Przejdź do treści
Mocne teksty i wywiady. Oto nowa „Piłka Nożna”

Polska Ekstraklasa

Mocne teksty i wywiady. Oto nowa „Piłka Nożna”

Wtorek 13 kwietnia to dzień ukazania się najnowszego, piętnastego w tym roku, wydania tygodnika „Piłka Nożna”. Jak zawsze przygotowaliśmy dla Was mnóstwo znakomitych treści.



REPREZENTACJA POLSKI PO PIERWSZYM ZGRUPOWANIU POD KOMENDĄ SOUSY. Finałowe odliczanie


Do pierwszego meczu reprezentacji Polski w finałach mistrzostw Europy pozostały zaledwie 62 dni. Im bliżej turnieju, tym więcej pojawia się znaków zapytania dotyczących biało-czerwonych. Nie tylko w kwestii formy drużyny.

PRZEMYSŁAW PAWLAK

Po meczu na Wembley selekcjoner Paulo Sousa spakował walizki i odfrunął prosto do Portugalii. Do Polski wróci, tyle że w zeszłym tygodniu jeszcze nie sprecyzował kiedy. W najbliższym czasie nie należy się spodziewać więc obecności trenera kadry na meczach Ekstraklasy, zresztą Portugalczyk w publicznych wystąpieniach dość jasno dał do zrozumienia, że poziom sportowy naszej ligi nie rzucił go na kolana. Polskie ligowe poletko będzie więc za Sousę i jego sześcioosobowy sztab obrabiał Hubert Małowiejski, pytanie jednak ile jego głos będzie ważył przy kolejnych powołaniach – już przed finałami mistrzostw Europy. W każdym razie Portugalczyk zdążył jednak wysłać czytelny sygnał do Bartosza Kapustki z Legii Warszawa i Tymoteusza Puchacza z Lecha Poznań, że są pod jego baczną obserwacją, zapraszając zawodników na mecz z Andorą, a także na spotkanie w hotelu reprezentacji.

(…)

25 na Euro?

A przecież koronawirus (brytyjska mutacja) wykluczył z gry kilku zawodników. Wydaje się więc, że narracja o zaszczepieniu zawodników przed finałami mistrzostw Europy czy też uczestników igrzysk olimpijskich nie jest pozbawiona sensu.

– Ja chciałbym widzieć polskich sportowców z medalami olimpijskimi, na które pracowali kilka lat, a nie na kwarantannie – przedstawia swój punkt widzenia Zibi. – Marcowe zgrupowanie reprezentacji Polski z wielu powodów było trudne, także sportowych, bo liczyłem, że zdobędziemy więcej punktów. Niemniej po pierwszych trzech meczach jestem optymistą. Węgry to rywal klasy Austrii czy Słowenii, mam w pamięci mecze eliminacji mistrzostw Europy z tymi przeciwnikami i w żadnym z nich nie wypadliśmy tak dobrze jak w Budapeszcie. W spotkaniu z Węgrami mieliśmy totalną kontrolę nad grą, mam prawo tak uważać. Siedzieliśmy cały czas na połowie rywala, tyle że przy straconych bramkach przytrafiły się nam proste błędy indywidualne. Nie licząc cudu na Wembley, nigdy nie byliśmy też tak blisko remisu na tym stadionie. Mieliśmy punkt na wyciągnięcie ręki, mimo że taki wynik przykryłby różnicę w grze między Anglikami a nami.

Sousa chcąc zmienić sposób gry drużyny, zdecydował się na eksperymenty – zarówno jeśli chodzi o personalia, jak również ustawienie zespołu. Trudno uznać je za w pełni udane. Na pewno wygranym zgrupowania jest Kamil Piątkowski, który gdyby nie zakażenie COVID-19, dostałby możliwość gry na Wembley. Portugalczyk pozytywnie wypowiadał się na temat środkowego obrońcy Rakowa Częstochowa, więc dziś można zakładać, że znajdzie się dla niego miejsce w kadrze na finały mistrzostw Europy. Tym bardziej że jest całkiem możliwe, iż selekcjonerzy otrzymają możliwość powołania na turniej 25 zawodników, a nie jak było dotychczas – 23.

