Przejdź do treści
Mocne teksty i wywiady. Oto nowa „Piłka Nożna”

Polska Ekstraklasa

Mocne teksty i wywiady. Oto nowa „Piłka Nożna”

W kioskach, salonach prasowych, a także za pośrednictwem naszej aplikacji na Androida i IOS czeka już na Was nowy numer tygodnika „Piłka Nożna”. Poniżej prezentujemy fragmenty tekstów i wywiadów, które możecie znaleźć w środku. To jednak nie wszystko, gdyż nr 36 jest po brzegi wypchany dobrą treścią. Sprawdźcie koniecznie!





MESSI OGŁOSIŁ POZOSTANIE W BARCELONIE. KOHABITACJA


Po dwudziestu latach gry w Barcelonie Leo Messi dowiedział się, że tyleż jest jej gwiazdą, co niewolnikiem. Chciał odejść za zasługi, lecz mu nie pozwolono, domagając się zapłaty odstępnego. Gdy zanosiło się na wielką wojnę zawodnika z klubem, nieoczekiwanie odpuścił: a weźcie się mną i udławcie! To wcale nie musi być koniec telenoweli, bo nikt się dławić nie lubi. Huczne ogłoszenie pozostania być może zbliża geniusza do City.

LESZEK ORŁOWSKI


Messi stawiany był przez lata jako wzór wierności klubowi. Jego dwudziestoletnie, sowicie uposażane, małżeństwo z Barceloną zaowocowało czterokrotnym zwycięstwem w Lidze Mistrzów. Gdy rozpadał się tak płodny związek, wszystkim było przykro, a że strony nie zamierzały załatwić sprawy sekretnie, cały świat ogarnęło poczucie zażenowania. 

Cóż, futbol to nie życie, tu nie można się bezkarnie razem zestarzeć, bo chodzi o coś wręcz przeciwnego, mianowicie żeby być zawsze młodym. Messi uważał, że „zestarzała się” jego Barcelona, nie rokowała nadziei na sukces i przede wszystkim dlatego chciał ją opuścić, choć nie brakowało i drobniejszych powodów. Prezydent Barcelony uznał, że zestarzał się Messi i już nie może dyktować klubowi swoich warunków, mówić, jak ma funkcjonować, więc jeśli chce tu grać, to niech siedzi cicho. A jeśli nie, to lepiej niech sobie pójdzie, oczywiście nie za darmo. Zawodnikowi i klubowi zabrakło punktów stycznych, odgrzewanie wspaniałej wspólnej przeszłości, oglądanie starych zdjęć nie wchodziło w grę, gdyż nie tylko nie zabliźniłoby ran, ale wręcz je rozjątrzyło. 


Tu pojawia się kwestia, ile dziś wart jest Messi, ile w ogóle warci są obecnie najlepsi piłkarze świata? Klauzula odstępnego wpisywana w kolejne kontrakty króla (księcia) futbolu z Barcelony, stale rosnąca aż do obecnej sumy 700 milionów euro, wydawała się księżycowa, ale jednak nie do końca. Gdzieś stale czaiło się przekonanie, że jeśli Messi kiedykolwiek, co wydawało się nieprawdopodobne, wyrazi chęć odejścia z Barcelony, to jakiś PSG albo Manchester City bez mrugnięcia okiem ową kwotę zapłaci, bo mieć u siebie Messiego to jest rzecz bezcenna, zarówno wizerunkowo jak i ekonomicznie. To ostatnie nie da się do końca przeliczyć, nikt nie wie, jak bardzo zainteresowanie Barceloną na całym świecie wzrosło dzięki temu, że gra w niej Messi i o ile dochody Barcelony są większe. Wiadomo, że są. Dość powiedzieć, że około 70 procent sprzedawanych przez klub koszulek ma z tyłu nadrukowane nazwisko: Messi. 

Być może kilka lat temu istotnie Barcelona mogłaby sprzedać Messiego za kilkaset milionów euro. Dziś można powiedzieć, że należało tak zrobić w 2015 roku – po ostatnim triumfie w Lidze Mistrzów. Jednak postawiono wtedy na wartości – na mit, że Messi i Barcelona to jedno – oraz na przekonanie, że droga do sukcesów zawsze jest krótsza z Messim niż bez niego. To było błędne myślenie – gwiazdor powoli i pięknie, ale jednak się starzeje, zaś zarabia tak dużo, iż nie starcza na opłacenie innych gwiazd. 

(…)

***

DOGRYWKA Z DARIUSZEM SKRZYPCZAKIEM. ENZO NA MNIE WOŁAJĄ


Po 25 latach wrócił do Poznania ze Szwajcarii. Po roku musiał z Poznania wyjechać. Pracy długo nie szukał – dziś 53-letni Dariusz Skrzypczak próbuje zaistnieć jako trener beniaminka z Mielca.

ZBIGNIEW MUCHA


Kto dzwonił: Stal do Skrzypczaka, czy odwrotnie?
Najpierw to zostałem zaproszony na spotkanie z panią prezes Widzewa, ale po rozmowie doszedłem do wniosku, że to nie jest dobry moment na przeprowadzkę do Łodzi – mówi Skrzypczak. – I wówczas zadzwonił prezes Stali. Reszta jest znana, postanowiłem spełnić marzenie samodzielnej pracy w Polsce. 

Duże wyzwanie, bo pan jednak dotąd głównie pracował z młodzieżą?
Nie do końca, tak naprawdę to z szesnastolatkami pracowałem w sumie 4 lata, po dwa lata w Lucernie i Aarau. Cała reszta kilkunastoletniej pracy szkoleniowej to seniorzy. Zarówno asystentura u Ryszarda Komornickiego w Wohlen i FC Luzern, jak i Dariusza Żurawia w Lechu, a i tak większość czasu przepracowałem jako samodzielny trener w niższych ligach szwajcarskich.

Na marginesie: trener młodzieży w Szwajcarii lepiej zarabia od trenera ekstraklasowego klubu w Polsce?
To zależy od klubu i trenera – każdy umawia się indywidualnie. Natomiast jest oczywiście grupa wyselekcjonowanych szkoleniowców w Szwajcarii bardzo dobrze opłacana przez kluby decydujące się wdrażać filozofię i system szkolenia opracowany przez tamtejszą federację. Dzięki temu są wspierane finansowo przez związek, który wprowadził trzystopniowy model pomocy finansowej. Co za tym idzie – te kluby mają środki na opłacanie szkoleniowców. 

Pan, wykształcony głównie w Szwajcarii, wylądował ostatecznie w Mielcu. Zadanie jest klarowne – sprawić, by to nie był tylko jeden sezon beniaminka w Ekstraklasie.
To oczywiście cel nadrzędny, ale zauważyłem, że ludzie w Mielcu doskonale pamiętają trudne lata w czwartej lidze. Dlatego projekt, który tu powstaje ma mieć ręce i nogi. Nie na zasadzie: choćby rok, ale: zbudujmy stabilny i rozwijający się klub z czytelną polityką. I to jest cel na jutro i pojutrze.

Zapewne chodzi o sprzęgnięcie polegające na symbiozie I zespołu i akademii. Pan ma to zagwarantować albo choćby wdrożyć?
Tak, lecz wszyscy jesteśmy świadomi, że nie nastąpi to z dnia na dzień. Własny narybek musi zasilać I zespół, ale pamiętajmy, że to wszystko jest świeże. To nie jest Poznań, gdzie od lat funkcjonuje być może najlepsza akademia w Polsce, gdzie rezerwy występują w II lidze. Rezerwy Stali kopią dwie klasy niżej, a w akademii są 15-, 16-latkowie. To musiałby być zawodnik-bomba, by już go szykować do gry w Ekstraklasie. Na razie takiego nie ma.

Jak dużo brakuje realiom mieleckim, jeśli chodzi o szkolenie młodzieży, do poznańskich?
Nie porównujmy. Począwszy od bazy, organizacji, liczby trenerów i zawodników to na razie jest przepaść. 

(…)

SAUDYJSKA PRZYGODA MICHAŁA JANOTY. SA(A)D STORY


Ta historia nie rozpoczęła się latem 2019 roku, gdy przeniósł się do Al-Fateh, ale blisko dwa lata wcześniej. Wtedy za namową Zbigniewa Smółki zamienił Podbeskidzie Bielsko-Biała na Stal Mielec: – Gdyby nie ten człowiek, mógłbym już nie grać w piłkę – mówi dziś Michał Janota. Między wtedy a dziś podpisał kontrakt życia w Arabii Saudyjskiej.

PRZEMYSŁAW PAWLAK


Przechodził trudny okres, w życiu każdego przychodzą momenty zwątpienia, chwile, gdy zastanawiasz się, czy wybory, których dokonujesz są właściwe. U Janoty problemy się spotęgowały, tym bardziej trudno dziwić się, że myślał o zakończeniu kariery. 

Ktoś kłamał

– Zmarł mój tata, niedługo później w pożarze statku straciłem starszego brata, następnie pożegnałem babcię, w międzyczasie spadłem z Górnikiem Zabrze z Ekstraklasy. Grałem w pierwszej lidze w barwach Podbeskidzia Bielsko-Biała, co prawda furory nie robiłem, ale po niepowodzeniach poczułem się jak kozioł ofiarny. Brałem ostry zakręt – opowiada. – Trener Smółka maltretował mnie jednak telefonami. Powiedziałem żonie: daję sobie rok, idę do Stali, nie odpalę, koniec z profesjonalnym graniem w piłkę. W Mielcu odzyskałem jednak radość z uprawiania futbolu, a radość jest najważniejsza. Nigdy wcześniej nie pracowałem ze szkoleniowcem, który byłby tak mocno za mną. Każdy piłkarz potrzebuje wsparcia, jeśli masz trenera, który traktuje cię jak powietrze, kasuje cię z byle powodu, nie wystrzelisz z formą. Nie zawsze jednak w naszych relacjach panowała świetna atmosfera, dochodziło do zgrzytów. Mój charakter do najłatwiejszych nie należy, ale ciężką pracę lubię – trener Smółka potrafił to wykorzystać, trzymał nade mną bat. Nie marudziłem na niego, no może czasami. Ale to u piłkarzy normalne. Mieliśmy jednak do siebie szacunek. 

Smółka trafił do Ekstraklasy, zaczął pracę w Arce i zabrał ze sobą Janotę. Czas spędzony przez tego szkoleniowca w Gdyni jest różnie oceniany, przeważają negatywne opinie, niemniej transfer Janoty był strzałem w dziesiątkę. Piłkarz zaliczył świetną jesień, „PN” nominowała go do miana Ligowca Roku, choć na poziomie Ekstraklasy spędził tylko pół sezonu. Kilka miesięcy później był już w Al-Fateh. 

W klubie o wszystkim decyduje Saad bin Abdulaziz Al-Faaliq. Trudno znaleźć o nim więcej informacji w sieci, Janota opowiada, że to całkiem młody facet, studiował w Stanach Zjednoczonych, więc nie ma problemów z komunikowaniem się w języku angielskim, co dla tej historii ma znaczenie. – Za oceanem prowadzi też interesy, przede wszystkim jednak jest synem ważnego polityka. Klub traktują jak rodzinny biznes. Nie jest jednak tak, że miałem do czynienia z szejkiem. Przy pierwszym kontakcie mister Saad, tak się o nim mówi w klubie, sprawia bardzo dobre wrażenie. Otwarty, komunikatywny. Dopiero później powychodziły pewne sprawy. Ująłbym to tak – człowiek, który ma dwie twarze. W kilku sytuacjach poczułem się okłamany, inni piłkarze również. 

