Bez bohatera ostatniej rywalizacji z Jagiellonią Białystok, bez równych szans przez większość meczu, bez nadziei. Lechia Gdańsk rozpoczęła rundę jesienną PKO BP Ekstraklasy od porażki.
Piotr Stokowiec nie może być zadowolony z postawy podopiecznych. (fot. Łukasz Skwiot)
Kluczową postacią poprzedniego starcia obu drużyn był Łukasz Zwoliński. 27-latek skompletował dublet na stadionie na Podlasiu, dzięki czemu jego zespół wrócił na Pomorze z trzema punktami. Dziś napastnik nie mógł pojawić się na murawie z powodu urazu, co można uznać za początek problemów gospodarzy w pierwszej kolejce rundy wiosennej.
Drugim kłopotem okazał się szybko stracony gol. Jesus Imaz wpisał się na listę strzelców już w 3. minucie meczu. Dla Hiszpana było to czwarte trafienie w czwartym kolejnym występie.
Koniec przeciwności losu? Nic z tych rzeczy! W 37. minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Jakub Kałuziński. Przez resztę spotkania Lechia musiała sobie radzić w osłabieniu.
Szło jej jak po grudzie. O ile gdańszczanie dłużej utrzymywali się przy piłce, o tyle kompletnie nic z tego nie wynikało. Po przerwie podopieczni Piotra Stokowca nie oddali ani jednego celnego strzału. Rywal uderzył w światło bramki raz i dzięki temu podwyższył prowadzenie. Wynik ustalił Jakov Puljić.
Za sprawą sięgnięcia po trzy punkty Jagiellonia awansowała na szóste miejsce w tabeli. Lechia nadal jest ósma.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.