Najlepszy strzelec Ekstraklasy dzisiaj obchodziłby urodziny
Gdyby żył, to dzisiaj świętowałby 80 urodziny. Ernest Pohl pozostaje na czele klasyfikacji najlepszych strzelców Ekstraklasy i nie widać nikogo, kto mógłby mu odebrać to zaszczytne miano.
W trakcie swojej kariery Pohl strzelał gole dla Górnika Zabrze i Legii Warszawa. – Byłem w niego wpatrzony już jako młody chłopiec. Na stadion Górnika miałem przecież tylko kilka kilometrów. Pamiętam rok 1961, kiedy Górnik grał z Legią i wygrał 5:1. Ernest strzelił wówczas 4 bramki. Był wspaniały. Już dwa lata później byliśmy kolegami z zespołu. Nauczyłem się od niego mnóstwo rzeczy, chciałem go naśladować w każdym geście i ruchu, podpatrywałem go w każdym meczu – mówi Włodzimierz Lubański.
Wiceliderem w klasyfikacji najlepszych strzelców jest Lucjan Brychczy. – To zdarzyło się 28 października 1962 roku w Bratysławie. Po meczu towarzyskim z Czechosłowacją była dyskoteka. Nad ranem nie czuliśmy się najlepiej i poszliśmy na piwo. Siedzieliśmy spokojnie, dokładnie przy jednym kuflu. Wtedy wszedł trener Ryszard Koncewicz i kazał nam iść do pokoju. Co zrobił Ernest? Powiedział, że skoro zapłacił, to wypije piwo do końca. I tak zrobił. Był wspaniałym kolegą i wielkim piłkarzem. Takich już się nie uświadczy – wspomina Brychczy.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.