Za drużyną Widzewa Łódź czwarty mecz sparingowy podczas letnich przygotowań. Po potyczkach ze Szczerbcem Wolbórz, Dolcanem Ząbki oraz Sandecją Nowy Sącz łodzianie zmierzyli się z Bogdanką Łęczna. Choć od 67. minuty gospodarze prowadzili 1:0, to zeszli z boiska pokonani.
– Po tym meczu można mieć różne odczucia. W pierwszej połowie nasza gra wyglądała lepiej niż po przerwie. Na samym początku spotkania stworzyliśmy sobie cztery okazje podbramkowe. Dwie z nich były 100%. Niestety nie wykorzystali ich Davydas Sernas i Krzysiek Ostrowski. Gol zdobyty na początku meczu mógł wpłynąć na poprawienie jakości naszej gry. Niestety tak się nie strzało – ocenia trener łodzian, Radosław Mroczkowski.
W drugiej połowie gol wreszcie padł. Na listę strzelców wpisał się Piotr Grzelczak. Niestety kilka chwil później łęcznianie doprowadzili do wyrównania. W ostatnich minutach zdobyli także zwycięską bramkę.
– Znów popełniliśmy błąd, który nie może nam się przytrafić. Zawodnik Górnika znalazł się na pozycji sam na sam i bez problemu zdobył bramkę. Później nasza gra wyglądała nieco nerwowo. Ostatecznie przegraliśmy. Musimy poprawić koncentrację. Błędy będą rozliczane – mówi Mroczkowski.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.