Kiedy całkiem niedawno grał tylko w Serie B słyszało się, że przerasta ten poziom. Kiedy awansował z Brescią, mówiono, że przerasta ten klub. Ten sezon miał dać odpowiedź, czy rzeczywiście dorósł do czegoś znacznie większego. Odpowiedź już padła. Udzieliły jej Inter z Juventusem, przystępując do licytacji o Sandro Tonalego.
We Włoszech uważają go za wielki talent (fot. Reuters)
TOMASZ LIPIŃSKI
Oryginał, który od trzech lat cieszy się zasłużoną piłkarską emeryturą, parę dni temu obchodził 41. urodziny. Kopia pojawiła się na świecie 21 lat później od niego, ale też w maju. Zbliżyła ich także Brescia, która obu, jeszcze w wieku szkolnym będących, ściągnęła do siebie z okolicznych miasteczek: Flero i Lodi, położonych o godzinę drogi samochodem jedno od drugiego.
Bardziej kompletny
Starszy zadebiutował w pierwszym zespole mając 16 lat i 2 dni, młodszy – o rok z małym okładem później. Maestro na stałe wszedł do pierwszej drużyny Brescii po siedemnastych urodzinach, jako osiemnastolatek już zabłysnął w Serie A i szybko wystrzelił do gwiezdnego Interu z Ronaldo, Roberto Baggio, Yourim Djorkaeffem i Ivanem Zamorano. „Studente” dopiero w tym sezonie zetknął się z najlepiej kopiącymi na Półwyspie Apenińskim. Za to wygrywa na czas w przeciąganiu reprezentacyjnej liny. Przed dwudziestką zaliczył trzy występy w drużynie narodowej. Aż trudno w to uwierzyć, ale Andrea Pirlo dostąpił zaszczytnego pierwszego razu w wieku 23 lat. Na usprawiedliwienie trzeba dodać, że wcześniej bił rekordy w młodzieżowej reprezentacji Italii i zaliczył dwie olimpiady.
I gdzie tu skręcić od porównań Pirlo z Tonalim? Nie ma dokąd, a ciągle przecież nie wspomnieliśmy o najważniejszym: o piłkarskich zaletach (i wadach też, jak choćby ta, że jeden nie był, a drugi nie jest demonem szybkości). Uderzenia z rzutów wolnych, dośrodkowania ze stałych fragmentów, dar czytania gry, zegarmistrzowska dokładność crossowych podań – za to wszystko i ciut więcej ceniliśmy Pirlo. To wszystko wpisał do swojego repertuaru i doskonali Tonali. Ciągle daleko mu do kunsztu mistrza, to zrozumiałe, ale ci, którzy pamiętają nastoletniego Pirlo zaklinają się na wszystkich świętych, że materiał porównawczy jest jak najbardziej zasadny i że to żaden chwyt marketingowy. Z drugiej strony padł głos Pirlo, który należy wziąć pod uwagę. Mówiąc, że Tonali jest pomocnikiem bardziej kompletnym niż był on, wylał na młodzieńca beczkę miodu, ale uznał jednocześnie, że zbyt różnią się, żeby mógł nazwać go kandydatem na swojego następcę. Francesco Totti też wpisał się z piękną laurką o treści: „Nie ma lepszego na świecie w tym wieku na jego pozycji”, do jego zeszytu.
Interowi zabrakło cierpliwości do Pirlo. To na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza drugi, po Roberto Carlosie, wyrzut sumienia tego klubu. Po części zasługujący na wybaczenie. Sam piłkarz musiał przejść ewolucję, żeby objawić pełnię talentu. Wtedy był jeszcze przed nią. Tonali to gotowy produkt. Dla Interu i dla Juventusu. Dla Antonio Conte, któremu dawałby na początku namiastkę, a z każdym sezonem coraz więcej z tego, co dawał Pirlo jego Juventusowi. Dla Maurizio Sarriego, któremu z Miralemem Pjaniciem nie za bardzo po drodze i który od piłkarza na tej pozycji wymaga czegoś więcej niż poprawności. Paskarskiej ceny zawieszonej przez prezydenta Massimo Cellino, który zwietrzył interes życia, na wysokości 50 milionów euro na razie nikt nie bierze poważnie. Dwa najbogatsze włoskie kluby stanęły do licytacji od poziomu 35 milionów. I raczej więcej nie będą musiały zapłacić. Gdzie trafi, dużo będzie zależało od samego piłkarza. Juventus to silny magnes dla każdego, ale też trudny teren dla młodzieży. Inter oferuje teoretycznie szybszą i mniej ryzykowną ścieżkę kariery.
Rogal w Genui
Bywał dziesiątką, ale wielkie kluby nie widzą go w takiej roli. Najbardziej mu do twarzy w stroju cofniętego rozgrywającego, czyli takim, jaki zakładał przez większość kariery Pirlo. Przy okazji jeszcze jedna uwaga, której nie sposób pominąć: na niektórych zdjęciach z rozwianym długimi włosami przypomina syna wiadomo kogo.
Jeśli Tonali ma coś mniej z magii od nieformalnego ojca i być może zawsze będzie miał coś mniej w tej dziedzinie, to nadrabia te braki siłą, twardością i przygotowaniem atletycznym. Pirlo pod koniec kariery w Juventusie wyglądał jak piłkarz z poprzedniej epoki, nic mu wcale nie ujmując, bo ta swoista oldskulowość dodawała mu uroku. Tonali jest jak najbardziej na czasie. On pewne cechy Pirlo łączy – sam lubi powtarzać, że – z cechami Gennaro Gattuso, ale raczej należy się przychylić do zdania większości, że ze stylem Daniele de Rossiego. Też nie byle jakiego konstruktora, a przy tym charakternego walczaka.
Talent z Brescii nie unika brudnej roboty. W tym sezonie, przypomnijmy jego debiutanckim w Serie A, zaliczał się do ścisłej czołówki w odzyskanych piłkach. Uzyskał przeciętną 7,5 odbiorów w meczu. To aż o 3 więcej od średniej wyciągniętej z wszystkich zawodników występujących na jego pozycji w lidze. Dla przeciwwagi nie miał za bardzo czym się pochwalić w temacie strat. Tych notował zdecydowanie za dużo – aż 17. Co oczywiście miało związek z tym, w jakim środowisku się poruszał. Grając w najsłabszym zespole, musiał pozwalać sobie na większe ryzyko. Coś za coś. Znikąd nie wzięło się 5 asyst. To najlepszy wynik w pięciu najsilniejszych ligach europejskich wśród zawodników w jego kategorii wiekowej. I na deser: gol. Jeden, ale za to jaki. Z rzutu wolnego spod bocznej linii boiska wkręcił rogala do bramki Ionuta Radu z Genoi. Pirlo ze stojącej piłki zmieniał wyniki meczów w Serie A 26 razy (w całej karierze 46). Przed Tonalim zatem mnóstwo roboty, ale chęci i talentu do jej wykonania ma jak nikt inny.
TEKST UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 21/2020)