Przejdź do treści
Mogłem iść do Liverpoolu

Polska Ekstraklasa

Mogłem iść do Liverpoolu

Do Legii przyszedł, aby zastąpić Jarosława Niezgodę w strzelaniu goli. Porównywano go do innego Czecha Tomasa Necida, który okazał się transferowym niewypałem. Tomas Pekhart jednak pisze swoją, jak na razie całkiem udaną, historię w Warszawie.




Za nami krótki okres przygotowawczy, mieliśmy tylko kilka dni wolnego, ale solidnie pracujemy – mówi Pekhart. – Z żebrami już wszystko w porządku, choć odczuwam jeszcze pewien dyskomfort. Potrzebuję kilku tygodni, aby uraz wyleczyć do końca. Nie mam jednak żadnej blokady, czuję się gotowy do gry. Wszystko idzie zgodnie z planem.

Powiedziałeś trenerowi w końcówce sezonu, że chcesz grać pomimo kontuzji.
Tak było. Ostatnie kolejki minionego sezonu były trudne. W meczu z Lechem w rundzie finałowej poczułem bardzo silny ból, zacisnąłem zęby, bo chciałem pomóc drużynie w kolejnym spotkaniu. Po rozmowie ze sztabem wspólnie podjęliśmy decyzję, że wyjdę na starcie z Cracovią. Strzeliłem gola, wygraliśmy i mogliśmy cieszyć się z tytułu mistrzowskiego.

Jesteś w Polsce od pół roku. Podoba ci się w naszym kraju?
Początek nie był łatwy, po zaledwie kilku tygodniach wybuchła pandemia i zostaliśmy pozamykani w domach. Moja żona przyleciała do Warszawy dzień przed zamknięciem granic. Nie mieliśmy nawet okazji, aby zwiedzić miasto. Dopiero kilka tygodni temu zaczęliśmy poznawać stolicę i jest bardzo ładna – podobna do Pragi. 

A pod względem piłkarskim?
Liga jest bardziej wyrównana niż w Czechach, gdzie trzy kluby odjechały reszcie, zarówno sportowo jak i finansowo. To nie jest dobre dla rozgrywek, że jest tak duża przepaść pomiędzy czołówką, a resztą zespołów. W Ekstraklasie każdy przeciwnik jest groźny, każde zwycięstwo trzeba wywalczyć, wybiegać. Ponadto w Polsce imponują mi stadiony, wszystko wygląda atrakcyjniej niż w moim kraju. Sytuacja finansowa klubów też jest chyba nieco lepsza niż w Czechach.


Legia poradziłaby sobie w lidze czeskiej?
Na pewno byłaby w czołówce. Po transferach, które klub zrobił w tym okienku, jesteśmy jeszcze silniejsi niż kilka tygodni temu. Dołączyło do nas kilku jakościowych zawodników. 

Znałeś Artura Boruca wcześniej?
Osobiście poznałem go dopiero kilka dni temu, ale widziałem go w telewizji. Wiem, że w Legii jest legendą, pomoże nam w wielu momentach. Jest doświadczony, wniesie sporo do szatni. Po kilku treningach widać, że ma wielkie umiejętności. Jeśli zostanie po zakończeniu kariery w Legii, klub wiele na tym zyska.

Kto jest lepszy – Boruc czy Radosław Majecki?
Są zupełnie innymi bramkarzami. Boruc jest bardzo doświadczony, był na wielkich imprezach, grał w zachodnich klubach. Majecki jest o wiele młodszy, dopiero zbiera doświadczenie. Nie ma sensu ich porównywać.

Wyjechałeś z kraju jeszcze wcześniej niż Majecki, miałeś zaledwie 17 lat, kiedy kupił cię Tottenham. 
Rodzinny dom opuściłem jeszcze wcześniej. Jako czternastolatek otrzymałem propozycję ze Slavii Praga, przeprowadziłem się do internatu, trzeba było się usamodzielnić. Jako młody chłopak dostałem zaproszenie na treningi z pierwszą drużyną, musiałem sobie radzić ze znacznie starszymi zawodnikami i otrzymałem powołanie na mistrzostwa Europy U-17, gdzie zajęliśmy drugie miejsce. Strzeliłem dwa gole – w półfinale z Hiszpanią i finale z Rosją, pojawiło się zainteresowanie ze strony silniejszych klubów, w tym Tottenhamu.

Skąd jeszcze miałeś oferty?
Z Liverpoolu. Propozycja była konkretna, nie chodziło o testy. Pojechałem do klubu na tydzień, zobaczyłem, jak wygląda od środka, mogłem nawet trenować z pierwszą drużyną, ale ostatecznie zdecydowałem się na Tottenham. Umowę podpisałem po ukończeniu 17 roku życia – wcześniejszego podpisania kontraktu zabraniały przepisy. Czekałem na ten dzień z niecierpliwością.


Jakie to było uczucie dołączyć do jednego z największych klubów w Anglii?
Byłem młody i myślałem trochę innymi kategoriami. Miałem przecież ofertę z Liverpoolu, ale wybrałem Tottenham, ponieważ uznałem, że będę miał tam lepsze warunki do rozwoju i większe szanse na grę. To trochę dziwne z perspektywy czasu, ale uważałem, że jest to znacznie mniejszy klub niż Liverpool. Doświadczenie zdobyte w Anglii było mi bardzo potrzebne. Spędziłem tam dobry czas i nauczyłem się wielu rzeczy. Był moment, kiedy czułem, że za chwilę dostanę szansę. W 2008 roku otrzymałem powołanie do reprezentacji Czech na Euro U-19, ale klub mnie nie puścił, abym mógł się przygotowywać do sezonu. Trener Juande Ramos dał mi zagrać w kilku sparingach. Dwa razy wystąpiłem w ataku razem z Dimitarem Berbatowem, strzeliłem chyba nawet trzy gole w meczach towarzyskich, jednak klub sprowadził wtedy dwóch napastników za około 20 milionów funtów. Ostatecznie w Premier League nie zadebiutowałem. Kilka razy znalazłem się na ławce rezerwowych w rozgrywkach Pucharu UEFA. Kiedy klub sprowadził dwóch napastników, czekałem na szansę, ale poszukałem innego rozwiązania, bo miałem minimalne szanse na występy. Rywalizacja o miejsce w składzie z Berbatowem, Robbie’em Keanem, Jermainem Defoe, Darrenem Bentem czy Peterem Crouchem do najłatwiejszych nie należała. Poszedłem na dwa wypożyczenia, później odszedłem z Tottenhamu na dobre.

Co myślałeś, kiedy wychodziłeś na trening z takimi gwiazdami?
Większy stres czułem, wchodząc do pierwszej drużyny Slavii. W Czechach jest trochę inaczej niż w Polsce. W moich czasach, kiedy wchodziłeś do pierwszego zespołu, musiałeś mieć bardzo duży szacunek do starszych piłkarzy, trzeba było być bardzo grzecznym, nie można było nawet zwracać się do niektórych po imieniu, trzeba było mówić na pan. Miałem znacznie większy dystans do starszych zawodników niż w Tottenhamie. W Londynie było zupełnie inaczej. Wszyscy byli bardzo przyjaźnie nastawieni do młodych chłopaków, pomagali nam – zupełnie inna mentalność i myślenie. Słyszałem opinie wielu ludzi, że na przykład Berbatow jest arogancki i mało przyjemny, a to totalna bzdura. Byłem bardzo blisko niego i jest supergościem – miły, pomocny, życzliwy, troskliwy. Ani razu nie widziałem, aby był arogancki. W stosunku do obcych ludzi jest po prostu małomówny.

Kogo uważasz za największą gwiazdę, z którą grałeś w jednej drużynie?
Spośród Czechów najlepszym piłkarzem, z którym miałem przyjemność występować na boisku, był Tomas Rosicky. Genialny zawodnik, ale miał duże problemy z kontuzjami. Gdyby nie kłopoty zdrowotne, może nawet osiągnąłby klasę Xaviego. Z zagranicznych zawodników najlepszy był Berbatow, można było dużo nauczyć się od niego.

Grałeś z wybitnymi postaciami czeskiego futbolu, nie tylko z Rosickim, ale też z Petrem Cechem czy Milanem Barosem. 
Jako dziecko podziwiałem tych piłkarzy na Euro 2004. Dla nas ten turniej był absolutnie fenomenalny. Pokonaliśmy w fazie grupowej Niemców i Holendrów, a ostatecznie zajęliśmy trzecie miejsce, przegrywając w półfinale po dogrywce z późniejszymi mistrzami Europy, Grekami. W tamtym czasie mieliśmy jedną z najlepszych drużyn na świecie. Kilka lat później dołączyłem do tej ekipy i siedziałem z gwiazdami w jednej szatni. 

Jesteś zadowolony ze swoich liczb w reprezentacji? 19 meczów i 2 gole to chyba nie jest wybitny wynik.
Nawet w połowie z tych spotkań nie wyszedłem w podstawowym składzie, często wchodziłem na końcówki. Dlatego wygląda to tak, a nie inaczej.

Wrócisz jeszcze do drużyny narodowej?
Pomidor. Długa historia, nie chcę o tym mówić. Nie chodzi o względy sportowe. Mogę powiedzieć tylko tyle, że najbardziej z braku powołań zadowolona jest moja żona, ponieważ w przerwie na zgrupowania reprezentacji mam czas dla rodziny. Zazwyczaj dostajemy w klubie więcej wolnego niż normalnie, więc chętnie z tego korzystamy.


Lubisz podróżować?
Kocham.

Anglia, Niemcy, Grecja, Izrael, Hiszpania, Polska – trochę krajów się nazbierało.
Z każdego klubu i kraju wyniosłem nowe doświadczenia. Poznając nowych ludzi i kultury, zmieniasz postrzeganie świata. Dzięki podróżom wiem, czego chcę od życia – w przeciwieństwie do 90 procent ludzi na świecie. Wiem, jaką mentalność mają ludzie z różnych krajów, wyciągam to, co najlepsze. 

Która mentalność jest dla ciebie najlepsza?
Jeśli chodzi o podejście do futbolu, najbardziej odpowiada mi niemiecka. Dyscyplina, ciężka praca, wszystko dopracowane do perfekcji. Masz zbiórkę o 10.00, wszyscy są pięć minut wcześniej. W dodatku infrastruktura treningowa, stadiony, kibice – wszystko na topowym poziomie. U Greków natomiast podoba mi się podejście do życia codziennego. Nigdy się nie denerwują, zawsze są wyluzowani. Z kolei w Izraelu mi się nie podobało.

Dlaczego?
Nie jest łatwo żyć, kiedy obok twojego domu toczy się wojna. Pięć kilometrów od mojego miejsca zamieszkania spadły rakiety, czułem niebezpieczeństwo. Wtedy podjąłem decyzję, że trzeba będzie szybko zakończyć tę przygodę. Nie mój klimat, choć pod względem sportowym i finansowym nie miałem na co narzekać.

Czyli tam miałeś najwyższy kontrakt w karierze?
Powiem tak – bezpieczeństwo jest dla mnie ważniejsze niż pieniądze.

Bezpieczniej na pewno było w Hiszpanii.
Zdecydowanie. Wyspy Kanaryjskie to cudowne miejsce do życia. Pojawiła się propozycja z Las Palmas, drużynę objął trener Manolo Jimenez, z którym współpracowałem w Grecji. W Hiszpanii mieszkałem już z rodziną, która właśnie z troski o bezpieczeństwo nie pojechała ze mną do Izraela.

Czesi kochają nie tylko futbol i często w wieku dziecięcym uprawiają inne dyscypliny. Ty nie byłeś inny pod tym względem?
Mieszkałem sto metrów od stadionu piłkarskiego i lodowiska. Jako dziecko uprawiałem obie dyscypliny, ale w końcu trzeba było podjąć decyzję, w którą stronę chcę iść. Rodzice są nauczycielami, więc nie żyliśmy bardzo zamożnie, a gra w hokeja była znacznie droższa niż w piłkę. Łyżwy, kask, kij – to sporo kosztowało. Dlatego postawiłem na futbol. Może jako hokeista grałbym w NHL… Żartuję. Podjąłem dobrą decyzję, nie żałuję.

Jako junior pojechałeś na dwie wielkie imprezy. Co było większym sukcesem: srebro na Euro U-17 w 2006 roku, czy dwanaście miesięcy później wicemistrzostwo świata U-20?
Zdecydowanie to drugie. Mundial zawsze jest wyjątkowy, rywalizujesz z najlepszymi drużynami z całego świata. Mieliśmy apetyty na złoty medal, szło nam świetnie – do finału nie przegraliśmy żadnego spotkania, dwukrotnie wygrywaliśmy po serii rzutów karnych. W finale prowadziliśmy 1:0, ale Argentyńczycy mieli wtedy świetny skład i szybko odrobili straty po golu Sergio Aguero, a w końcówce decydującą bramkę zdobył Mauro Zarate. Kojarzyliśmy wtedy niewielu piłkarzy z Argentyny, ale po tym turnieju wielu z nich przyjechało do Europy za wielkie pieniądze. Zrozumieliśmy z kim przegraliśmy. W naszej ekipie ja byłem jedynym zawodnikiem, który występował za granicą, cała reszta grała w lidze czeskiej. 

W Polsce dobrze pamiętamy ten turniej, ponieważ wyszliśmy z grupy, ale odpadliśmy w 1/8 finału właśnie z Argentyną, wy z kolei trafiliście na Japonię – pamiętasz ten mecz?
Doskonale, bo nie strzeliłem rzutu karnego w serii jedenastek. Byłem najmłodszy w drużynie, ale zawsze byłem pewny siebie i nie bałem się presji. W ćwierćfinale graliśmy z Hiszpanią, która miała w składzie wielkie gwiazdy jak Juan Mata, Gerard Pique czy Sergio Busquets i do wyłonienia zwycięzcy także była potrzebna seria rzutów karnych. Starsi koledzy ode mnie z drużyny nie chcieli jednak strzelać, więc sam się zgłosiłem do trenera i powiedziałem, że jestem gotowy. Chłopaki dziwnie na mnie popatrzyli, ktoś powiedział, że nie powinienem strzelać, ale wziąłem to na siebie. Awansowaliśmy do półfinału.

Dlaczego rok wcześniej nie strzelałeś karnego w finale Euro U-17 z Rosją?
Nie zdążyłem! Byłem bodaj wyznaczony jako piąty do strzelania, jeden z kolegów nie wykorzystał jedenastki, a Rosjanie strzelali jako pierwsi i każdy strzał lądował w siatce. 


PAWEŁ GOŁASZEWSKI


TEKST UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (nr 33/2020)


Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 4/2026

Nr 4/2026

Polska Ekstraklasa

Raków Częstochowa wypożyczył piłkarza

Raków Częstochowa wydał komunikat, za pośrednictwem którego poinformował o wypożyczeniu piłkarza.

2024.11.24 Czestochowa
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2024/2025
Rakow Czestochowa - Korona Kielce
N/z Stadion Rakowa
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.11.24 Czestochowa
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2024/2025
Rakow Czestochowa - Korona Kielce
Stadion Rakowa
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Oto następca Rochy w Zagłębiu

Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.

Magdeburg, Sachsen-Anhalt, Deutschland, 03.08.2025: Avnet Arena: 1. Spieltag, Saison 2025/26, 2. Fussball-Bundesliga: 1. FC Magdeburg - Eintracht Braunschweig: Levente Szabó 11, Eintracht Braunschweig *** Magdeburg, Saxony-Anhalt, Germany, 03 08 2025 Avnet Arena 1 Matchday, Season 2025 26, 2 Soccer Bundesliga 1 FC Magdeburg Eintracht Braunschweig Levente Szabó 11, Eintracht Braunschweig Copyright: xdtsxNachrichtenagenturx dts_77384
2025.08.03 Magdeburg
pilka nozna , 2. liga niemiecka
1. FC Magdeburg - Eintracht Braunschweig
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Motor Lublin przedłużył kontrakt z kluczowym zawodnikiem

Motor Lublin ogłosił przedłużenie kontraktu z jednym z najważniejszych członków drużyny. Solidnie zabezpieczył jego przyszłość.

2025.07.20 Lublin pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026 
Motor Lublin - Arka Gdynia
N/z  Bartosz Wolski
Foto Ireneusz Wnuk / PressFocus

2025.07.20 Lublin Football - Polish PKO Ekstraklasa season 2025/2026 
Motor Lublin - Arka Gdynia
Bartosz Wolski
Credit: Ireneusz Wnuk / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Hit staje się faktem! Adrian Przyborek trafi do wielkiego klubu Serie A!

Adrian Przyborek będzie grał w Serie A! Polski zawodnik trafi na Półwysep Apeniński, a Pogoń Szczecin zarobi spore pieniądze na swoim zawodniku.

2025.11.09 Szczecin Stadion im. Floriana Krygiera
pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026
Pogon Szczecin - Jagiellonia Bialystok
N/z Adrian Przyborek
Foto Szymon Gorski / PressFocus

2025.11.09 Szczecin Stadion im. Floriana Krygiera
football Polish PKO Ekstraklasa season 2025/2026
Pogon Szczecin - Jagiellonia Bialystok
Adrian Przyborek
Credit: Szymon Gorski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Media: Utalentowany obrońca zagra w Ekstraklasie

Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.

2024.09.30 Rzeszow
Pilka nozna Betclic 1 Liga sezon 2024/2025
Stal Rzeszow - GKS Tychy
N/z Michal Synos
Foto Lukasz Sobala / PressFocus

2024.09.30 Rzeszow
Football Polish First League season 2024/2025
Stal Rzeszow - GKS Tychy
Michal Synos
Credit: Lukasz Sobala / PressFocus
Czytaj więcej