Polska kończy swoją przygodę z mistrzostwami świata do lat 20 na etapie 1/8 finału. W meczu o ćwierćfinał nasza drużyna musiała uznać wyższość dużo wyżej notowanej reprezentacji Włoch.
Polacy dzielnie walczyli, ale to Włosi grają dalej (fot. Michał Chwieduk / 400mm.pl)
Obie drużyny przystępowały do niedzielnego meczu w zgoła odmiennych nastrojach. Włosi pewnie wygrali swoją grupę, chociaż swoją grą nie zaimponowali, natomiast Polacy awansowali dopiero z trzeciego miejsca, zdobywając w pierwszej fazie imprezy cztery punkty. Nic więc dziwnego, że przed starciem w Gdyni dużo więcej szans na awans do ćwierćfinału mistrzostw świata dawano właśnie piłkarzom z Italii.
Podopieczni Jacka Magiery zapowiadali, że nie zamierzają tanio sprzedawać skóry i od początku meczu dzielnie stawiali czoła faworytowi. Nasza drużyna przez pierwszy kwadrans próbowała atakować Włochów, przejmując inicjatywę, tylko, że niewiele z tego wszystkiego wynikało. Największe zagrożenie pod włoską bramką stworzył Marcel Zylla, który przymierzył sprzed pola karnego, ale posłał piłkę obok słupka.
Italia rozkręcała się powoli, ale kiedy już wskoczyła na swój poziom, to zaczęła dyktować warunki na boisku. Mecz nie rzucał swoim poziomem na kolana, ale było widać jak na dłoni, że większa kultura gra towarzyszyła naszym rywalom. Polacy mieli momentami problem z tym, by wymienić kilka składnych podań, a ta nerwowość w szeregach naszej drużyny przekładała się na ilość i jakość akcji ofensywnych.
Marazm w szeregach biało-czerwonych został w końcu skarcony. W 37. minucie ręką w polu karnym zagrał Damian Steczyk i sędzia wskazał na „wapno”. Arbiter pozwolił sobie na krótką naradę z kolegami obsługującymi VAR, co jedynie utwierdziło go w przekonaniu o słuszności swojej decyzji. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Andrea Pinamonti, który świetnym strzałem a’la Panenka pokonał Radosława Majeckiego.
Polacy dali się pod koniec pierwszej połowy zepchnąć do głębokiej defensywy i niewiele brakowało, by stracili drugą bramkę. O włos od wpisania się na listę strzelców był Gianluca Scamacca, który po ograniu Walukiewicza miał przed sobą całą bramkę, ale przestrzelił okrutnie. Wielkie szczęście naszej drużyny.
Po zmianie stron biało-czerwoni ewidentnie zaczęli podkręcać tempo. Już w 51. minucie w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Jakub Bednarczyk, jednak Alessandro Plizzari zdołał zatrzymać jego strzał. Był to jednak jasny sygnał, że Polacy nie zamierzają się poddawać i podejmą w tym meczu rękawicę.
Ku zaskoczeniu, ale także uciesze kibiców w Gdyni, im dalej w spotkanie, tym Włosi zaczynali coraz gorzej wyglądać fizycznie. Nasi zawodnicy napierali, widząc słabnących przeciwników i raz za razem zapędzali się w okolice ich pola karnego. Bliski szczęścia był Michał Skóraś, jednak także po jego strzale na wysokości zadania stanął Plizzari.
Niewiele brakowało, byśmy zostali za ofensywną grą skarceni. Po fatalnym zagraniu Tymoteusza Puchacza, który wszedł na boisko z ławki rezerwowych i wyłożył piłkę rywalowi, przed szansą stanął Pinamonti. Zamiast jednak uderzyć po ziemi, ten próbował lobować Majeckiego, ale nasz bramkarz stał do końca na nogach i nie dał się oszukać.
Polscy piłkarz walczyli do samego końca, jednak nie udało się im odwrócić wyniku spotkania. Włosi wygrali 1:0 po rzucie karnym z pierwszej połowy i to oni pojadą do Tychów, by powalczyć o półfinał mistrzostw świata.
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.