Przejdź do treści
Mocne teksty i wywiady. Oto nowa „Piłka Nożna”

Polska Ekstraklasa

Mocne teksty i wywiady. Oto nowa „Piłka Nożna”

W kioskach, salonach prasowych, a także za pośrednictwem naszej aplikacji na Androida i IOS czeka już na Was nowy numer tygodnika „Piłka Nożna”. Poniżej prezentujemy fragmenty tekstów i wywiadów, które możecie znaleźć w środku. To jednak nie wszystko, gdyż dziewiętnasty tegoroczny numer jest po brzegi wypchany dobrą treścią. Sprawdźcie koniecznie!





„PIŁKA NOŻNA” W MOBILNEJ APLIKACJI


BUNDESLIGA PRZECIERA SZLAK – WZNOWI ROZGRYWKI 16 MAJA. I’M BACK!



W marcu 1995 roku wracający do NBA Michael Jordan wysłał faks z krótkim przesłaniem: „I’m back” i świat ogarnęła euforia. 6 maja 2020 kanclerz Angela Merkel powiedziała, że „rozgrywki Bundesligi i 2. Bundesligi mogą ruszyć w drugiej połowie maja przy zachowaniu środków ostrożności” i znów świat – tym razem piłkarski – ogarnęła euforia.

MACIEJ IWANOW


Ten dzień w jakimś stopniu na pewno przejdzie do historii niemieckiej piłki. Ale sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Początkowo kanclerz nalegała na dwutygodniową kwarantannę, co rzecz jasna wykluczało termin powrotu 15 maja. Później złagodziła swoje oczekiwania do jednego tygodnia. W sprawie ostatecznego terminu decyzję pozostawiła władzom ligi. Nie obyło się bez głosów sprzeciwu. Przeciwko tak szybkiemu powrotowi piłki nożnej protestował przedstawiciel najmniejszego landu w Niemczech – Bremy. 

Wprawdzie DFL miało zaplanowaną wideokonferencję na następny dzień, ale władze spółki nie chciały czekać z decyzją i jeszcze tego samego dnia wieczorem ogłosiły, że liga wraca 15 maja. Po czwartkowych rozmowach z przedstawicielami klubów przesunięto piątkowe spotkanie Fortuny Duesseldorf z SC Paderborn na sobotę. Tak więc Bundesliga ruszy oficjalnie 16 maja, tak samo druga liga. Terminarz zostaje bez zmian – obie ligi ruszają od 26 kolejki.

Największe zasługi w powrocie ligi ma oczywiście prezes DFL – Christian Seifert. To dzięki jego determinacji i niezmordowanej pracy w ostatnich tygodniach będziemy mogli cieszyć się na nowo transmisjami z niemieckich stadionów. To on nadzorował powstanie konceptu DFL, który określał środki ostrożności w najmniejszych szczegółach. Na ubiegłotygodniowej konferencji prasowej wyjaśniał, że chcieli wznowić ligę jak najszybciej, by kluby zaczęły otrzymywać pieniądze od telewizji i sponsorów (pierwsza transza z praw telewizyjnych już poszła, druga ma zostać przelana po pierwszej kolejce po wznowieniu). DFL chce zakończyć sezon w czerwcu (tyczy się to również półfinałów i finału Pucharu Niemiec), żeby uniknąć zamieszania i chaosu z kończącymi się kontraktami. Nowy sezon miałby rozpocząć się za to w sierpniu. Seifert: – Dla każdego musi być jasne: jesteśmy na warunkowym. Oczekuję, że wszyscy będą odpowiedzialni.

Co w przypadku zakażenia jednego lub więcej piłkarzy? Prezes DFL wyraził się jasno: dopóki klub ma kim grać, dopóty musi grać. 

Już od czwartku kluby zaczęły udawać się do wybranych wcześniej hoteli lub ośrodków treningowych żeby odbyć obowiązkową kwarantannę. Ma ona na celu zminimalizowanie ryzyka zarażenia. Do czasu jej rozpoczęcia przeprowadzono w pierwszej i drugiej Bundeslidze dwie tury testów na obecność koronawirusa. W pierwszej wykryto 10 przypadków, w drugiej zaledwie dwa. Wszystkie osoby natychmiast odizolowano. W przeddzień każdego meczu testy będą powtarzane. Naturalnie będą poddani im również sędziowie. W kolońskiej piwnicy VAR przeprowadzane są obecnie renowacje by zapewnić odpowiednie środki ostrożności.

Bundesliga rusza jako pierwsza i będzie mogła liczyć na rekordową oglądalność. Spragnieni piłki na wysokim poziomie nie będą musieli katować się już transmisjami z Białorusi czy Nikaragui. Niemiecka telewizja Sky pokaże w formie multiligi mecze dwóch pierwszych kolejek po restarcie w swoim otwartym kanale Sky Sport News. A na start dostajemy od razu spotkanie wagi ciężkiej czyli Revierderby pomiędzy Borussią Dortmund a Schalke. 

(…)

***

LATA TEMU W DĘBICY… IGLOO STORY

Wyprzedzając swoją epokę, stworzył nowoczesny kombinat, a przy okazji klub, który już po 12 latach zyskał miano ekstraklasowego. Mówiono, że to szef przedsiębiorczy, mądry, wręcz wizjoner. – Kolorowy ptak – twierdzi Mateusz Borek. Edward Brzostowski, dębicki kolos, wiceminister i były prezes PZPN, zmarł 1 maja w wieku 85 lat.

ZBIGNIEW MUCHA


(…)

Teściowa i 800 milionów 

– Gdy pojawiłem się w klubie, na treningu zobaczyłem bodaj pięćdziesięciu zawodników – mówi Jacek Zieliński. – Taka była rywalizacja. Niektórzy szybko odpadali. Ja zostałem, w wieku 21-22 lat byłem już kapitanem. Z Leszkiem Piszem w Dębicy się minęliśmy, trafiliśmy na siebie dopiero w Legii. Było trochę piłkarzy z regionu, ale sporo jednak przywieziono z Polski. Gdy jechaliśmy na zgrupowanie, niczego nie brakowało. Prezes dbał o wszystko. Miał gest, ale potrafił się również zdenerwować. Dawał i oczekiwał. I doglądał porządku. Słyszałem, że gdy w kombinacie kwas się wylał, to trawę malowano na zielono, żeby ładnie wyglądała.

Zieliński formalnie nie firmował spadku, bo już po rundzie jesiennej sezonu 1991-92 wyrwała go Legia. Zresztą szlak Dębica – Warszawa był popularny nie tylko z uwagi na podróże prezesa. Przemierzyli go Tomasz Cebula (on akurat na południe), Pisz, Zieliński, a ostatnim podróżnikiem został Artur Jędrzejczyk. W klubie wciąż mają pociechę z wychowanka. Nie dość, że potrafi ufundować sprzęt dla młodszych kolegów, to jeszcze do kasy Igloopolu wpływają – określone procentami – pieniądze z tytułu każdego kolejnego transferu Jędzy.

W najlepszych latach Igloopolu, ale także i później, przewinęło się przez jego szeregi wielu niezłych piłkarzy. Zieliński, bracia Piszowie, Jędrzejczyk, Marek Bajor, Cebula, Aleksander Kłak, Jerzy Podbrożny, Marek Zub, Paweł Magdoń, Rafał Niżnik, Janusz Świerad, Zdzisław Strojek, Janusz Kaczówka, Tomasz Sokołowski II, Łukasz Trałka (jako junior), Sławomir Majak… 

– Najwięcej kosztował nas transfer Podbrożnego, bo walczyliśmy o niego z Widzewem. Pieniądze to raz, ale trzeba było zapewnić odpowiednie warunki socjalne, w tym mieszkanie z kolorowym telewizorem – mówi Sak.

– Ja dojeżdżałem z Rzeszowa, nie mieszkałem w Dębicy, choć mieszkanie faktycznie miałem do dyspozycji – twierdzi Podbrożny. – Może dwa razy widziałem się osobiście z prezesem. Niemniej jak powiedział swoim ludziom, by sprowadzili do klubu Podbrożnego, to przez miesiąc codziennie u mnie w domu w Rzeszowie byli i przekonywali. Aż przekonali.

Sak: – Lubił pokazać, jakim jest gospodarzem. Uwielbiał czystość. Jak w piątek dzwonił, że przyjeżdża na weekend, zakład musiał lśnić. Premie mieliśmy w drugiej lidze jak czołówka Ekstraklasy. O piłkarzy dbał. Talony na samochód, pieniądze do ręki, mieszkania służbowe. Mieszkali w blokach, blisko siebie. Dla nich i bokserów, a to była czołowa sekcja w kraju i mistrzowie Polski, 35 mieszkań zostało wyszykowanych na najwyższych piętrach. Dwa pokoje, kuchnia, full wypas, pełne wyposażenie w telewizor i telefon. Edward nie lubił półśrodków. A jak się który osiedlił w Dębicy na stałe, albo się ożenił, dostawał większe mieszkanie.

Nic dziwnego, że do Dębicy piłkarze się garnęli. Jak się Brzostowski uparł, nie było dla niego rzeczy nie do zrobienia. Choć akurat Jacka Bąka sprowadzić nie zdołał. Kiedy klub zaczynał dogorywać, piłkarze byli majątkiem łatwym do upłynnienia. Widzewowi chciano w pakiecie za 8 miliardów starych złotych sprzedać Kłaka i Bajora, ale RTS chciał tylko tego drugiego i płacił 1,5 miliarda.

Sak: – Ludzie z Łodzi, między innymi prezes Ludwik Sobolewski, przywieźli pierwszą ratę, 800 milionów. Nie było przelewów, płaciło się z ręki do ręki, w gotówce. Wziąłem te pieniądze, by przechować. Ponieważ szedłem do pracy, więc zostawiłem pod poduszką. Teściowa chciała łóżko poprawić, zajrzała, i zemdlała. Wracam, siedzi blada na stołku, kawę pije i mówi: „Kaziu, nie rób mi takich numerów więcej”.

Nie tylko piłkarzy boss ściągał, pięściarzy również. Zbudował silną sekcję, ale znów – jak w przypadku Jezierskiego i Bąka, Grzegorza Skrzecza nie udało mu się skaperować. – Obiecywał mu, że da tyle pieniędzy, ile ten będzie ważył, na próżno jednak – mówi Borek. – Boks był jednak w Dębicy świętością, o 11 w niedzielę ligowy mecz pięściarzy stanowił obowiązkowy punkt programu, a hala nabita była maksymalnie: 1800 osób na trybunach. 

– Drużyna piłkarska w pewnym momencie była na europejskie puchary – uważa Sak. – Stadion urósł, płyta jak w Barcelonie 120 na 80, rywale głupieli, bo drugiej bramki nie mogli dostrzec… Nawet oświetlenie było już przyszykowane do instalacji, nie zdążyliśmy, więc potem zostało sprzedane. Przyszedł czas transformacji, prezesa odsunięto, klub zaczął upadać. 

(…)

***

DOGRYWKA Z WALDEMAREM SOBOTĄ. DO SETKI W EKSTRAKLASIE

Wielu może go pamiętać jako obiecującego skrzydłowego, tymczasem dziś to doświadczony środkowy pomocnik. Waldemar Sobota przygotowuje się do wznowienia sezonu, który dotychczas był dla niego najlepszym na zapleczu Bundesligi.

KONRAD WITKOWSKI


(…)

Jesienią 2014 roku grał pan w eliminacjach mistrzostw Europy, lecz dalszego ciągu w reprezentacji już nie było. Jak to się stało, że nagle zniknął pan z kadry?
Pamiętam jak dziś: siedziałem w hotelu dzień przed meczem ligowym, kiedy zadzwonił trener Adam Nawałka. Selekcjoner oznajmił, że nie otrzymam powołania na najbliższe zgrupowanie, jednak nie znikam z kręgu zainteresowań sztabu kadry. Na tamtą chwilę nie było dla mnie miejsca, ale miałem dalej pracować i dawać pozytywne sygnały. Nawet nie przeszło mi przez głowę, że może to być mój ostatni kontakt z reprezentacją. Miesiąc wcześniej wystąpiłem jako zmiennik w historycznym meczu z Niemcami. Potem była potyczka ze Szkocją, w której zagrałem od początku. Po tym spotkaniu selekcjoner miał zastrzeżenia do mojej postawy, jednak twierdził, że nie skreśla mnie definitywnie. Kilka tygodni później zmieniłem klub. Już podczas gry w Niemczech były okresy, kiedy odzywał się trener Bogdan Zając, ale wtedy do ponownego powołania nie doszło. Mam nadzieję, że to nie był mój ostatni występ w kadrze i będę robił wszystko, co jest w mojej mocy, a ostateczna decyzja należy do selekcjonera.

Spodziewał się pan, że zakotwiczy w Hamburgu na ponad pięć lat?
W futbolu wszystko dzieje się tak szybko, że nie zakładałem tak długiego pobytu. Tym bardziej, że przez pierwsze sześć miesięcy byłem na wypożyczeniu, kolejny rok to ponownie było tylko wypożyczenie. Następnie podpisałem umowę na dwa lata, którą później przedłużyłem o kolejne dwa. Nigdy nie miałem w St. Pauli bardzo długiego kontraktu, musiałem na bieżąco udowadniać swoją wartość na boisku. Chyba wyszło mi to całkiem nieźle, ponieważ dzisiaj już jestem w St. Pauli obcokrajowcem z największą ilością rozegranych spotkań w historii klubu.

Jak się pan odnajduje w jednym z największych miast w Europie? W porównaniu do kameralnej Brugii to spory przeskok.
Mam szczęście do miejsc, w których gram w piłkę. Wrocław jest piękny, Brugia, choć niewielka, to również atrakcyjna turystycznie. Hamburg to metropolia, drugie pod względem wielkości miasto w Niemczech. Mieszka się bardzo dobrze, jest wiele ciekawych miejsc. Mam wszystko, czego potrzebuję. Nie powiem, że nie chciałbym zostać tu na dłużej.

Fakt, że od 2018 roku na tym samym szczeblu rozgrywek występuje lokalny rywal, ma wpływ na FC St. Pauli?
To bardzo motywujący czynnik. W Polsce walczyliśmy z Zagłębiem Lubin o prymat na Dolnym Śląsku, w Belgii grałem przeciwko Cercle Brugge – zawsze było ciekawie, jednak tamtych meczów nie da się porównać z derbami Hamburga. Rywalizacja w ramach jednego, tak dużego miasta, w którym każdy z klubów ma mnóstwo fanów, to coś wyjątkowego. Derby wzbudzają tutaj wielkie emocje, ciśnienie czuć już kilka tygodni przed meczem. Dla kibiców to najważniejsze wydarzenia w sezonie.

(…)

***

KIEDY NAPOLI BYŁO W RAJU. BOSKA DRUŻYNA

Wsiadamy do kapsuły czasu i ruszamy do miejsca, w którym całkiem dobrze wiedzie się dwóm Polakom. Mowa będzie o wydarzeniach z lat, kiedy jeszcze ani Arkadiusza Milika, ani Piotra Zielińskiego nie było na świecie.

TOMASZ LIPIŃSKI


Obecne perełki Napoli rodziły się w 1994 roku, a wtedy w Neapolu zostały już tylko piękne wspomnienia, pokaźne murale i nadzieje, że kiedyś ożyje tamta atmosfera, a Południe jeszcze wygra z Północą. I przybędzie nowy król.

To było coś niesamowitego – Napoli z okresu 1986-1990: niepowtarzalne zjawisko, fenomen, cud. Wystarczy wspomnieć, że poza wielką trójką: Juventusem, Milanem i Interem oraz Grande Torino, poczynając od drugiej wojny światowej, a kończąc na teraźniejszości, właśnie tylko Napoli było w stanie i w mocy tak długo rozdawać karty na górze. Najłatwiej powiedzieć, że działo się tak dlatego, że miało w swoich szeregach największego szulera, nie tylko wśród współczesnych sobie. Wielki Szu równa się Diego Armando Maradona. I to oczywiście prawda, ale nie cała. 

Bardziej boski 

22 kwietnia stuknęło 30 lat jego bramce w Bolonii. Tamtego dnia trafił w Serie A po raz ostatni z akcji. Przyczynił się do zwycięstwa 4:2 i tydzień później w kończącej zmagania kolejce wystarczyło na własnym stadionie postawić kropkę nad drugim w odstępie trzech lat i przedzielonym dwoma wicemistrzostwami scudetto. W następnym sezonie Maradona już dogorywał w Napoli, aż do formalnej piłkarskiej śmierci z datą 17 marca 1991 roku, kiedy po meczu z Bari zechciano mu wreszcie udowodnić przyjmowanie kokainy i z satysfakcją skazano na dyskwalifikację. Zanim został ukrzyżowany zdążył strzelić 6 goli, wszystkie z rzutów karnych. 

Napoli to Maradona. Proste. Bez niego nie byłoby tamtych wszystkich sukcesów, także na arenie międzynarodowej. Ale istniało też coś więcej, coś obok. Byli inni ludzie i ich ciekawe historie, całe otoczenie z rywalami na czele. I ze względu na cały zaniedbywany lub zapomniany przez lata kontekst i także oczywiście samego zmieniającego się Maradonę, warto pokusić się o porównanie Napoli z sezonu 1986-87 i 1989-90. 

W 1986 roku siedział na szczycie i radośnie machał nóżkami. Po mistrzostwach świata w Meksyku musiał czuć się panem świata i w takim nastroju wylądował pod Wezuwiuszem, by zacząć swój trzeci sezon w lidze włoskiej. Od razu popsuł mu się nastrój. Z Ottavio Bianchim już w poprzednim sezonie miewał różne zgrzyty. Mimo wszystko niechęć dalszej pracy z tym trenerem była niczym wobec medialnej nagonki. Natury skandalicznej, a jakżeby inaczej. 

(…)


WSZYSTKIE TEKSTY I WYWIADY MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM NUMERZE (19/2020)
TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”



Co jeszcze można znaleźć w nowym numerze:

4. TEMAT TYGODNIA: RAPORT Z EUROPY: KTO, KIEDY I W JAKIM TRYBIE WRACA DO GRY?

7. PRETEKSTY RYSZARDA NIEMCA 

8. 90 MINUT Z JAKUBEM PIOTROWSKIM

10. PIŁKA AMATORSKA ZATRZYMANA

12. DOGRYWKA Z KRZYSZTOFEM SOBIERAJEM

13. KORONA SIĘ NIE PODDAJE 

14. WOŻĄC FERGUSONA, CZYLI 20-LECIE POLSATU SPORT

15. ROMAN KOŁTOŃ W „PN”

16. DOGRYWKA Z WALDEMAREM SOBOTĄ

18. NAJMNIEJSI Z NAJMNIEJSZYCH W III LIDZE 

20. BYŁO, MINĘŁO Z… WIESŁAWEM CISKIEM 

22. IGLOO STORY – HISTORIA KLUBU I EDWARDA BRZOSTOWSKIEGO 

26. TWO ANGRY MEN, CZYLI FILIP KAPICA I MATEUSZ ŚWIĘCICKI

28. RODRIGO BENTANCUR OD A DO Z 

30. CIEKAWY PRZYPADEK DAVE’A KITSONA

32. KIEDY NAPOLI BYŁO W RAJU…

34. SPRAWA TRIPPIERA

35. CO DALEJ Z LA LIGA?

36. WRACA BUNDESLIGA

39. TAKTYCZNE NIUANSE: JAKI BĘDZIE FUTBOL PRZYSZŁOŚCI?

40. NIEZWYKŁE REKORDY LIGI HISZPAŃSKIEJ 

43. TRAGICZNA HISTORIA JEANA-PIERRE’A ADAMSA

44. WIELKIE UCIECZKI SPOD TOPORA

46. SPECJALNIE DLA NAS: RICARDO CHEU – TRENER SPARTAKA TRNAWA

48. WP W „PN” 

51. NA ZDROWY ROZUM LESZKA ORŁOWSKIEGO

52. DRUŻYNA NA ŻYCZENIE: GÓRNIK ZABRZE 1969-70


PiłkaNożna.pl

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej