Przejdź do treści
Mocne teksty i wywiady. Oto nowa „Piłka Nożna”

Polska Ekstraklasa

Mocne teksty i wywiady. Oto nowa „Piłka Nożna”

W kioskach, salonach prasowych, a także za pośrednictwem naszej aplikacji na Androida i IOS czeka już na Was nowy numer tygodnika „Piłka Nożna”. Poniżej prezentujemy fragmenty tekstów i wywiadów, które możecie znaleźć w środku. To jednak nie wszystko, gdyż osiemnasty tegoroczny numer jest po brzegi wypchany dobrą treścią. Sprawdźcie koniecznie!





90 MINUT Z JAROSŁAWEM NIEZGODĄ. GOTOWY NA PODBÓJ AMERYKI


Jarosław Niezgoda nie rozegrał jeszcze meczu w Major League Soccer. Najdroższy napastnik w historii Portland Timbers wierzy jednak, że po odejściu z warszawskiej Legii, gdzie miał szansę na koronę króla strzelców Ekstraklasy, podbije piłkarską Amerykę.

MARCIN HARASIMOWICZ
LOS ANGELES


(…)

Transferowa saga z twoim udziałem wydłużała się w nieskończoność. Bardzo zależało ci na finalizacji tej transakcji?
Oczywiście, że tak. Przyleciałem do Portland i najpierw miałem normalne testy, które wypadły dobrze. Później zrobiono mi badanie EKG. Jeszcze tego samego dnia wieczorem dostałem informację, że jednak nie wszystko gra i zastanawiają się, co dalej zrobić. Jednocześnie uspokajali mnie jednak, że to nie ma większego wpływu na transfer i dalej chcą, abym trafił do Timbers. Podjęli ryzyko, bardzo to doceniam. Niejeden klub by na ich miejscu wykorzystał to, aby unieważnić transfer. Mogli odesłać mnie do Warszawy, ale zrobili inaczej. To tylko potwierdziło, że podjąłem dobrą decyzję i trafiłem tam, gdzie mnie naprawdę chciano.

Z sercem już wszystko w porządku?
Tak. Na sto procent. Przed zgrupowaniem w Kostaryce miałem kolejne kontrolne badania, doktor powiedział mi, że wszystko jest już w porządku. Zabieg zakończył się sukcesem. Nie muszę się już tym w ogóle martwić. 

Jak wspominasz zgrupowanie?
Poleciałem trzy dni później wraz z bramkarzem, bo reszta drużyny była już na miejscu. To było… frustrujące doświadczenie, bo mogłem trenować tylko indywidualnie. Wiadomo, że jako zawodnik chcesz brać udział w zajęciach z całym zespołem, aby poznać nawyki, pracować nad zgraniem. Zależało mi na tym, aby jak najszybciej dołączyć do kolegów, ale przez pewien okres nie było to możliwe.

Rozważałeś inne opcje transferowe?
W zimowym okienku nie dostałem żadnej innej propozycji. Pierwsze słuchy o zainteresowaniu z Portland pojawiły się już rok wcześniej. Wtedy jeszcze trenerem Legii był bodaj Sa Pinto, a ja nawet nie grałem regularnie. Od tego czasu Amerykanie ciągle mieli mnie na celowniku i wracali z ofertą – co pół roku. Najpierw chcieli mnie wypożyczyć, ale na to w Warszawie się nie zgodzili, zresztą sam nie byłem zainteresowany takim wariantem. Później zdobyłem czternaście bramek w Ekstraklasie i do Legii trafiła oferta transferu definitywnego. To był odpowiedni moment, aby się na nią zdecydować.

Jakie argumenty były decydujące?
Po wielu przejściach w ostatnich latach potrzebowałem stabilizacji. Chciałem podpisać kontrakt dłuższy i na lepszych warunkach. Liga też jest dobra. Nie najlepsza, ale mimo wszystko wyżej notowana od polskiej. Nie czułem się jeszcze gotowy, aby zaatakować jedną z pięciu najlepszych lig w Europie. Uznałem, że najlepiej jest wybrać coś pomiędzy Ekstraklasą a absolutnym topem.

MLS jest lepsza od Ekstraklasy?
Tak uważam. Na pewno mam tutaj przed sobą większe perspektywy. Jeżeli zacznę grać i regularnie strzelać gole, drzwi do wielkiego piłkarskiego świata otworzą się dla mnie szerzej. 

(…)

***

BYŁO, MINĘŁO Z… PAWŁEM KRYSZAŁOWICZEM. ZNISZCZYŁEM ŚMIERTELNEGO WROGA


– Co słychować w wielkiej piłce, bo u nas na wsi spokój, luzik – zaczyna rozmowę Paweł Kryszałowicz. Mimo że niejeden na jego miejscu wywiesiłby białą flagę, pozytywne nastawienie go nie opuszcza. A także chęć pracy, przecież nie każdy uczestnik finałów mistrzostw świata chciałby w klubie odbierać telefony.

PRZEMYSŁAW PAWLAK


Jeśli ktoś pokonał nowotwór, czuje obawę przed koronawirusem? 
Zakażona jest niewielka część społeczeństwa. W Polsce na raka choruje więcej ludzi, więcej też z jego powodu umiera – mówi Kryszałowicz. – Mimo że choroba była zaawansowana, ja swoją walkę wygrałem, więc patrzę na pandemię z pewnym dystansem. Skoro można pokonać dużo groźniejszy nowotwór, można również koronawirusa. 

Chemioterapia, osłabiony organizm spowodowały, że znajduje się pan w grupie większego ryzyka?
Szczerze? Nie wiem… Terapię zakończyłem blisko rok temu, żadnych leków nie biorę. Jestem pod ścisłą kontrolą lekarzy, co trzy miesiące przechodzę badania. Złapałem wagę, to akurat mam w genach, w mojej rodzinie wystarczy, że pofolgujesz sobie przy stole i już to widać. Unikam smażonego jedzenia, wieprzowiny – poza tym próbuję wszystkiego po trochu. Gdy grałem w piłkę, też sześciopaka na brzuchu nie miałem. Nie jest jednak tak, że wszyscy dookoła chodzą w maseczkach, a ja się niczym nie przejmuję. Dostosowuję się do wszystkich nakazów. Jestem zdrowy, ale ryzykować nie zamierzam. Uważam na siebie. 

Każda kolejna wizyta kontrolna musi wiązać się z wielkim stresem.
Nie, jeśli się nad tym nie zastanawiasz. Ja wychodzę właśnie z takiego założenia. Po sobie widzę, że wszystko powinno być w porządku. Przeszedłem sporo – wycięto mi fragment jelita grubego, operację pęcherza, założono stomię, przez rok załatwiałem się w woreczek, wreszcie kolejny zabieg pozwalający wrócić do normalności, chemioterapię. Dziś tłumaczę sobie, że wycierpiałem tyle, aby raka, mojego śmiertelnego wroga, zniszczyć. I ten etap został zamknięty. To już za mną. Dostałem drugie życie. 

Pomówmy o tym pierwszym, pana piłkarskiej karierze…
… karierę to ja dopiero mogę zacząć. Jak widzę tych obcokrajowców w Ekstraklasie, szykuję się do grania. Jeden obóz przygotowawczy i nie będę odstawał. Zresztą, naszą ligę weryfikują europejskie puchary. I na tym temat można zakończyć. Bo nie ma o czym gadać. A moja kariera? Zaczęła się zwyczajnie, jak każdy chłopak dostałem bilet i poszedłem do wojska. Jeździłem bojowymi wozami, BWP-ami, przechodziłem poranne zaprawy, pełniłem całodobowe warty. A że grałem w Gryfie Słupsk, wypuszczano mnie po piętnastej na treningi. 

(…)

***

DAWNO TEMU W HISZPANII (2) GALERIA WARIATÓW


Obecni prezydenci klubów Primera Division są w większości sprawnymi, dobrze wykształconymi menedżerami, którzy kalkulują każdy swój ruch i ważą słowo. Pierwszy milion zarobili ich rodzice. Może dlatego w porównaniu ze swymi poprzednikami sprzed 30-40 lat, to ludzie nudni.

LESZEK ORŁOWSKI


Tamci bowiem mieli rozmach, fantazję, byli wręcz lekko niepoczytalni. Tworzyli jedyny w swoim rodzaju klimat hiszpańskiego futbolu, nawet bardziej niż piłkarze i trenerzy. I dlatego też warto przypomnieć kilku z nich. Nie zamieszczamy tu ich zawodowych biografii, listy dokonań, lecz raczej zbiór anegdot, których stali się bohaterami w trakcie swoich rządów. 

W Atletico

Wiadomo, że najsłynniejszym ze słynnych jest Jesus Gil, demoniczny prezydent Atletico w latach 1987-2003, u którego żaden trener nie znał nigdy dnia, ani godziny. 

Gdy w 1987 roku stawał do wyborów (Atletico było wtedy, jak dziś Real i Barca, własnością swoich socios), złożył kilka księżycowych obietnic daleko wykraczających poza futbol. Przyrzekł na przykład, że rzekę Manzanares, nad którą (w dosłownym sensie) wisiał (nie leżał) ówczesny klubowy stadion, zmieni z płytkiej i zamulonej w żeglowną i umieści na niej barkę-restaurację, w której będą obsługiwani jedynie socios Atletico. Ostatecznie musieli się oni zadowolić tylko transferem Paulo Futre, który na prezentację został dostarczony helikopterem nie na stadion, lecz do modnej dyskoteki Jacara. Portugalski skrzydłowy był wielką miłością Gila. „Gdybym nie miał jaj, zostałby moim narzeczonym” – powiedział kiedyś o nim. 

Dziennikarze, z uwagi na znaczną tuszę, nazywali go King Kongiem. Na stadion, by obejrzeć trening pierwszego zespołu, zdarzało mu się przyjechać na koniu, bo był miłośnikiem tych zwierząt. Innych zresztą też – w domu miał tropikalną ptaszarnię. Gdy Atletico zdobyło mistrzostwo w 1996 roku, wynajął 16 karoc (zaprzężono do nich 50 koni), którymi obwoził bohaterów po ulicach Madrytu, całkowicie paraliżując miasto. 

Legendarny bramkarz Atletico z tamtych lat, Abel Resino, wspominał, jak wyglądały jego negocjacje z Gilem w sprawie przedłużenia umowy. „Na wieść o tym, że spotkałem się z trenerem Barcelony Johanem Cruyffem, Gil zadzwonił do mnie osobiście. Powiedział, że spotkamy się w najbliższy weekend w jego posiadłości. Przyjechałem ze swoją żoną, przywitała nas żona Gila i powiedziała, żebyśmy poszli dalej, bo prezydent jest na basenie albo w siłowni. Okazało się, że siedzi w jacuzzi. Kazał mi wejść do siebie. Zaprotestowałem, bo nie miałem odpowiedniego stroju, no i w ogóle sytuacja była dziwna. Polecił swojemu ochroniarzowi znaleźć mi jakieś kąpielówki i, chcąc nie chcąc, musiałem wskoczyć. I tak żeśmy sobie rozmawiali o przedłużeniu umowy siedząc w jednym jacuzzi, każdy w swoim kącie. Osiągnęliśmy szybko porozumienie, nie miałem wtedy agenta i czułem się onieśmielony sytuacją”. 

Ciekawe, czy po sfinalizowaniu umowy Gil zaproponował podwładnemu partię „chińczyka”? Był bowiem wielkim fanem tej gry, namiętnie bawił się nią w domu z dziećmi, ale proponował w zasadzie wszystkim. Inną jego namiętnością była karciana gra tute. Znakomitego kompana do niej znalazł w osobie… Lorenzo Sanza, prezydenta Realu w latach 1995-2000. Wedle szeptanych wtedy opowieści panowie mieli się potajemnie odwiedzać i rżnąć w karty całymi nocami! „Tak się zdarzało. Oprócz tute graliśmy jeszcze w mus i chinchon” – opowiadał po latach Sanz (nie udało nam się ustalić, pod jakimi nazwami gry te znane są w Polsce, o ile w ogóle są znane).

(…)

***

KLUB Z CENTRUM PANDEMII. NA WYGNANIU

Gdyby nie pandemia, świat pewnie nigdy nie mówiłby o Wuhan Zall. Koronawirus wysłał chińską drużynę na prawdopodobnie najdłuższe zgrupowanie w dziejach futbolu.

KONRAD WITKOWSKI


Na dworcu kolejowym w Wuhan witano ich jak zdobywców ważnego trofeum. Były śpiewy, radosne okrzyki setek kibiców i bukiety kwiatów dla piłkarzy. A mowa o zespole, który niczego nie wygrał, nie rozegrał choćby jednego meczu. Nie zrobił nic spektakularnego. Po prostu wrócił.

– Poczułem się, jakbym znowu był na stadionie – przyznał na łamach „The Guardian” Jean Evrard Kouassi. – To był bardzo dziwny czas. Wydarzyło się wiele rzeczy, których nigdy nie zapomnę – dodał skrzydłowy pochodzący z Wybrzeża Kości Słoniowej.

TUŁACZKA

Zawodnicy Wuhan Zall spędzili poza domem łącznie 104 dni. Na początku roku drużyna wyjechała do oddalonego o niespełna 1000 kilometrów Kantonu na pierwsze zgrupowanie przed zaplanowanym na luty startem sezonu w lidze chińskiej. Tam zastała ją wiadomość o zamknięciu Wuhan. Uznawane za światowe centrum pandemii koronawirusa, 11-milionowe miasto zostało poddane ścisłej kwarantannie. W związku z tym, nikt z liczącej prawie 50 osób ekipy nie mógł zobaczyć się z rodziną przed wylotem z kraju.

Na miejsce drugiego etapu przygotowań wybrano Hiszpanię. W Europie przedstawiciele Wuhan Zall od początku byli traktowani niczym trędowaci. Dzień przed ich przyjazdem do Malagi hotel anulował rezerwację: inna drużyna przebywająca w ośrodku treningowym nie życzyła sobie sąsiadów z miasta utożsamianego z zarazą. W Andaluzji wszyscy ich sparingpartnerzy odwołali mecze.

– Chcieliśmy rozgrywać jeden sparing w tygodniu, ale nie byliśmy w stanie znaleźć przeciwników. Plany sztabu szkoleniowego legły w gruzach, mogliśmy jedynie trenować w swojej grupie. Każdy dzień był taki sam, brakowało różnorodności – opisywał Kouassi.

Nazwa Wuhan nosiła piętno nieszczęścia, budziła przerażenie. Na widok piłkarzy w klubowych dresach ludzie potrafili uciekać. Rozmowa z kimkolwiek spoza drużyny była niemożliwa. Trener Jose Gonzalez apelował: to sportowcy, a nie chodzące wirusy. Najtrudniej mieli chińscy zawodnicy, którzy nieprzyjemności doświadczali nawet w lokalnych supermarketach. Jednocześnie to oni najgorzej znosili pobyt w Europie – w większości pochodzili z prowincji Hubei, zatem mieli prawo obawiać się o zdrowie bliskich.

– Atmosfera w Hiszpanii była zła. Podczas treningów dało się zauważyć, że Chińczycy w ogóle nie chcieli tam być. Wyglądali na bardzo zdenerwowanych. Codziennie z Wuhan napływały smutne wieści, mogli w każdej chwili usłyszeć, że ktoś z ich krewnych lub przyjaciół zachorował. Trudno było myśleć o piłce, więc trener skracał zajęcia. Raz w tygodniu mieliśmy dzień wolny, aby zająć się swoimi sprawami – mówił Kouassi we wspomnianej rozmowie z „The Guardian”.

(…)


 

WSZYSTKIE TEKSTY I WYWIADY MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM (18/2020)
NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”


Co jeszcze znajdziecie w nowym numerze?

4. TEMAT TYGODNIA: JEŚLI WRÓCI EKSTRAKLASA, KTO I O CO BĘDZIE W NIEJ WALCZYŁ?

7. PRETEKSTY RYSZARDA NIEMCA 

8. 90 MINUT Z JAROSŁAWEM NIEZGODĄ

11. 20-LECIE POLSATU SPORT

12. OKRES PRZYGOTOWAWCZY NA NOWO

14. PRZYPADKI KIELECKIEGO ZALAZARA

15. ROMAN KOŁTOŃ W „PN”

16. NOWY OŚRODEK LEGII 

18. DOGRYWKA Z GERARDEM BADIĄ

22. DRUGOLIGOWA DEKADA

24. BYŁO, MINĘŁO Z… PAWŁEM KRYSZAŁOWICZEM

26. TWO ANGRY MEN, CZYLI FILIP KAPICA I MATEUSZ ŚWIĘCICKI

28. PHIL FODEN – CZŁOWIEK, KTÓREGO GUARDIOLA NIE SPRZEDA 

30. KONIEC Z TRANSFEROWĄ FANTAZJĄ – TAKŻE W ANGLII 

32. 5 MAJA, CZARNY DZIEŃ W HISTORII MEDIOLANU

34. HISZPAŃSCY SĘDZIOWIE POD LUPĄ

36. DLACZEGO BRAZYLIA BĘDZIE MISTRZEM ŚWIATA?

38. IMKE WUEBBENHORST – NAUCZYCIELKA BIOLOGII I FUTBOLU

40. SZALENI PREZYDENCI HISZPAŃSKICH KLUBÓW

43. UEFA KONTRA PANDEMIA

44. FRANCJA KOŃCZY ZABAWĘ, HOLANDIA TEŻ

46. CO SIĘ DZIEJE Z WUHAN ZALL?

48. WP W „PN” 

51. NA ZDROWY ROZUM LESZKA ORŁOWSKIEGO

52. DRUŻYNA NA ŻYCZENIE: ANGLIA 1990


„Piłka Nożna”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej