Za nami rekordowo długie i niezwykle ciekawe letnie okno transferowe w PKO BP Ekstraklasie. Co się działo przez ostatnie tygodnie na rynku? Oto nasze zestawienie.
Najdroższy transfer
Oczywiście tę kategorię wygrywa Jakub Moder. Pomocnik dał zarobić Lechowi Poznań około 11 milionów euro oraz bonusy. 21-latek ustanowił rekord ligi, przebijając Radosława Majeckiego, który odszedł do Monaco za 7 milionów euro.
Jeszcze kilka miesięcy, a może nawet tygodni, temu taka kwota przy nazwisku Modera byłaby abstrakcyjna. Zawodnik rozegrał dopiero pierwszy sezon na poziomie ekstraklasy, tak naprawdę dopiero wiosną wywalczył miejsce w pierwszym składzie Lecha, a rok temu o tej porze występował jeszcze w rezerwach poznańskiego klubu. Moder zrobił jednak gigantyczne postępy, pokazał się jako jeden z najlepszych środkowych pomocników w lidze, zapracował na powołanie do pierwszej reprezentacji Polski i wprowadził Lecha do fazy grupowej LE.
Najlepszy interes
Lech Poznań dokonał majstersztyku właśnie z transakcją Modera. Kolejorz zarobił olbrzymie pieniądze, zapewnił sobie dopływ gotówki w przyszłości, ale wynegocjował z Brighton, aby pomocnik został co najmniej do zimy przy Bułgarskiej.
Poznaniacy nie będą musieli się zatem mierzyć z problemem, który często dotyka polskie kluby, czyli odejście kluczowego zawodnika przed bardzo ważnymi meczami. Moder będzie miał okazję się złapać doświadczenia na europejskiej arenie, rywalizując z Benfiką, Standardem Liege i Rangersami w fazie grupowej Ligi Europy.
Największe rozczarowanie
Mimo wszystko Michał Karbownik. Jeszcze kilka tygodni temu mówiło się, że utalentowany piłkarz Legii jako pierwszy przebije szklany sufit z 10 milionami euro, a stanęło na 5,5 mln oraz bonusach do Brighton.
Nie jest to oczywiście wina samego Karbo. Legia na gwałt potrzebowała pieniędzy, aby zasypać dziurę budżetową po odpadnięciu w eliminacjach LM i LE. Od porażki z Karabachem do zamknięcia okna było zaledwie kilka dni, co stawiało mistrzów Polski w bardzo słabej pozycji negocjacyjnej z ewentualnymi kupcami.
Największy powrót
Artur Boruc. Powrót doświadczonego golkipera na polskie podwórko trzeba odbierać w kategoriach powrotu Jakuba Błaszczykowskiego kilkanaście miesięcy temu.
Król Artur to żywa legenda Legii, kibice go uwielbiają, ale bramkarz nie wychodzi w pierwszym składzie tylko za zasługi. Sportowo też daje radę i gdyby nie jego dobra forma, to Karabach wrzuciłby Legii co najmniej z pięć goli.
Najlepszy transfer bezgotówkowy
Bartosz Nowak. Górnik dokonał świetnego interesu, przekonując najlepszego zawodnika zaplecza ekstraklasy poprzedniego sezonu, na transfer do Zabrza. Były piłkarz Stali Mielec mógł przebierać w ofertach, ale ostatecznie zdecydował się dołączyć do ekipy Marcina Brosza.
Efekty? Nowak wyrasta na jedną z najlepszych dziesiątek PKO BP Ekstraklasy. W pierwszych sześciu kolejkach był bez dwóch zdań kluczowym piłkarzem Górnika i w dużej mierze dzięki niemu zabrzanie są dzisiaj wiceliderem ekstraklasy. Prawdziwy koncert zagrał przy Łazienkowskiej w starciu z Legią.
Największa strata
Jorge Felix. Hiszpan przez ostatnie miesiące wyrósł na lidera Piasta Gliwice. Ciągnął drużynę w ofensywie, zapewniał kilkanaście goli i kilka asyst, ale wraz z końcem sezonu postanowił opuścić Polskę.
Gliwiczanie wciąż nie mogą się odnaleźć po stracie Felixa, co widać w pierwszych kolejkach PKO BP Ekstraklasy. Piast nie gra źle, ale brakuje mu piłkarza, który potrafiłby wykończyć wykreowane sytuacje.
Najlepszy ruch pomiędzy ekstraklasowiczami
Alan Czerwiński przez lata był kluczowym zawodnikiem w układance Zagłębia Lubin. Szalał na prawej obronie, zaliczał mnóstwo asyst, ale wraz z końcem sezonu 2019-20 przeniósł się z Lubina do Poznania.
Jako zawodnik Lecha nie zawodzi. Gra na wysokim poziomie, w Kolejorzu nikt nie pamięta już o odejściu Roberta Gumnego, bo Czerwiński gwarantuje jakość na prawej stronie defensywy.
Największe oczarowanie
Alex Sobczyk. Austriak z polskimi korzeniami pokazał się w pierwszych sześciu kolejkach jako prawdziwe odkrycie letniego okna transferowego. Przyszedł do Górnika za darmo, ale od pierwszych spotkań daje drużynie jakość, gole i asysty.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.