Konkretnie chodziło o ustalenie, kto pod koniec zimowego okna transferowego podjął decyzję o tym, że Janota nie będzie brany pod uwagę przy ustalaniu składu przez trenera. Zazwyczaj, przecież nie zawsze tak się dzieje także w europejskich klubach, takim przywilejem cieszy się szkoleniowiec. Rzecz w tym, że Janota był jednym z ulubieńców Yannicka Ferrery. Stawiał na Polaka – większość ligowych meczów za jego kadencji zaczynał w wyjściowej jedenastce, oczywiście do momentu odsunięcia od gry. 

(…)

GWIAZDOR NA OSTRYM ZAKRĘCIE. BYŁ SOBIE WIELKI PIŁKARZ

Oglądanie Garetha Bale’a w szczytowej formie było przywilejem. W swoim ostatnim sezonie w Tottenhamie strzelał gole w dowolny sposób: po rajdach przez pół boiska (i to na Old Trafford), uderzeniach z kilkudziesięciu metrów, z piłki stojącej i po dryblingu. Trafiał nie tylko lewą, ale i prawą nogą oraz głową zawieszony na niedostępnej dla innych wysokości.

 

MICHAŁ ZACHODNY
ŁĄCZY NAS PIŁKA

 


A jednak tamte rozgrywki zakończył rozczarowaniem. Londyńczycy skończyli na piątym miejscu i nie zakwalifikowali się do Ligi Mistrzów. Nawet kibice liczący na bajkę o długiej, kilkunastoletniej karierze Bale’a na White Hart Lane czuli, że wyrósł ponad klub. Do transferu do Realu Madryt doprowadziła wtedy wielka kasa – około sto milionów euro. Po siódmej rocznicy pobytu w Hiszpanii Walijczyk znów zadziwia świat, lecz nie akcjami, bo te dramatycznie spadły. Mija rok od ostatniego gola w lidze hiszpańskiej, dziewiąty miesiąc od ostatniego pełnego występu w tych rozgrywkach. Poprzedni sezon Primera Division to ledwie osiemnaście godzin gry Walijczyka, tylko dwa gole i dwie asysty. O piłkarzy z takim dorobkiem nie zabijają się największe kluby. Na zawodnika z taką reputacją oraz podupadającym statusem w obecnym klubie nie wydaje się kilkudziesięciu milionów na transfer, kilkunastu za podpis i podobnej kwoty za każdy rok kontraktu.

Ktoś mógłby powiedzieć: pan Gareth Bale się z tego śmieje. Śmiał się ostatnio w jednej z angielskich reklam subskrypcji platformy telewizyjnej, ale już nie jako piłkarz, lecz golfista. Nikt w ostatnim czasie nie zrobił tej klasycznej dyscyplinie sportu gorszego PR-u niż Walijczyk. Jasne, relaksowanie się na zielonych polach i z kijem w ręku to hobby wielu gwiazd, ale żadna z nich nie traktuje golfa jako środka do wyrażenia dezaprobaty wobec obecnego miejsca zatrudnienia, szefa i kolegów. Zamiast o jego pięknych akcjach i golach słyszymy więc relacje o porach, w jakich Bale woził się po polu golfowym: w porze meczu, lunchu, treningu lub innego istotnego dla Realu Madryt wydarzenia.

Ktoś mógłby powiedzieć: pan Gareth Bale się z tego śmieje. Bo w Madrycie zdobył to, co chciał zdobyć. Dwukrotnie krajową ligę, czterokrotnie najważniejsze trofeum klubowe w Europie, dwa razy kontynentalny Superpuchar, trzykrotnie klubowe mistrzostwo świata, dorzućmy Copa del Rey – może zakręcić się w głowie. 31-latek ma do czego wracać, stojąc przed gablotą wypełnioną trofeami.

Nie można mu tego odmówić, jak również faktu, że w wielu triumfach maczał palce lub po prostu strzelał ważne, piękne gole w finałowych meczach. Przypominał wówczas wszystkim, jak wielkim może być piłkarzem. Albo może już był? Bo patrząc w rankingi indywidualne, można mieć wątpliwości. Przez siedem lat w Realu Madryt tylko raz przebił wynik z 2013 roku, gdy w zestawieniu Złotej Piłki zamknął najlepszą dziesiątkę. A szóste miejsce z 2016 to udział również w pięknej bajce, gdy Walia sensacyjnie dotarła do półfinału mistrzostw Europy. W trzech kolejnych zestawieniach dwukrotnie nie był w ogóle notowany, w 2018 zebrał sześć punktów. Gdyby wybory odbyły się również w 2020, nikt by się o nim nawet nie zająknął.

W rezultacie sytuacji klubowej Bale stał się bohaterem tysiąca dobrych porad. Każdy ma swoją o następnym miejscu przeznaczenia, ale zdecydowana większość jest zgodna, że pozostanie w Madrycie w ogóle nie powinno wchodzić w rachubę. Pytanie jednak, czy Bale tego lata w ogóle taki bilans „za i przeciw” dalszemu byciu piłkarzem Realu Madryt stworzył. Oto kolejny paradoks zagadki Walijczyka: gdy zwykle wskazuje się na wiernych klubom niewygrywającym, jako tych pozbawionych ambicji (cóż, Harry Kane może być przykładem…), on trzyma się dokładającego mu do gabloty puchary Madrytu, ale najmniej ze względu na zaszczyty.

(…)

 


WSZYSTKIE TEKSTY I WYWIADY MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM (36/2020) 
NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”

 




Co jeszcze można znaleźć w nowej „Piłce Nożnej”?

4. TEMAT TYGODNIA: INAUGURACYJNA WTOPA – POLSKA PRZEGRYWA Z HOLANDIĄ

7. PRETEKSTY RYSZARDA NIEMCA

8. 90 MINUT Z BARTOSZEM NOWAKIEM

11. 20-LECIE POLSATU SPORT

12. SA(A)D STORY – SAUDYJSKA PRZYGODA MICHAŁA JANOTY

14. RETRO „PN”

15. ROMAN KOŁTOŃ W „PN”

16. DOGRYWKA Z DARIUSZEM SKRZYPCZAKIEM

18. RZESZOWSKIE POMYSŁY NA PIŁKĘ

20. POLSKA KLASA ŚREDNIA – NASI WE WŁOSZECH

22. GWIAZDA OD A DO Z: WOUT WEGHORST

24. JAK W AMERYCE POŁUDNIOWEJ OPAKOWUJE SIĘ FUTBOL

26. TWO ANGRY MEN, CZYLI FILIP KAPICA I MATEUSZ ŚWIĘCICKI

28. GARETH BALE – BYŁ SOBIE WIELKI PIŁKARZ

30. ZMIANY W BRAMKACH ANGIELSKICH KLUBÓW

32. JANKESI NA NIEMIECKIEJ ZIEMI

34. PUCHAR NIEMIEC W UJĘCIU HISTORYCZNYM

36. DWA OBLICZA OLYMPIQUE LYON

38. SZEŚĆ ZWYCIĘSKICH FINAŁÓW SEVILLI

40. MESSI MÓWI: ZOSTAJĘ!

43. POWIĘKSZA SIĘ RODZINA CITY FOOTBALL GROUP 

44. LIGA NARODÓW

45. I LIGA

46. II LIGA

47. III LIGA, CENTRALNA LIGA JUNIORÓW, EKSTRALIGA KOBIET

48. WP W PN: ROZMOWA Z TOMASZEM IWANEM

51. NA ZDROWY ROZUM LESZKA ORŁOWSKIEGO

52. DRUŻYNA NA ŻYCZENIE: TOTTENHAM 1990-91

„Piłka Nożna”


Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej