Belgowie, Hiszpanie, Włosi, Holendrzy, Francuzi, Niemcy, a może jednak Anglicy? Który kraj dysponuje dzisiaj najlepszą i najbardziej perspektywiczną generacją młodych piłkarzy. Postanowiliśmy przyjrzeć się sprawie nieco szerzej i każdego tygodnia będziemy zajmować się wybraną piłkarską nacją. Tym razem zajmiemy się Niemcami.
Czy czeka nas era dominacji Niemców w światowym futbolu?
Klęski niemieckiego futbolu podczas mistrzostw świata w 1998 i mistrzostw Europy w 2000 roku zmusiły ludzi odpowiedzialnych za stan piłki nożnej za naszą zachodnią granicą do energicznego działania. Na stół zostały wyłożone ogromne pieniądze, opracowano także dopieszczony w każdym szczególe plan działania i szeroko postawiono na szkolenie młodzieży. W Berlinie zdali sobie sprawę, że sukces Niemców podczas EURO 1996 to już przeszłości, a jego architekci – Juergen Klinsmann, Thomas Hessler, Andreas Moeller czy Matthias Sammer swój najlepszy czas mają dawno za sobą. Patrząc długoterminowo, wychowanie sobie nowego pokolenia świetnych zawodników było dla niemieckiego futbolu jedyną szansą.
Jak to wszystko wyglądało od środka? Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że w szkoleniu młodzieży nie ma jakiejś większej filozofii. Niemcy przyjęli w 2001 roku specjalny program, do którego przystąpiło 36 klubów, które należały do Związku Ligi. Od tego czasu, czyli grubo ponad dekady, na budowę i modernizację baz treningowych – tych w Niemczech jest kilkadziesiąt – wydano ponad 700 milionów euro. Postawiono na jakość, czyli zatrudniono najlepszych fachowców, młodym adeptom piłki nożnej zapewniono świetne warunki i wszystko czego tylko mogli potrzebować do rozwoju. Zaorano stare pole i na nowo obsiano żyzną niemiecką glebę. Następnie podlewano, pielęgnowano i czekano na plony. Po zaledwie kilku latach było już jasne, że program, który wymyślono był absolutnym strzałem w dziesiątkę.
Produkt doskonały
Tacy piłkarze jak Marco Reus czy Mario Goetze nie wzięli się z powietrza. Ich ogromny talent i poukładana gra nie jest także dziełem przypadku. To produkty – jakkolwiek niezbyt elegancko to brzmi – niemieckiego, stojącego na najwyższym poziomie szkolenia. Wypatrzeni za najmłodszych lat, pielęgnowani, dopieszczani i prowadzenie z najwyższy starannością zawodnicy, bardzo szybko, bo w wieku „nastu” lat trafili do Bundesligi i wcale nie potrzebowali czasu na przyzwyczajenie się do wymogów ligi. Nie potrzebowali miesięcy na na to, by pokazać pełnię swoich umiejętności. Oni byli od razu gotowi, ponieważ w 2001 roku tak to wszystko zostało zaprogramowane żeby właśnie tak młodzi piłkarze praktycznie z marszu wnosili jakość i wartość dodaną do swoich zespołów, a w nieco dalszej perspektywie stanowili o sile zespołu narodowego.
Patrząc na ostatnie wielkie turnieje, na rosnącą z każdym sezonem pozycję Bundesligi (cztery drużyny w Lidze Mistrzów) i kwoty wydawane na niemieckich piłkarzy, można śmiało stwierdzić, że operacja się udała, a pacjent wrócił do domu w formie lepszej niż kiedykolwiek wcześniej. Co prawda, długo mówiono o nowym niemieckim pokoleniu, że nie ma „genu zwyciężania”. Nasi zachodni sąsiedzi na mundialach czy EURO dochodzili wysoko, ale na końcu nie potrafili postawić „kropki na i”. Tak było na mistrzostwach świata w 2006 i 2010 roku, a także podczas EURO w 2008 i 2011 roku. Zawsze blisko, praktycznie o krok, ale jednak bez głównego trofeum. Podobnie bywało z klubami. Bayern Monachium z wieloma reprezentantami w składzie przegrał przecież dwa wielkie finału Ligi Mistrzów. Najlepsze generacje młodych piłkarzy (1): Anglia – KLIKNIJ!
Wysyp młodych talentów
Sukces musiał jednak przyjść. Nastolatkowie stali się mężczyznami, okrzepli, a mieszanka ich talentów i zyskanego doświadczenia musiał w końcu odpalić. Bayern zdobył w końcu upragniony Puchar Europy, pokonując w finale inny niemiecki zespół – Borussię Dortmund. Reprezentacja na zakończonym niedawno mundialu sięgnęła z kolei po złoto, a wszystko wskazuje na to, że niemiecki futbol nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.
Kto będzie stanowił o jego sile w najbliższych latach? Oprócz wspomnianych Reusa i Goetze, którzy nadal należą do grona młodzieniaszków, Niemcy mają takich zawodników jak Thomas Mueller (25 lat), Julian Draxler (20 lat), Toni Kroos (24 lata), Erik Durm (22 lata), Andre Schuerrle (23 lata) czy Matthias Ginter (20 lat). Wszyscy wymienieni piłkarze (poza Reusem, który był kontuzjowany) wystąpili na mistrzostwach świata w Brazylii.
To jednak przecież wciąż nie koniec. Joachim Loew cały czas ma na podorędziu Antonio Rudigera (21 lat), Leona Goretzkę (19 lat), Christopha Kramera (23 lata), Maxa Meyera (19 lat), Kevina Vollanda (22 lata), Maximiliana Arnolda (20 lat), Sebastian Rudy (24 lata), Shkodran Mustafi (22 lata), Andre Hahn (24 lata) czy Timo Wernera (18 lat).
Wielu z tych piłkarzy mogliśmy zobaczyć w akcji podczas majowego starcia Niemiec z Polską (0:0) w Hamburgu. W wielu przypadkach są to wiodące postacie w zespołach grających w Bundeslidze i jeśli ktoś jeszcze o nich nie słyszał, to niech lepiej nadrobi zaległości. Na nazwiska przyszłych mistrzów świata i Europy – co do tego nie mam żadnych wątpliwości.
OCENA MŁODA NIEMIECKA GENERACJA: 5+ (w skali 1-6)
Za tydzień kolejny odcinek naszego nowego cyklu. Tym razem weźmiemy pod lupę generację młodych piłkarzy z Holandii.
Grzegorz Garbacik PilkaNożna.pl foto: Grzegorz Wajda
Bayern zdecydował ws. Harry’ego Kane’a. Rozmowy już trwają
Włodarze Bayernu Monachium są niezwykle zadowoleni ze współpracy z Harry’m Kane’em. Jego aktualny kontrakt wygasa za półtora roku, ale Bawarczycy już teraz chcą zapewnić sobie usługi Anglika na kolejne lata.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.