coś więcej w finale. Niedosyt więc jakiś pozostał, ale generalny rachunek wyszedł na plus: u Mauricio Pellegrino pokazał wszystkim i sobie, że nie tylko może być, ale nie jest gorszym piłkarzem niż grywający już regularnie o wysoką stawkę z Atletico brat Lucas, który za rok został z reprezentacją Francji mistrzem świata. 

Hakimi wpadł do szatni pierwszego zespołu Królewskich ze świetnymi rekomendacjami od Santiago Solariego i Gutiego, trenerów w Castillii i drużynie U-19. W szeregach tej drugiej mignął nawet w polskiej telewizji przy okazji meczu w Youth Champions League, kiedy do Madrytu przyjechała Legia. Po samobójczym golu Sebastiana Szymańskiego wygrali gospodarze 3:2. Marokańczyk w statystykach zapisał się żółtą kartką. Jego Real podobnie jak rok wcześniej zatrzymał się na półfinale. Z tamtego składu w tak krótkim czasie podobnej do jego kariery nie zrobił nikt, na dobrej drodze wydaje się być kapitan Oscar Rodriguez. Ale nie wyrywajmy za bardzo do przodu, ciągle jesteśmy w połowie 2017 roku. 

Punktem odniesienia dla jednego był Brazylijczyk Marcelo, dla drugiego Dani Carvajal. Dwie odległe, prawie nieosiągalne planety. W sezonie przeładowanym meczami musiał się jednak znaleźć czas na odpoczynek dla najlepszych, na co tylko czekali młodzi, zdolni i ambitni. Tacy jak ci dwaj. Marcelo zrobił miejsce na 16 meczów, w tym 3 w Lidze Mistrzów. Hakimiemu udało się zapisać kartę pracy nieco gęściej. Bo i pograł na czterech frontach i jeśli już dostawał szanse, to wychodził w podstawowym składzie. A przede wszystkim zdobył dwie bramki. Obie przed wymagającą publiką gromadzącą się na Santiago Bernabeu. Do triumfu w Lidze Mistrzów wniósł wkład w ciężarze 180 minut, o 50 minut większym niż Hernandez. 

Łatwo można sobie wyobrazić taką sytuację, w której Zidane szykując na treningach grę wewnętrzną, rozdawał znaczniki i jednemu dał pomarańczowy, a drugiego przydzielił do przeciwnej drużyny. Grali wtedy na siebie, przebiegali obok siebie, ścigali się. Trzy lata temu rozgrywali pierwsze derby Mediolanu. Byli jednak jeszcze przede wszystkim kolegami i kopali do jednej bramki. Wespół zagrali dla Realu o stawkę cztery razy, ale tylko raz zarówno wyszli razem na boisko jak i razem z niego zeszli. 28 kwietnia 2018 roku pokonali Leganes 2:1, bo tak się złożyło, że Marcelo i Lucas Vazquez (Carvajal leczył kontuzję) zbierali siły na rewanżowy półfinał z Bayernem Monachium. 

Sierpień 2019

Kariera Hakimiego znajdowała się na krzywej rosnącej. Stawał się coraz bardziej rozpoznawalnym piłkarzem. Rozpoczynał drugi sezon na wypożyczeniu w Borussii Dortmund i wszystkim takie rozwiązanie bardzo odpowiadało: Realowi, bo wartość młodzieńca rosła, Marokańczykowi, bo regularnie grał, Niemcom, bo zyskali bardzo widowiskowego obrońcę, który w pierwszym sezonie dał się poznać z jak najlepszej strony.

(…)

JULES KOUNDE – NOWY SERGIO RAMOS? SKARB SEVILLI


Być może to właśnie będzie transfer życia słynnego Monchiego. Gdy rok temu płacił 25 milionów za nikomu nieznanego francuskiego stopera Julesa Kounde, wielu pukało się w czoło. Kilka tygodni temu odrzucił ofertę sprzedania go za 55 baniek, bo w niedalekiej przyszłości liczy na znacznie więcej.

LESZEK ORŁOWSKI

Stanowisko Monchiego jest dosyć jasne. Po zakończeniu mercato, gdy stało się jasne, że Kounde pozostanie w Sevilli, powiedział w jednym z wywiadów tak: – Przyszła oferta z Anglii, przeanalizowaliśmy ją i odrzuciliśmy, chociaż podwaja kwotę, którą sami zapłaciliśmy za piłkarza. Każdą kolejną także rozpatrzymy, tak zawsze robimy. Nie boimy się sprzedawać, ponieważ ten klub od dawna żyje z tego, dobre sprzedawanie pozwala nam się rozwijać. To jest zasada naszego funkcjonowania. Jednak chcemy sprzedawać za kwoty znaczące, pozwalające inwestować w nowych zawodników.

Aktywny i ambitny

Monchi kalkuluje, że niebawem jego zawodnik będzie wart więcej niż owe 55-60 milionów (pięć Sevilla dostałaby być może później, jako bonusy), liczy pewnie na 75-80, a może i na to, że ktoś zapłaci klauzulę odejścia widniejącą w kontrakcie obrońcy, która wynosi 90 milionów. Stoi za tym przekonanie, że Kounde to dziś najlepszy z młodych stoperów na świecie, a przypadek Virgila van Dijka pokazuje, iż w środkowego defensora też warto zainwestować grubą kasę. 

Decyzja dyrektora sportowego Sevilli nie dziwi. Szokuje natomiast to, że piłkarz w najmniejszym stopniu nie naciskał na to, by go sprzedać. Powiada się, że taka oferta jak z City, albo Realu, Barcelony czy Bayernu trafia się raz w życiu i nie wolno jej odrzucić. Pewnie dziewięciu graczy na dziesięciu chciałoby odejść z Sevilli do City. Kounde jednak stwierdził, że w obecnym klubie ma wszystko, czego potrzebuje do rozwoju i nie pali mu się do zmiany barw. To oczywiste, że nie zamierza do końca kariery grać w Sevilli. Natomiast najwyraźniej sądzi, że pozostając jeszcze jakiś czas na Ramon Sanchez Pizjuan, może podnieść znacząco swoją wartość i niebawem dostać propozycję jeszcze lepszego kontraktu. Bardzo możliwe, że dobrze kombinuje. 

Jakim zawodnikiem jest Kounde, co takiego w sobie ma, że zarówno on jak i jego obecny klub z takim optymizmem patrzą w przyszłość, ufając, że mimo generalnej bessy transferowej, jego akurat wartość będzie stale rosła? 

Chyba najlepiej opisuje Francuza pewna statystyka dotycząca jego występu przeciwko Barcelonie, w trzeciej kolejce tego sezonu. Opta policzyła, że w trakcie meczu na Camp Nou Kounde wziął udział w 92 akcjach, czy to obronnych, czy zaczepnych. Od 2006 roku, odkąd prowadzone są takie pomiary, żaden obrońca drużyny przeciwnej nie był na stadionie Barcy tak aktywny. Ta imponująca liczba dowodzi, że Kounde nie tylko pracuje w defensywie za siebie i kolegów, łatając wszelkie dziury i nadążając za napastnikami Barcy, ale po odzyskaniu piłki stale pokazuje się do gry, zawsze jest gotów pomóc w zainicjowaniu akcji, albo zaatakować połowę rywala. Głównymi zaletami Julesa są aktywność, zaangażowanie w grę, wiara we własne umiejętności – oczywiście wynikająca z zaawansowania technicznego i taktycznego, odwaga. Chce na boisku robić wszystko. Bardzo przypomina młodego Sergio Ramosa, podobnie zresztą jak on grającego i na środku defensywy, i na jej prawym boku. Do tego dochodzi ambicja: – Mogliśmy uzyskać na stadionie Barcelony więcej niż remis, wyjeżdżamy stąd rozczarowani – napisał zawodnik w imieniu swoim i kolegów.

(…)

WSZYSTKIE TEKSTY ZNAJDUJĄ SIĘ W CAŁOŚCI W NAJNOWSZYM WYDANIU TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA” (nr 41/2020)



SPIS TREŚCI

4. REPREZENTACJA POLSKI PO MECZACH Z FINLANDIĄ I WŁOCHAMI

7. PRZEGLĄD WYDARZEŃ I „PRETEKSTY” RYSZARDA NIEMCA

8. 90 MINUT Z TYMOTEUSZEM PUCHACZEM

11. KŁOPOTY MŁODZIEŻÓWKI NA WŁASNE ŻYCZENIE

12. CZY EKSTRAKLASIE GROZI PARALIŻ? DOGRYWKA Z PROFESOREM KRZYSZTOFEM PAWLACZYKIEM

15. „OKO ROKO”, CZYLI FELIETON ROMANA KOŁTONIA

16. Z APETYTEM I UZBROJONY – DOBRY POCZĄTEK ŚLĄSKA WROCŁAW W SEZONIE 2020-21

20. TRANSFEROWE OKAZJE Z I LIGI

22. 20-LECIE POLSATU SPORT

23. SKARB PIŁKARSKI – LIGI W EUROPIE 2020-21

55. SERGINO DEST – OD A DO Z

56. BRIGHTON – CO CZEKA MODERA I KARBOWNIKA

58. OSTATNI GWIZDEK BIBIANY STEINHAUS

60. JULES KOUNDE – NOWY SERGIO RAMOS?

62. AS CZY UPADŁY GWIAZDOR? HIGUAIN W MLS

64. HAKIMI KONTRA THEO HERNANDEZ, CZYLI NAJSZYBSZE DERBY MEDIOLANU

66. WĘGIERSKA ZŁOTA JESIEŃ

67. BARAŻE O UDZIAŁ W MISTRZOSTWACH EUROPY I LIGA NARODÓW

68. I LIGA

69. II LIGA

70. III LIGA, FUTSAL, EKSTRALIGA KOBIET

72. WP W PN – DOMAGALIK O KSIĄŻCE O BRZĘCZKU

75. „NA ZDROWY ROZUM” LESZKA ORŁOWSKIEGO

76. DRUŻYNA NA ŻYCZENIE: BORDEAUX 1996

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 4/2026

Nr 4/2026

Polska Ekstraklasa

Raków Częstochowa wypożyczył piłkarza

Raków Częstochowa wydał komunikat, za pośrednictwem którego poinformował o wypożyczeniu piłkarza.

2024.11.24 Czestochowa
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2024/2025
Rakow Czestochowa - Korona Kielce
N/z Stadion Rakowa
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.11.24 Czestochowa
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2024/2025
Rakow Czestochowa - Korona Kielce
Stadion Rakowa
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Oto następca Rochy w Zagłębiu

Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.

Magdeburg, Sachsen-Anhalt, Deutschland, 03.08.2025: Avnet Arena: 1. Spieltag, Saison 2025/26, 2. Fussball-Bundesliga: 1. FC Magdeburg - Eintracht Braunschweig: Levente Szabó 11, Eintracht Braunschweig *** Magdeburg, Saxony-Anhalt, Germany, 03 08 2025 Avnet Arena 1 Matchday, Season 2025 26, 2 Soccer Bundesliga 1 FC Magdeburg Eintracht Braunschweig Levente Szabó 11, Eintracht Braunschweig Copyright: xdtsxNachrichtenagenturx dts_77384
2025.08.03 Magdeburg
pilka nozna , 2. liga niemiecka
1. FC Magdeburg - Eintracht Braunschweig
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Motor Lublin przedłużył kontrakt z kluczowym zawodnikiem

Motor Lublin ogłosił przedłużenie kontraktu z jednym z najważniejszych członków drużyny. Solidnie zabezpieczył jego przyszłość.

2025.07.20 Lublin pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026 
Motor Lublin - Arka Gdynia
N/z  Bartosz Wolski
Foto Ireneusz Wnuk / PressFocus

2025.07.20 Lublin Football - Polish PKO Ekstraklasa season 2025/2026 
Motor Lublin - Arka Gdynia
Bartosz Wolski
Credit: Ireneusz Wnuk / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Hit staje się faktem! Adrian Przyborek trafi do wielkiego klubu Serie A!

Adrian Przyborek będzie grał w Serie A! Polski zawodnik trafi na Półwysep Apeniński, a Pogoń Szczecin zarobi spore pieniądze na swoim zawodniku.

2025.11.09 Szczecin Stadion im. Floriana Krygiera
pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026
Pogon Szczecin - Jagiellonia Bialystok
N/z Adrian Przyborek
Foto Szymon Gorski / PressFocus

2025.11.09 Szczecin Stadion im. Floriana Krygiera
football Polish PKO Ekstraklasa season 2025/2026
Pogon Szczecin - Jagiellonia Bialystok
Adrian Przyborek
Credit: Szymon Gorski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Media: Utalentowany obrońca zagra w Ekstraklasie

Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.

2024.09.30 Rzeszow
Pilka nozna Betclic 1 Liga sezon 2024/2025
Stal Rzeszow - GKS Tychy
N/z Michal Synos
Foto Lukasz Sobala / PressFocus

2024.09.30 Rzeszow
Football Polish First League season 2024/2025
Stal Rzeszow - GKS Tychy
Michal Synos
Credit: Lukasz Sobala / PressFocus
Czytaj więcej