Wtorek 6 kwietnia to dzień ukazania się najnowszego wydania tygodnika „Piłka Nożna”. Co tym razem znajdziecie ciekawego?
LEGIA NA DRODZE DO MIĘDZYNARODOWEJ RYWALIZACJI. Jak polubić się z Europą
Musiałoby dojść do trzęsienia ziemi, aby Legia Warszawa nie zakwalifikowała się do walki o fazę grupową europejskich pucharów. Rzecz w tym, że mistrz Polski niespecjalnie lubi się z międzynarodowymi rozgrywkami. Co więc można uczynić, by w kolejnym sezonie zakończyć nieustające pasmo rozczarowań?
PRZEMYSŁAW PAWLAK
Niezależnie od wyniku meczu z Pogonią Szczecin, istotnego w kontekście walki o mistrzostwo Polski, który odbył się po zamknięciu tego wydania „PN”, podopieczni Czesława Michniewicza albo wciąż są faworytem wyścigu po tytuł, albo wręcz otworzyła się przed nimi autostrada do wygrania ligi. Sprawę mistrzostwa mają więc wyłącznie w swoich rękach, ale nie o tę kwestię tu się rozchodzi, bo przy Łazienkowskiej pierwsze miejsce w tabeli na mecie sezonu jest codziennością. O grze w fazie grupowej europejskich pucharów powiedzieć tego jednak nie można, więc już dziś w kontekście zespołu z Łazienkowskiej należy zastanowić się, co wydarzy się latem, kiedy drużyna przystąpi do rywalizacji w międzynarodowych pucharach.
(…)
Szybsze transfery
Aby wcielić w życie plan awansu do fazy grupowej jednego z trzech europejskich pucharów, klub z Łazienkowskiej powinien zadbać wcześniej o wzmocnienia – odwrotnie niż było zimą, gdy nowi zawodnicy dołączali do zespołu już po wznowieniu rozgrywek Ekstraklasy. A zmian w drużynie może być sporo, skoro kontrakty bądź wypożyczenia kończą się aż dziesięciu zawodnikom. Trudno przypuszczać, aby Legia zabiegała o zatrzymanie Joela Valencii, podobnie jest choćby w przypadku rzadko pojawiających się na boisku Radosława Cierzniaka, Mateusza Cholewiaka czy też szykowanego do roli jednego z trenerów w klubie Inakiego Astiza. Wiadomo, że Legia stara się zatrzymać Pawła Wszołka i Artura Boruca, w obu przypadkach nie będzie to jednak łatwe. 29-letni pomocnik w czerwcu zostanie wolnym zawodnikiem, stanie być może przed ostatnią szansą w karierze podpisania wysokiego kontraktu i przy okazji skasowania pokaźnej kwoty za podpis umowy. Pytanie, czy Legię stać na spełnienie finansowych oczekiwać Wszołka, skoro nie była w stanie porozumieć się z Jose Kante, który w nowym miejscu pracy, Kajracie Ałmaty, może liczyć na roczną pensję na poziomie 500 tysięcy euro. W przypadku doświadczonego bramkarza z kolei pytanie brzmi – czy skłonny będzie przystać na niższe warunki finansowe niż te, które ma zapisane w obecnym kontrakcie. Bo że drużynie jest potrzebny, nie ma wątpliwości, kilka razy w tym sezonie interwencje Boruca przekładały się na konkretne zdobycze punktowe, choćby w meczach z Lechem Poznań czy Górnikiem w Zabrzu. A przecież nie można wykluczyć, że zagraniczny klub złoży poważną ofertę za Luquinhasa, zatem zakładać należy, iż skład na letnim europejskim szlaku będzie różnić się od tego, który Legię do pucharów wprowadzi.
Piłkarze widzą, że zmiany w sposobie gry wprowadzone przez Michniewicza i jego sztab oraz wypracowywane na treningach przynoszą rezultaty. Widzi to również Dariusz Mioduski, który podobnie jak każdy z zawodników wszedł w posiadanie iPada, na który trafiają analizy przygotowane przez trenerów. Prezes klubu zdecydował się również na bliższy kontakt z Michniewiczem, raz w tygodniu panowie spotykają się i omawiają sprawy zespołu. Nie byłoby w tym niczego nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że wcześniej nie zawsze było to w klubie praktykowane, więc do ucha właściciela docierały podszepty z różnych stron. Teraz Mioduski otrzymuje informacje z pierwszej ręki, bez zakłóceń. To słuszna koncepcja, bo prezes ma świadomość nad czym pracuje zespół, zauważa, że to, co wykonywane jest w trakcie treningów przenoszone jest na mecze, zna również charakterystykę zawodników potrzebnych Michniewiczowi.
Legia ma wciąż problem na bokach pomocy. Co prawda ustawienie stosowane przez trenera nie zakłada występów klasycznych, ukierunkowanych przede wszystkim na ofensywę skrzydłowych, to jednak dla zwiększenia elastyczności taktycznej zespołu wzmocnienie tej pozycji wydaje się być konieczne. W kadrze mistrzów Polski są więc zauważalne braki, ale nie tylko w kadrze, ponieważ niedawno z klubem rozstali się dwaj trenerzy od przygotowania fizycznego, Łukasz Bortnik (być może zostanie w Legii w innym charakterze) oraz Piotr Zaręba, a także pracujący z bramkarzami Jan Mucha. (…)
PIŁKARZ Z INNEJ EPOKI. Wywrotowiec
Szczery, kontrowersyjny i nietuzinkowy. Wywiady z nim są pełne konkretów, pozbawione sztuczności i mowy-trawy. Mówią mu, że nie pasuje do dzisiejszych czasów- charakterem i niekiedy grą bardziej przystaje do topornych lat 90. Andy Delort niewiele sobie z tego robi i zbliżając się do 30-stki, rozgrywa najlepszy sezon w karierze.
MICHAŁ BOJANOWSKI
Za moment dobije do double-double, co pokazuje, że mimo bycia silną dziewiątką, potrafi również dograć piłkę do partnerów, w szczególności do Gaetana Laborde’a, z którym tworzy zabójczy duet. Pochwały spływają z każdej strony, ale on podboje innych krajów ma już za sobą, teraz chce tworzyć historię w Montpellier.
Legenda z Herault
Urodził się na południu Francji w Sete, z miastem nigdy nie utracił więzi i obok Georgesa Brassensa staje się jednym z jego głównych ambasadorów. Nikogo więc nie wzburzyło, gdy na początku tego roku odebrał order od burmistrza za zasługi dla miasta.
(…)
Nim stał się liderem w MHSC i ułożonym ojcem dwójki dzieci, sprawiał sporo problemów. Najbardziej widocznym skutkiem szaleńczych lat jest wytatuowana łza pod okiem Delorta. Zrobił ją, mając 18 lat, miał być to symbol trudnego okresu i wielu przepłakanych chwil. Piłkarz nie był jednak świadomy, że tego typu tatuaż w więziennej symbolice oznacza popełnione morderstwo, a z każdym kolejnym, dodawana jest kolejna łza. O popełnieniu wpadki uświadomił go ojciec, który chwycił za nóż i własnoręcznie chciał usunąć błąd popełniony przez syna.
Nieco wcześniej jego ojciec zmagał się z ciężką chorobą, ale mimo trudności w życiu prywatnym, gdy piłkarz dopuścił się drobnej kradzieży (zwinął grę komputerową o wartości 10 euro), jego pierwszy duży klub AC Ajaccio rozwiązał z nim umowę.
Na chwilę zakotwiczył w Nimes, ale po roku ponownie sięgnęło po niego Ajaccio, które awansowało do Ligue 1. Delort otrzymał wówczas znaczną podwyżkę i z dnia na dzień przerzucił się z Citroena AX do Porsche Cayenne. Zawodnik nie ukrywa, że zaszumiało mu w głowie, piłka została zepchnięta przez pieniądze na drugie miejsce.
Dopiero na wypożyczeniu w Metz w 2011 roku, mając 20 lat, dostrzegł, że nie podchodzi do sportu profesjonalnie. Zmienił nawyki żywieniowe, skupił się na piłce i żonie, która była w ciąży. Dbanie o zdrowie i formę przestało być obowiązkiem, a stało się przyjemnością. Zmądrzał.
Nie oznacza to jednak definitywnego końca wyskoków. Na początku 2018 roku, gdy grał w Toulouse, został zatrzymany za kierownicą pod wpływem alkoholu. W wywiadzie dla „France Football” tłumaczył, że było to spowodowane krótkim zagubieniem się z powodu słabej gry i narodzinami drugiego dziecka, co wywołało u niego baby blues, czyli smutek poporodowy. Tyle że i kolejny, 2019 rok, zakończył z bliskim kontaktem z policją. Tym razem to jego kolega był pijanym kierowcą, a Delort pasażerem, jednak gdy policjant zaczął traktować ich jako potencjalnych handlarzy narkotyków, zawodnik wybuchnął, rzucił kilka mocnych słów w stronę funkcjonariusza, co zakończyło się skuciem, aresztowaniem i grzywną w wysokości 18 tysięcy euro. (…)
JAK STWORZYĆ POTWORA? Dzieło życia
Stworzył potwora i wychowuje go już pięć lat. Straszy nim wszystkich w okolicy i coraz częściej zagranicą. Sam też jest groźny, choć nie wygląda. Dostojny pan w słusznym wieku z grzywą białych włosów nie daje się zagłaskać i obłaskawić. Bo to bardziej lew niż pudel. I oczywiście samiec alfa.
TOMASZ LIPIŃSKI
Właśnie odebrał najbardziej cenioną w jego zawodzie nagrodę. Koledzy po fachu drugi rok z rzędu zagłosowali na niego. Za sezon 2019-20 dostał 27 wskazań, o 5 więcej niż we wcześniejszym. Dziennikarze byli bardziej hojni. W ich podsumowaniach wygrał trzykrotnie w czterech ostatnich latach. Wychodzi więc na to, że doceniany jest, bo być musi, ale lubiany już zdecydowanie mniej. O sympatię zresztą nie dba. Chyba na niej mu nie zależy.
Teraz
Łatwo wpada w furię, wtedy nie hamuje języka, a zdarza się, że i rąk. Wiele na jego temat mogliby opowiedzieć sędziowie techniczni, którzy przez 90 minut muszą wyciągać szpilki, które wbija po każdej niekorzystnej decyzji dla swojej drużyny. Na zmianę lamentuje i złorzeczy. Gdyby zatem to od sędziów, tych głównych też, zależało, miałby szanse na wygranie co najwyżej kategorii najbardziej upierdliwego, a eufemistycznie rzecz ujmując – nieznośnego trenera w całej lidze.
Stać go na to, żeby kamerzystę pokazującego jego drogę z ławki rezerwowych na trybuny, którą to drogę zna lepiej niż inni, poczęstować zdaniem: – Zejdź mi z oczu (spadaj, paszoł won). Albo rzucić się z pięściami w tunelu na – pewnie nie Bogu ducha winnego – działacza Sampdorii, której z racji chlubnej przeszłości w Genoi był śmiertelnym wrogiem.
Trudny to charakter, bardziej charakterek, ale fachowiec. Tylko trzeba go zaakceptować takim, jakim jest i dać mu trochę czasu na rozwinięcie skrzydeł, a później niczemu się nie dziwić. Że wypowiada wojnę i degraduje do stopnia szeregowca generała Alejandro Gomeza. Że równego Argentyńczykowi szarżą Josipa Ilicicia wprowadza do boju z Realem Madryt dopiero po przerwie i niehonorowo wyprowadza z pola walki po zaledwie pół godzinie. A przecież na początku sezonu nikt by w ogóle nie śmiał pomyśleć, że drużyna bez tych asów może utrzymać się na tym poziomie, na który dostała się w dużym stopniu dzięki nim.
Okazuje się, że może. Po 28 kolejkach zajmowała 3 miejsce ze stratą 4 punktów do drugiego Milanu. W dość wyrównanej stawce do miejsc w pierwszej czwórce szybciej należy oczekiwać zjazdu wicelidera czy braku Juventusu w kolejnej edycji Lidze Mistrzów niż problemów Atalanty. W 2021 roku znów pokazała siłę. Rozbiła na San Siro Milan, odprawiła z czterema golami Napoli, napędziła strachu Interowi, który na własnym stadionie cofnął się do okopów i stamtąd jednym strzałem powalił niebezpiecznego wroga. Nikt nie zdobył więcej punktów ani bramek. Trener przestawił maszynę na inne tory, ale ani na moment nie stracił nad nią panowania. Poczucie dużego niedosytu związanego z dwumeczem z Królewskimi w 1/8 finału Champions League zamierza wynagrodzić sobie na krajowej arenie. Liga ligą, jednak punkt kulminacyjny nastąpi 19 maja. W finale Pucharu Włoch. Juventus wcale nie będzie faworytem. (…)
***
SPIS TREŚCI
4. TEMAT TYGODNIA: JAK GRAJĄ ĆWIERĆFINALIŚCI LIGI MISTRZÓW 7. PRETEKSTY RYSZARDA NIEMCA 8. 90 MINUT Z FRANTISKIEM PLACHEM 11. TRENERSKA LISTA NIEOBECNOŚCI 12. REPREZENTACJA POLSKI PO MARCOWYCH MECZACH ELIMINACYJNYCH 15. ROMAN KOŁTOŃ W „PN” 16. LEGIA W DRODZE PO MISTRZOSTWO POLSKI, CZYLI JAK POLUBIĆ SIĘ Z EUROPĄ 18. DOGRYWKA Z JASURBEKIEM JAKSZIBOJEWEM 20. JAK SIĘ BRONI W EKSTRAKLASIE 22. PODSUMOWANIE POCZĄTKU WIOSNY W I LIDZE 23. PODSUMOWANIE POCZĄTKU WIOSNY W II LIDZE 24. TRADYCJE POŻARNICZE PIOTRA GIELA 25. ADRIAN BŁĄD WALCZY O LEPSZE JUTRO DLA CÓRKI 26. TWO ANGRY MEN, CZYLI FILIP KAPICA I MATEUSZ ŚWIĘCICKI 28. ANDY DELORT – PIŁKARZ Z INNEJ EPOKI 30. OD A DO Z: WISSAM BEN YEDDER 32. POŻEGNANIE Z LEGENDĄ – AGUERO OPUSZCZA CITY 34. KOMU KIBICUJE PAŁAC BUCKINGHAM 36. GASPERINIEGO PRZEPIS NA POTWORA 39. JAK TO SIĘ ROBI W PRADZE 40. WKRÓTCE START SEZONU MLS 42. ELIMINACJE MISTRZOSTW ŚWIATA 44. FUTBOL I KOBIETY – 60-TKA LOTHARA MATTHAEUSA 48. WP W „PN”: ROZMOWA Z MARADONĄ JUNIOREM 50. PIŁKA W TV 51. NA ZDROWY ROZUM LESZKA ORŁOWSKIEGO 52. DRUŻYNA NA ŻYCZENIE: NOTTINGHAM FOREST 1979
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.