– Zgłosiłem temat na agendę posiedzenia Komitetu Wykonawczego UEFA, które odbędzie się 19 kwietnia – przyznaje Boniek, również członek tego gremium. – Nie jest to jednak mój pomysł, rozmawiałem z Paulo Sousą, także z Roberto Mancinim, selekcjonerzy w dobie pandemii zauważają potrzebę zwiększenia liczby zawodników powołanych na turniej. Warto to przedyskutować na szerszym forum. Dwóch zawodników w kadrach więcej mocno nie obciąży finansów poszczególnych federacji czy też UEFA, nie ma tu żadnych zagrożeń, więc na mój nos temat zostanie rozpatrzony pozytywnie. Mówimy jednak o wyjątku, reakcji na otaczającą nas rzeczywistość, na ten moment nie będzie to rozwiązanie przyjęte na stałe.

(…)

Testy

Sousa zdecydował, że na zgrupowaniach reprezentacji obecny będzie dietetyk. W marcu z piłkarzami pracował więc Wojciech Zep, na stołach pojawiły się różnego rodzaju koktajle, a także instrukcje jak skomponować posiłek w zależności od rodzaju odbytego treningu. Swego rodzaju nowością w codziennym życiu kadry jest też wspólne odchodzenie od stołu po skończonym posiłku. Portugalczyk zażyczył sobie również powiększenia liczby fizjoterapeutów pracujących z kadrowiczami – jako czwarty do grupy dołączył Marcin Bator. Selekcjoner wciąż jednak nie zdecydował się powiększyć swojego najbliższego otoczenia o polskiego asystenta i nic nie wskazuje na to, aby miało to się zmienić. Sousa otacza się zaufanymi, sprawdzonymi przez siebie ludźmi, w ich opinie się wsłuchuje – inna sprawa, że ani Portugalczyk, ani jego liczni sztabowcy nie odczytali dobrze znaczenia Kamila Glika dla gry defensywnej biało-czerwonych, sadzając środkowego obrońcę na ławce w meczu z Węgrami. Portugalczyk nie uczy się więc na błędach Adama Nawałki, który na swoje pierwsze zgrupowanie w ogóle Glika nie powołał, a później uczynił z niego podporę linii obrony.

– Spokojnie, Kamil wszedł na boisko w drugiej połowie meczu w Budapeszcie i przy trzeciej bramce dla Węgrów pozwolił odwrócić się przeciwnikowi z piłką i dośrodkować. On wie, że mógł zrobić więcej w tej sytuacji, rozmawialiśmy o tym – mówi Boniek. – Musimy patrzeć jednak na reprezentację szerzej. Mamy nowego selekcjonera, który chciał sprawdzić innych obrońców przy boku jednego z bardziej doświadczonych graczy – w Budapeszcie z Janem Bednarkiem, a z Andorą z Glikiem. I miał rację, bo co byłoby, gdyby 15 maja okazało się, że Bednarek ma koronawirusa, a Glik jest kontuzjowany? Zaczęłyby się opowieści, że selekcjoner powinien był przetestować innych zawodników w marcu. Trener musi mieć odwagę próbować.

Po marcowym trójmeczu nasuwa się jeszcze jedna refleksja. Spotkania w Budapeszcie i Londynie rozpoczynaliśmy w ustawieniu z trzema środkowymi obrońcami oraz wahadłami. O pierwszych połowach obu tych meczów lepiej jak najszybciej zapomnieć, na Węgrzech prowadziliśmy grę, nie przełożyło się to jednak na sytuacje podbramkowe, w Anglii nie byliśmy w stanie wydostać się z własnej połowy. Roszady, których dokonywał Sousa w drugich częściach meczów pozwalały jednak na zmianę obrazu gry – wejście na boisko klasycznych skrzydłowych, odblokowywało niemoc biało-czerwonych w ofensywie. Może więc gra wahadłami niekoniecznie pasuje reprezentacji Polski?

– Możliwe, że nasza gra uległa poprawie, kiedy odeszliśmy od wahadeł, ja nie mam z tym problemu – zgadza się, ale nie do końca Zibi. – Problem polega na tym, że dziś w kadrze nie mamy klasycznych skrzydłowych regularnie grających w klubach, a zawodnicy mogący wystąpić na wahadłach są. Kamil Grosicki nie gra w ogóle, taki zawodnik nie może być w dobrej dyspozycji fizycznej – gdyby było odwrotnie, to i ja do dziś bym grał. Natomiast to nie ja powołuję zawodników do reprezentacji, u mnie w kadrze znalazłby się Tomek Kędziora, ale selekcjoner chciał sprawdzić inne warianty. W drużynie nie znaleźli się też Puchacz czy Kapustka, ale wiem, że trenerowi gra tych zawodników się podoba. Rzecz w tym, że zgrupowanie reprezentacji to nie jest rywalizacja, kto powoła większą liczbę piłkarzy. Wracając jednak do skrzydłowych, Płacheta na boisku pojawia się rzadko, Szymański uchodzi teraz za zawodnika grającego na pozycji numer 10, został więc tylko Kamil Jóźwiak. Nie ustawienie było problemem reprezentacji, a konstruowanie akcji pod bramką przeciwnika, kreatywność na ostatnich metrach boiska. W bocznych sektorach mieliśmy problem z wygrywaniem pojedynków, robieniem przewagi. Najważniejsze więc, że sytuacja w tabeli kwalifikacji mistrzostw świata nie jest w żaden sposób zaprzepaszczona, a drużyna jest przekonana, że obrała dobrą drogę.

90 MINUT Z DUSANEM KUCIAKIEM. Najlepszy w dekadzie? Zasłużyłem!


Lechia Gdańsk wciąż liczy się w walce o miejsce na podium w PKO Bank Polski Ekstraklasie. Trudno jednak sobie wyobrazić, aby drużyna Piotra Stokowca notowała tak dobre wyniki, gdyby w bramce nie miała Dusana Kuciaka.

PAWEŁ GOŁASZEWSKI

(…)

Co poczułeś po pucharowej porażce z Puszczą?
Gorzej już być nie mogło, dotknęliśmy dna. Poczułem totalny wstyd, jako drużyna byliśmy w czarnej d…e. Dwa lata temu wygraliśmy to trofeum, rok temu graliśmy w finale i w tym sezonie również chcieliśmy jechać do Lublina, ale zagraliśmy katastrofalnie. Nie uważam, abyśmy zlekceważyli Puszczę. Byliśmy pod kreską, rywal to wykorzystał i zasłużył na awans. My po tym meczu odbiliśmy się od dna, zmieniliśmy kilka rzeczy i weszliśmy na odpowiednie tory. Najważniejsze było to, że wyciągnęliśmy wnioski.

Rozmowa wychowawcza z kibicami była potrzebna?
Jako zespół jesteśmy świadomi tego, że zawaliliśmy na całej linii i w ten sposób nie reprezentuje się takiego klubu, jakim jest Lechia. Może dla niektórych piłkarzy taki sposób motywowania jest potrzebny, ale moim zdaniem to nie było konieczne.

Jak to wyglądało?
Kibice przyszli i powiedzieli nam, jak nasza postawa wygląda z ich perspektywy. Nie wchodziliśmy z nimi w dyskusję. Wysłuchaliśmy tego, co mieli do powiedzenia, ale nawet bez tej wizyty wiedzieliśmy, że totalnie zawaliliśmy.

Będziesz mocno rozczarowany, jeśli nie wywalczycie medalu w tym sezonie?
Nie przesadzałbym z tym słowem „mocno”. Po prostu: będę rozczarowany, bo ja cały czas jestem głodny sukcesów i uważam, że medal byłby dla nas sukcesem. Przed nami jeszcze miesiąc grania, kilka drużyn złapało wysoką formę i różnica pomiędzy podium, a peletonem jest coraz mniejsza. Za nami jest bardzo ciasno, dlatego z pokorą podchodzimy do tego, ale jednocześnie wierzę, że na koniec sezonu uda nam się wskoczyć na trzecie miejsce. Wiadomo, chciałbym powalczyć o coś więcej niż brązowy medal, ale patrząc na różnice pomiędzy nami, a Legią i Pogonią raczej jest to już nierealne. Ekstraklasa jest nieobliczalna i wszystko jest możliwe, ale walka o tytuł jest już pozamiatana. Przez tyle lat spędzonych w Polsce nauczyłem się, że trzeba myśleć tylko o najbliższym spotkaniu i nie ma sensu wybiegać daleko w przyszłość.

W tym roku minie dziesięć lat, z roczną przerwą, odkąd przeprowadziłeś się do Polski. Spodziewałeś się, że tak długo będziesz w Ekstraklasie?
Polska to mój drugi dom i czuję się w waszym kraju znakomicie. Na rok wyjechałem do Anglii, ale nie zaistniałem i niby byłem przy wielkim futbolu, jednak tak naprawdę odbiłem się od niego. Po rocznej przerwie z radością wróciłem do Ekstraklasy. Nie spodziewałem się jednak, że tyle lat spędzę w Polsce, bo myślałem, że będzie to tylko przystanek przed kolejnym transferem. Cieszę się, że mogę grać w tak dobrej lidze jak Ekstraklasa.

Dobrej?
Tak! Bardzo mi się nie podoba, kiedy ktoś bezsensownie krytykuje czy wyśmiewa naszą ligę. Zawsze będę bronił poziomu Ekstraklasy. Wiem, może to brzmi dziwnie, ale uważam, że nie jest proste grać w tej lidze, dlatego doceniajmy to, co mamy. Naprawdę, po polskich boiskach biega wielu dobrych zawodników, którzy co roku wyjeżdżają do silnych lig i się w nich odnajdują. Oczywiście, wiem, że możesz mnie skontrować wynikami polskich drużyn w europejskich pucharach. Też uważam, że w ostatnich latach nie są najlepsze i Ekstraklasa zasługuje na co najmniej jedną, a najlepiej dwie ekipy w fazie grupowej europejskich pucharów, ale mimo wszystko nie mówmy, że Ekstraklasa jest słaba. Pojedyncze przypadki się zdarzają: kilka lat temu Legia grała w Lidze Mistrzów, teraz Lech występował w Lidze Europy, więc potencjał na europejski futbol jest. Kiedy byłem na marcowym zgrupowaniu reprezentacji Słowacji rozmawiałem z wieloma moimi kolegami i wszyscy mamy podobne zdanie: ta liga nie jest taka słaba, jak się niektórym wydaje.

(…)

Na początku roku stworzyliśmy w „PN” drużynę dekady spośród piłkarzy, którzy grali przez ostatnie dziesięć lat w Ekstraklasie. Wśród bramkarzy wygrałeś właśnie ty. Czujesz się najlepszym bramkarzem dekady?
Patrząc na wszystkie składowe, to zasłużyłem na to zwycięstwo. Wiem, może to zabrzmi nieskromnie, ale tak myślę. Sporo osiągnąłem w Polsce, przez dziewięć lat gram regularnie, mam kilka trofeów. Gdybym był słaby, to nie rozegrałbym tylu spotkań i nie miałbym udziału w tylu sukcesach. Wiem, że przez te lata wysoki poziom prezentowali też moi rodacy jak na przykład Matus Putnocky czy Marian Kelemen, do tego był też Jasmin Burić w Lechu czy Arek Malarz, ale zasłużyłem na zwycięstwo.

WIELU CHĘTNYCH NA MEDALE. Kto pierwszym wśród równych?


Trudno znaleźć argumenty przemawiające za tym, że Legia Warszawa mogłaby nie zostać mistrzem Polski. A jeszcze trudniej wytypować, jak ułoży się klasyfikacja za jej plecami. O miejscu na podium może myśleć niemal pół ligi.

KONRAD WITKOWSKI

Do mety pozostało sześć kolejek. To dużo, bo zgarnąć można aż 18 punktów, ale zarazem mało, jako że zmagania potrwają jeszcze tylko miesiąc, przyspieszając na finiszu (kolejki 25-27 zostaną rozegrane w ciągu dziesięciu dni). Kwestia mistrzostwa jest już w zasadzie rozstrzygnięta. Jeśli drużyna Czesława Michniewicza nie zacznie nagle gubić punktów na potęgę, tytuł może świętować jeszcze w kwietniu. W ostatniej fazie sezonu 2020-21 emocji trzeba więc będzie szukać gdzie indziej: w rywalizacji o utrzymanie oraz walce o pozycje tuż za plecami Legii.

W premierowej edycji Europa Conference League weźmie udział trzech reprezentantów PKO Bank Polski Ekstraklasy. Od pierwszej rundy eliminacji zmagania rozpocznie trzeci zespół w tabeli, natomiast wicemistrz kraju oraz triumfator Pucharu Polski przystąpią do kwalifikacji w rundzie drugiej. Miejsca do podziału wśród ligowców są więc dwa; względnie trzy, gdyby na podium uplasował się zdobywca krajowego pucharu, co może stać się udziałem Rakowa. Za to chętnych da się wyliczyć aż siedmiu. Jakie argumenty przemawiają za każdym z nich? Które kluby są w największym stopniu uprawnione do tego, by w planach na lato uwzględniać europejskie puchary?

(…)

PIAST GLIWICE

Przypadek odwrotny do Górnika. Piast nie potrafił godzić rywalizacji na krajowym podwórku z eliminacjami Ligi Europy, co przypłacił fatalnym początkiem sezonu w Ekstraklasie. Punktował tak źle, że wróżono mu walkę o uniknięcie degradacji. W swoją koncepcję oraz jej wykonawców nie zwątpił natomiast Waldemar Fornalik, co w końcu przyniosło efekty. Pomiędzy ósmą a 23. kolejką Piast doznał zaledwie jednej porażki! Co interesujące, drużyna z Gliwic nie odmieniła diametralnie sposobu gry. Pod wieloma względami prezentuje się tak samo, jak na starcie rozgrywek, jest za to zdecydowanie skuteczniejsza i zwyczajnie ma więcej szczęścia. No i ta defensywa – w rundzie wiosennej zespół Fornalika broni najlepiej w stawce.

Piast napytał sobie biedy, odpadając z Arką w półfinale Pucharu Polski. Tym samym znacząco wydłużył, lecz nie zamknął całkowicie drogi do Europy. Jeżeli Jakub Świerczok dołoży jeszcze kilka bramek, a reszta drużyny będzie funkcjonować tak dobrze, jak od paru miesięcy, w gablocie trenera Fornalika może pojawić się kolejny medal. Gliwicki zespół ma jednak trudny terminarz. Zmierzy się z Lechią, Legią oraz Rakowem. A i konfrontacja z bijącym się o utrzymanie Podbeskidziem wcale nie musi być spacerkiem.

POGOŃ SZCZECIN

Jeszcze parę tygodni temu mogła marzyć o mistrzostwie, dziś musi się zastanawiać, jak zachować miejsce na podium. Do finiszu sezonu Portowcy startują z pole position, jednak wcale nie jest oczywiste, że załapią się do pucharów. Wiosenne zmagania w kilku aspektach obnażyły szczecińską drużynę: brak nie tylko klasycznej, ale i klasowej dziewiątki, minimalistyczne podejście (nie da się ciągle wygrywać 1:0), a także eksperymenty w drugiej linii. Najskuteczniejszej obronie w lidze nie przystoi tracić czterech bramek, nawet na stadionie lidera.

Pogoni potrzebna jest pewna wygrana, bodziec, który ponownie wprawi w ruch zespół Kosty Runjaica, a samemu trenerowi pokaże, komu warto zaufać w kluczowej fazie sezonu. Na kalendarz narzekać nie może. Pogoń pojedzie na stadiony beniaminków z Bielska-Białej oraz Mielca, gościć będzie też w Lubinie. Podejmie Górnika i Wartę Poznań. Największym wyzwaniem wydaje się starcie z Rakowem w ostatniej kolejce.

Kluczowe będzie, jak w decydujących momentach drużyna poradzi sobie z presją. To tylko pozory, że w Szczecinie nie ma dużych oczekiwań: kibice klubu, który ledwie dwa razy w historii był wicemistrzem kraju, nie chcą dłużej czekać na powody do dumy.

RAKÓW CZĘSTOCHOWA

Jako jedyny ma alternatywę w postaci Pucharu Polski. To spory kapitał, bowiem patrząc na terminarz, ryzykowne byłoby stwierdzenie, że Raków bez problemu utrzyma miejsce w ścisłej czołówce. Zespół Marka Papszuna zmierzy się z aż czterema innymi pretendentami do podium, poza tym czekają go potyczki z Lechem oraz Jagiellonią. Częstochowska drużyna ma w zanadrzu zaległy mecz ze Stalą, choć z drugiej strony zwiększy on natężenie gier w i tak już intensywnej końcówce sezonu.

Raków ma sporo piłkarskich zalet, jednak ostatnimi czasy uwidoczniło się także kilka mankamentów. Przede wszystkim problem ze stawianiem kropki nad „i”. Zespół trenera Papszuna przeważa w prawie każdym meczu, lecz coraz częściej ma kłopot z wyprowadzeniem decydującego ciosu. Stąd remisy z niżej notowanymi rywalami. Finisz rozgrywek w wykonaniu Rakowa pokaże, czy doświadczenie w walce o czołowe lokaty rzeczywiście jest tak ważne.

(…)

***

Gdyby w nadchodzących kolejkach powtórzyły się rezultaty z konfrontacji poszczególnych drużyn w jesiennej części sezonu, siedem punktów za Legią znalazłaby się Pogoń. Do eliminacji Conference League zakwalifikowałby się także Raków, natomiast Piast musiałby liczyć na korzystne rozstrzygnięcia w Pucharze Polski. Dopiero na siódmej pozycji rozgrywki ukończyłaby Lechia.

REAL LEPSZY W EL CLASICO. Szczęśliwa trzynastka


Załamanie formy Atletico sprawiło, że w sobotę na Estadio Alfredo di Stefano zamiast nudnej potyczki o wicemistrzostwo Hiszpanii mieliśmy ekscytujący mecz o tytuł.

LESZEK ORŁOWSKI

Będącym w dobrej dyspozycji zespołom nie przeszkodziła ani mikra arena zmagań, ani brak widzów, ani ulewa – tym razem pokazały futbol, który musiał się podobać. Z tym że wyraźnie lepszy był Real.

Barcelona w lidze brylowała od dziewiętnastu kolejek, w których odniosła 16 zwycięstw i zanotowała trzy remisy. Wygrała kolejnych 9 meczów na wyjeździe. Leo Messi w poprzednich piętnastu spotkaniach zaliczył 18 goli i 8 asyst. Te liczby budziły szacunek, jednak z drugiej strony jak zadra tkwiło w pamięci wspomnienie ostatniej poważnej konfrontacji z topowym rywalem, czyli porażki 1:4 z Paris SG w Lidze Mistrzów. Real miał też świetną passę dwunastu kolejnych meczów bez porażki, zaś ledwie kilka dni wcześniej pokonując 3:1 Liverpool udowodnił po raz kolejny w tym sezonie, że akurat nie ma problemów z grą z potentatami, ekipami równymi sobie, lecz wręcz przeciwnie: w nich spisuje się najlepiej. Tak więc w sumie w Los Blancos należało upatrywać faworytów.

(…)

Co oznacza wygrana Realu? Historia pozostawia niewielki margines wątpliwości. Los Blancos czternastokrotnie wygrywali oba klasyki w sezonie i trzynaście razy po czymś takim byli w końcowej tabeli wyżej niż Barca (a wyjątek zdarzył się dawno, bo w sezonie 1929-30). W dziewięciu zaś z ostatnich dziesięciu takich przypadków zdobywali mistrzostwo Hiszpanii (poza rozgrywkami 1983-84, kiedy mistrzem został Athletic). Na ich korzyść jeśli chodzi o szanse na triumf w obecnym sezonie zdecydowanie przemawia także fakt, że mają wygrany dwumecz zarówno z Barcą, jak i z Atletico. No a ponadto rywali czeka jeszcze w 34. kolejce bezpośrednie starcie, zaś kalendarz Realu do końca rozgrywek wygląda na łagodny.

Największym pesymistą jest… Zidane. Francuz powiedział po meczu: – Wygraliśmy zasłużenie, mieliśmy sporo okazji do strzelenia trzeciego gola. Jednak moi zawodnicy są u kresu sił. Nie wiem, jak dogramy ten sezon. Teraz najważniejszy jest odpoczynek.

WSZYSTKIE TEKSTY ZNAJDZIECIE W NAJNOWSZYM WYDANIU TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”

SPIS TREŚCI

4. TEMAT TYGODNIA: JAKIE SĄ PLANY PAULO SOUSY I REPREZENTACJI POLSKI?
7. PRETEKSTY RYSZARDA NIEMCA
8. 90 MINUT Z DUSANEM KUCIAKIEM
11. ARKA PIERWSZYM FINALISTĄ FORTUNA PUCHARU POLSKI
12. TŁOK ZA PLECAMI LEGII
14. NOWE ŻYCIE REZERW
15. ROMAN KOŁTOŃ W „PN”
16. CZY LIGA UMIE JUŻ GRAĆ TRÓJKĄ W OBRONIE?
18. STEPHANIE FRAPPART W DRODZE NA EURO
20. OSTATNI TANIEC LOEWA
24. PRESSING W DOBIE PANDEMII
26. TWO ANGRY MEN, CZYLI FILIP KAPICA I MATEUSZ ŚWIĘCICKI
28. HISZPAŃSKIE PUCHARY
31. WNIOSKI PO EL CLASICO
32. ZNIKAJĄCY PASTORE
34. CHAMPIONSHIP NA OSTATNIEJ PROSTEJ
35. MARZEC W EUROPIE
36. GRAŁA LIGA MISTRZÓW I LIGA EUROPY: WIELKI MECZ W MONACHIUM
49. WP W „PN”: KAMIL JÓŹWIAK O ROONEYU I EURO
50. PIŁKA W TV
51. NA ZDROWY ROZUM LESZKA ORŁOWSKIEGO
52. DRUŻYNA NA ŻYCZENIE: VILLARREAL 2005-06

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 4/2026

Nr 4/2026

Polska Ekstraklasa

Raków Częstochowa wypożyczył piłkarza

Raków Częstochowa wydał komunikat, za pośrednictwem którego poinformował o wypożyczeniu piłkarza.

2024.11.24 Czestochowa
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2024/2025
Rakow Czestochowa - Korona Kielce
N/z Stadion Rakowa
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.11.24 Czestochowa
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2024/2025
Rakow Czestochowa - Korona Kielce
Stadion Rakowa
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Oto następca Rochy w Zagłębiu

Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.

Magdeburg, Sachsen-Anhalt, Deutschland, 03.08.2025: Avnet Arena: 1. Spieltag, Saison 2025/26, 2. Fussball-Bundesliga: 1. FC Magdeburg - Eintracht Braunschweig: Levente Szabó 11, Eintracht Braunschweig *** Magdeburg, Saxony-Anhalt, Germany, 03 08 2025 Avnet Arena 1 Matchday, Season 2025 26, 2 Soccer Bundesliga 1 FC Magdeburg Eintracht Braunschweig Levente Szabó 11, Eintracht Braunschweig Copyright: xdtsxNachrichtenagenturx dts_77384
2025.08.03 Magdeburg
pilka nozna , 2. liga niemiecka
1. FC Magdeburg - Eintracht Braunschweig
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Motor Lublin przedłużył kontrakt z kluczowym zawodnikiem

Motor Lublin ogłosił przedłużenie kontraktu z jednym z najważniejszych członków drużyny. Solidnie zabezpieczył jego przyszłość.

2025.07.20 Lublin pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026 
Motor Lublin - Arka Gdynia
N/z  Bartosz Wolski
Foto Ireneusz Wnuk / PressFocus

2025.07.20 Lublin Football - Polish PKO Ekstraklasa season 2025/2026 
Motor Lublin - Arka Gdynia
Bartosz Wolski
Credit: Ireneusz Wnuk / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Hit staje się faktem! Adrian Przyborek trafi do wielkiego klubu Serie A!

Adrian Przyborek będzie grał w Serie A! Polski zawodnik trafi na Półwysep Apeniński, a Pogoń Szczecin zarobi spore pieniądze na swoim zawodniku.

2025.11.09 Szczecin Stadion im. Floriana Krygiera
pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026
Pogon Szczecin - Jagiellonia Bialystok
N/z Adrian Przyborek
Foto Szymon Gorski / PressFocus

2025.11.09 Szczecin Stadion im. Floriana Krygiera
football Polish PKO Ekstraklasa season 2025/2026
Pogon Szczecin - Jagiellonia Bialystok
Adrian Przyborek
Credit: Szymon Gorski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Media: Utalentowany obrońca zagra w Ekstraklasie

Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.

2024.09.30 Rzeszow
Pilka nozna Betclic 1 Liga sezon 2024/2025
Stal Rzeszow - GKS Tychy
N/z Michal Synos
Foto Lukasz Sobala / PressFocus

2024.09.30 Rzeszow
Football Polish First League season 2024/2025
Stal Rzeszow - GKS Tychy
Michal Synos
Credit: Lukasz Sobala / PressFocus
Czytaj więcej