Przejdź do treści
Moskal dla PN: Celem jest powrót do elity i pucharów

Polska Ekstraklasa

Moskal dla PN: Celem jest powrót do elity i pucharów

Trzeci raz wszedł do tej samej rzeki, choć z Białą Gwiazdą tak naprawdę związany jest z przerwami od ponad 30 lat. Bo Wiśle – jak mówi – się nie odmawia, nawet jeśli żal po ostatniej dymisji był głęboki. Kazimierz Moskal kolejne podejścia zaczął doskonale – od czterech punktów w meczach z Legią i Cracovią.

Kazimierz Moskal po raz kolejny nie odmówił Wiśle Kraków

Najświeższe doniesienia z T-Mobile Ekstraklasy na PiłkaNożna.pl – KLIKNIJ!

rozmawiał Zbigniew MUCHA


– Ta ostatnia nominacja była chyba najbardziej zaskakująca?

– Dla kibiców, dziennikarzy czy mnie samego? Odpowiem w każdym razie za siebie – nie spodziewałem się telefonu z klubu. Zwłaszcza że od momentu, kiedy rozstałem się z Wisłą, minęły raptem trzy lata – mówi Moskal.

– I tym bardziej że jeszcze w lutym publicznie pan przyznawał, że nie liczy na żadną robotę, gdziekolwiek, skoro już za chwilę startuje piłkarska wiosna, więc coś sensownego trudno byłoby znaleźć.
– Bo tak faktycznie myślałem. Okazuje się jednak, że trudno być prorokiem w tym zawodzie. Pewne jest jedno – trener zatrudniony zawsze musi liczyć się z nagłą dymisją, a bezrobotny powinien być pod parą, co akurat nie znaczy, że każdą ofertę trzeba przyjmować.

– Natomiast Wiśle się po prostu nie odmawia?
– To prawda, choć pewne warunki musiały zostać spełnione, by doszło do podpisania umowy. Pieniądze są również ważną kwestią, ale chodziło głównie o szersze spojrzenie na przyszłość Wisły, nieograniczanie się wyłącznie do kilku najbliższych meczów czy po prostu dogrania sezonu. Naturalnie nie było jakichś wielkich negocjacji i szybko doszliśmy do porozumienia, ale też nie było tak jak w poprzednich dwóch razach. Wówczas pracowałem w klubie, byłem asystentem pierwszych trenerów, więc kiedy zarząd zadecydował, że powinienem zająć wyższe stanowisko, to nie wyobrażałem sobie, że powiem: Sorry, ale dobrze mi tu, gdzie jestem. Teraz zaś byłem człowiekiem „z zewnątrz”, więc troszeczkę negocjowaliśmy. Ale troszeczkę.

– Potrafi pan zliczyć, ile lat jest pan związany z Wisłą?
– Musiałbym się mocno zastanowić. Sam nie wiem, skąd mi się to wzięło, ale od dziecka byłem jej kibicem. Iskierka w sercu tli się nieustannie, a od czasu do czasu coś ją tylko mocniej roznieca.

– Nie miał pan obaw, że wchodząc do szatni, spotka wymowne spojrzenia: O, Moskal, pewnie tymczasowo…
– Absolutnie. Mam kontrakt do czerwca 2016 roku, ale zdaję sobie sprawę, że wcale nie muszę go wypełnić.
Jednak gdyby zawodnicy w ten sposób podchodzili do kwestii współpracy, bardzo źle by to o nich świadczyło. Ja bez zespołu nie znaczę nic. Zespół bez trenera – też niewiele. Nie miałem problemów z wejściem do szatni. Na pewno zaś nie da się tego porównać do sytuacji z 1985 roku, kiedy jako 18-letni zawodnik wszedłem do zespołu i pojechałem zadebiutować w meczu z Górnikiem w Zabrzu. Na obiedzie przy jednym stoliku siedziałem między innymi z Piotrkiem Skrobowskim. Modliłem się, żeby ten obiad jak najszybciej się skończył… Lekko nie było.

– Okres spędzony w I lidze był czasem potrzebnym?
– W Wiśle, prócz pracy samodzielnej, asystowałem wielu świetnym szkoleniowcom – Jerzemu Engelowi, Wernerowi Liczce, Danowi Petrescu, Robertowi Maaskantowi… Od każdego coś starałem się wyciągnąć, a notatki chowałem w szufladzie. Uważam jednak, że bardzo wzbogaciła mnie praca w I lidze. Po trzech latach jestem innym, na pewno o wiele dojrzalszym trenerem. To było fantastyczne doświadczenie, wcale nie zawodowa desperacja. Pracę trzeba szanować. Jeśli widzę wizję, perspektywę rozwoju, odpowiednie warunki do szkolenia, to mogę trenować nawet w drugiej lidze. Oczywiście w Niecieczy i Katowicach nie obyło się bez potknięć, ale powodów do wstydu też nie było.

– Każdy trener musi przeżyć jakąś swoją traumę. Pan ma to za sobą?

– Jeszcze dziś, kiedy pomyślę sobie o Termalice, to trudno uwierzyć, że naprawdę to się wydarzyło. Że straciliśmy awans do ekstraklasy w doliczonym czasie gry po uderzeniu głową bramkarza rywali. Mam nadzieję, że nigdy już czegoś podobnego nie doświadczę.

– W Katowicach podobno presja wyniku jest wcale nie mniejsza niż w Krakowie?
– Bardzo podobna, mimo różnych szczebli rozgrywkowych. W tym klubie wciąż jeszcze żyją okresem sprzed 20 lat, a kibice wręcz nie wyobrażają sobie, by wkrótce nie świętować awansu.

– Kiedy w 2012 roku otrzymał pan dymisję w Wiśle, wcale nie ukrywał pan rozżalenia.
– A powinienem? Byłem mocno rozczarowany. Nie obraziłem się na klub, ale okoliczności zwolnienia dotknęły mnie. Bardzo to przeżywałem. Proszę pamiętać, że choć szczęśliwie, to jednak wyszliśmy z grupy w Lidze Europy. Wiosną mogłem jednak poprowadzić zespół tylko w czterech meczach – dwóch ligowych i dwóch ze Standardem Liege w 1/16 finału Ligi Europy, z których to rozgrywek odpadliśmy ostatecznie po dwóch remisach. W tych sumie czterech meczach trzy razy graliśmy w osłabieniu… Szczegół.

– Wcześniej były jednak również miłe chwile. Kibice napisali list do Bogusława Cupiała, by pozwolił panu pracować dłużej.

– To była niecodzienna i budująca sytuacja. Myślę, że na ten kredyt zaufania ze strony fanów mogę liczyć również teraz.

– Teraz również jest diametralnie inna sytuacja w kadrze, którą tworzą głównie Polacy, a nie armia najemników. To pomaga?

– Na pewno nie przeszkadza. Poza tym są doświadczeni i zżyci z Wisłą gracze, jak choćby Paweł Brożek, Arek Głowacki czy Darek Dudka. Oni cały czas bronią się dyspozycją na boisku, a poza tym samą młodzieżą w trudnej sytuacji trudno jest wygrywać.

– Kiedy podejmował pan pracę na początku marca, patrzył w kalendarz rozgrywek?
– Nie patrzyłem. Ktoś może zacząłby analizować, czy czasem nie lepiej wziąć zespół w przerwie na kadrę i po meczach z Legią oraz Cracovią, ja jednak, kiedy już ustaliłem z zarządem wszystkie szczegóły, chciałem jak najszybciej spotkać się z drużyną.

– Ale do Warszawy musiał pan jechać z duszą na ramieniu?
– Bez przesady. Przed spotkaniem z Legią zapowiedziałem publicznie, że remisu w ciemno na pewno nie wezmę. Oczywiście mieliśmy swoje problemy. Atmosfera, kilka dziur w składzie, ale jak się podnosić, to najlepiej w takim właśnie meczu.

– Łukasz Burliga na lewej stronie obrony to chwilowa konieczność czy pomysł na dłużej?
– Zobaczymy. Na razie zaprezentował się w nowej roli bardzo pozytywnie.

– Podobnie jak Dudka, który z Legią zagrał w obronie, z Cracovią znów w drugiej linii.

– W stu procentach. Do postawy Darka nie mogę mieć zastrzeżeń.

– Przede wszystkim jednak kapitalną dyspozycję osiągnął Semir Stilić. Czy negocjując z zarządem swój kontrakt trenerski, jednym z warunków, lub raczej prośbą, było zatrzymanie Bośniaka na dłużej?
– Nie musiałem o nic takiego prosić, bo wszyscy w klubie chcą, by Semir przedłużył wygasającą z końcem sezonu umowę. Jest tej klasy piłkarzem, że przydałby się w każdej polskiej drużynie.

– Naprawdę w każdej, bez wyjątku?

– Tak! Z tym że wierzę, że dojdzie z Wisłą do porozumienia i zostanie w Krakowie, choć ja takiego warunku postawić nie mogłem. Doskonale zdaję sobie sprawę, że czasem po prostu piłkarza z różnych powodów zatrzymać się nie da.

– Tak było z panem. Wbrew chęciom i mimo protestów kibiców został pan sprzedany w 1990 roku do Lecha.

– Sam pan widzi. Musiałem zostać wtedy sprzedany, potrzebne były Wiśle pieniądze i koniec tematu.

– Czy dwutygodniowa przerwa w rozgrywkach przyszła w dobrym momencie, skoro Wiśle tak żarło?

– Z terminarzem nie będę przecież dyskutował. Ale korzyści z przerwy też mogą być. Popracujemy spokojnie nad taktyką, doszlifujemy schematy, poza tym piłkarze mieli czas, by się podelektować derbowym zwycięstwem. Jest oczywiście też wiele rzeczy do poprawy. To przecież nie przypadek, że po bramce Marcina Budzińskiego w nasze szeregi wdarła się nerwowość.

– To prawda, że teraz na treningach więcej uwagi poświęcacie najbliższemu przeciwnikowi i ćwiczycie z myślą o konkretnym meczu, konkretnym stylu gry?

– Każdy trener ma własny pomysł na treningi. Doszedłem do wniosku, że mając taki potencjał zawodniczy, jesteśmy wręcz w obowiązku posiadać piłkę, prowadzić grę, kreować sytuacje, dyktować warunki. Ale identyczne podejście do każdego meczu może okazać się zgubne, więc staram się rzeczywiście mocno analizować grę przeciwników.

– Wisła jest chwalona za dwa ostatnie mecze, ale może jest trochę prawdy w tym, że drużyny Franciszka Smudy powoli się rozpędzają i właśnie teraz przychodzi zbierać efekty pracy Franza?
– Nie będę spekulował. Chcąc być uczciwy, powiem w ten sposób: nie zauważyłem dotąd nic niepokojącego ani tym bardziej szokującego w przygotowaniu drużyny do rozgrywek. Ja wiem, że dziennikarze lubią pytania typu: Czy zespół został dobrze przygotowany? Czy aby piłkarze nie przejawiają zbyt małego zaangażowania? To faktycznie proste pytania, natomiast jednoznacznych odpowiedzi na nie już brakuje. Na wynik meczu wpływ ma sto różnych detali, nie mówiąc już o tym, że po drugiej stronie stoi też 11 ludzi, którzy mają na wieczór dokładnie taki sam plan jak my. Chcą wygrać.

– Ale po to zatrudnia się trenerów, by ci minimalizowali wpływ szkodliwych detali.
– Jasne, że tak. Tyle że wszystkiego nie da się prosto wytłumaczyć. W każdym razie jeśli przyjdą złe wyniki, to nie powiem, że to nie moja sprawka. Podpisuję się nazwiskiem pod sukcesami i porażkami Wisły. Nie mam zamiaru odwoływać się do tego, co było za trenera Franciszka Smudy.

– W ciągu trzech lat, kiedy pana nie było przy Reymonta, wiele się w Wiśle zmieniło. Wówczas był to klub topowy, do którego piłkarze się garnęli, dziś ma określone problemy finansowe, a co za tym idzie, również sportowe.
– Ale to wciąż jest Wisła, czyli magnes. Wielu piłkarzy i trenerów chętnie by się w niej znalazło.

– Jak pan ocenia potencjał kadrowy obecnego zespołu i tego z 2012 roku?
– Zbyt krótko jeszcze pracuję, by pokusić się o taką analizę. Ze względu na inne proporcje między Polakami a obcokrajowcami na pewno łatwiej jest się komunikować. Natomiast wielu zawodników jeszcze nie ujawniło przy mnie pełni swoich możliwości, więc potencjału piłkarskiego ocenić uczciwie nie mogę.

– To o co w takim razie gra Wisła? Arek Głowacki powiedział gdzieś, że o utrzymanie. Zgadza się pan z nim?
– Chcemy jak najszybciej wywalczyć miejsce w górnej ósemce, a potem wycisnąć, ile się da z tego sezonu.
Nowy prezes Robert Gaszyński w styczniu zadeklarował jasno: Wisła ma wrócić do elity i zagrać przynajmniej w fazie grupowej Ligi Europy. To tylko sport, ale cele rzeczywiście trzeba stawiać sobie ambitne.


Wywiad został opublikowany w najnowszym numerze Tygodnika „Piłka Nożna”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej