Belgowie, Hiszpanie, Włosi, Holendrzy, Francuzi, Niemcy, a może jednak Anglicy? Który kraj dysponuje dzisiaj najlepszą i najbardziej perspektywiczną generacją młodych piłkarzy. Postanowiliśmy przyjrzeć się sprawie nieco szerzej i każdego tygodnia będziemy zajmować się wybraną piłkarską nacją. Na pierwszy ogień bierzemy młodych Synów Albionu.
Angielski futbol znajduje się aktualnie w okresie przejściowym. Jeszcze kilka lat temu ton wyspiarskiej piłce nadawali tacy piłkarze jak Steven Gerrard, John Terry, Ashley Cole, Rio Ferdinand czy Frank Lampard. Dziś żadnego z tych zawodników w reprezentacji już nie ma, co jest najlepszym dowodem na to, że idzie nowe w angielskiej kadrze.
Roy Hodgson proces odmładzania zespołu narodowego zaczął na długo przed mistrzostwami świata w Brazylii. Takie postawiono przed nim zadanie, szczególnie jeśli spojrzy się na osiągnięcia odchodzącej generacji, która przez ponad dekadę nie osiągnęła kompletnie niczego na arenie międzynarodowej. Wspomnianemu Gerrardowi czy Lampardowi nie udało się wprowadzić Anglii nawet do półfinału wielkiej imprezy i w Londynie zrozumiano, że trzeba dokonać sporych zmian. Te nie zostały jednak wprowadzone w życie na zasadzie rewolucji, a ewolucji. Hodgson sprawdzał kolejnych zawodników i powoli wkomponowywał ich w swój zespół. Efekty jego zmian i decyzji personalnych możemy oglądać dzisiaj, kiedy to Anglicy w bardzo dobrym stylu rozpoczęli walkę o bilety na EURO 2016.
Giganci stawiają na Anglików
Prym w reprezentacji już teraz wiedzie młodziutki, bo zaledwie 19-letni Raheem Sterling. Zwinny skrzydłowy jest obecnie nie do zastąpienia w Liverpoolu, gdzie jest głównym motorem napędowym ofensywnych poczynań The Reds. Podobną rolę zaczyna pełnić w kadrze, o czym mogliśmy się przekonać chociażby w meczu ze Szwajcarią w Bazylei. Równie dobrze, co Sterling, w reprezentacji zadomowił się Daniel Sturridge, jego starszy kolega z klubu. Niechciany w Chelsea, pod batutą Brendana Rodgersa rozbłysł pełnym blaskiem, z czego skrzętnie skorzystał Hodgson. Do tej układanki trzeba koniecznie dorzucić kolejnego zawodnika z Liverpoolu, Jordana Hendersona. Początki na Anfield miał nieudolne, ale w końcu udało się go oszlifować. Zadziorny, dysponujący bardzo dobrym przeglądem pola, oddający serce na boisku. Nie bez kozery został on namaszczony na następcę Gerrarda w Liverpoolu, a kibice widzą w nim – w perspektywie lat – nową ikonę klubu.
To jednak zaledwie trzy nazwiska. Gdzie kolejne? Proszę bardzo, oto one. Najbliższe lata w kadrze będą należały także do młodych Kanonierów. Arsenal był swego czasu uznawany za najmniej angielski klub, a dziś wiodącą rolę pełnią w nim m.in. Jack Wilshere, Alex Oxlade-Chamberlain, Theo Walcott, Calum Chambers i Kieran Gibbs. Na kilka osobnych słów zasłużył sobie pierwszy z nich, czyli Wilshere, który znajduje się ostatnio pod obstrzałem kibiców i komentatorów. Zarzucają mu oni, że przez ostatnie lata nie poczynił on takich postępów jakich od niego wszyscy oczekiwali. Trudno się z tym nie zgodzić. Pomocnik Arsenalu już dawno wyszedł z wieku młodzieńczego i dzisiaj powinien być niekwestionowanym liderem kadry, jej sercem i mózgiem. Tak niestety nie jest. Wilshere potrafi błysnąć, ale ewidentnie brakuje mu regularności i stabilizacji formy. W zespole narodowym nie pomaga mu sam Hodgson, który ustawia go zbyt głęboko, praktycznie w roli defensywnego pomocnika, którym ten nigdy nie był.
Kopalnia talentów
Jeśli spojrzymy dzisiaj na zastęp młodych angielskich piłkarzy, to o sile kadry powinni w najbliższych latach decydować także Luke Shaw i Phil Jones. Pierwszy dysponuje ogromnym talentem, ale o miejsce w składzie będzie musiał rywalizować z Leightonem Bainesem i wspomnianym Gibbsem. Drugi, to człowiek od zadań specjalnych, piłkarz niezwykle pracowity, ale także bardzo podatny na kontuzje.
Idźmy dalej. Tacy piłkarzy jak Ross Barkley, John Stones, Tyler Blackett, James Ward-Prowse czy Wilfired Zaha także usilnie pukają do bram wielkiej piłki i nie mam najmniejszych wątpliwości, że każdy z nich już niedługo dorobi się dwucyfrówki przez „A” (oznaczenie meczów w kadrze). Podobnym potencjałem dysponują m.in. Harry Kane, Saido Berahino, Eric Dier, Jon Flanagan i Ravel Morrison. Ten ostatni mógłby błyszczeć bardzo jasny blaskiem, gdyby w pełni skupił się na grze w piłce. Niestety, młodzian występujący obecnie w Queens Park Rangers ma na głowie inne problemy, niekoniecznie związane z futbolem.
Gdybyście spojrzeli na młodą generację angielskich piłkarzy przez pryzmat szkolnej klasy, to jaką ocenę byście wystawili? Moim zdaniem, Wyspiarze w końcu dysponują zawodnikami, którzy mogą im przynieść coś więcej niż kolejne rozczarowania i maksymalnie ćwierćfinał wielkiej imprezy. Kto wie, być może już podczas EURO 2016 doświadczymy początku nowej ery w dziejach angielskiej piłki? Na razie, nieco na zachętę, oceniam potencjał nowej generacji na trójkę z plusem. OCENA MŁODA ANGIELSKA GENERACJA: 3 + (w skali 1-6)
Za tydzień kolejny odcinek naszego nowego cyklu. Tym razem weźmiemy pod lupę generację młodych piłkarzy z Belgii.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.