Dla Stanisława Oślizły 75-te urodziny to nie tylko czas na świętowanie, ale także podsumowanie najważniejszych wydarzeń w życiu. Legenda Górnika Zabrze wspomina dziś daty z okresu kariery piłkarskiej i trenerskiej, które najbardziej utkwiły w pamięci.
Najważniejszy mecz ligowy
13.03.1960: Górnik Zabrze – Lechia Gdańsk
Wspominam ten mecz dlatego, że był to mój debiut w zespołem Górnika. Przeszedłem do Zabrza z Górnika Radlin i z miejsca znalazłem się w doborowym towarzystwie. Pohl, Jankowski, Gawlik, Lentner, Florenski – te nazwiska robiły nie tylko dla mnie ogromne wrażenie. To była wielka frajda być w takim towarzystwie. A mój debiut przypadł na marzec, akurat panowała jeszcze zima, więc klubowy szewc przygotował nam dłuższe kołki do butów. Przydały się, nie ślizgaliśmy się i dzięki temu wygraliśmy 1:0.
Najważniejszy mecz w reprezentacji Polski
21.05.1961: Polska – ZSRR
To także był mój debiut i to z nie byle jakim rywalem. Graliśmy na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie, w tym samym miejscu. W którym stoi dziś Narodowy. Pamiętam moje wygrane pojedynki z Walerym Łobanowskim, późniejszym legendarnym trenerem Dynama Kijów i reprezentacji Ukrainy. Wygraliśmy 1:0 po bramce z rzutu karnego wykonywanego przez Ernesta Pohla. A w bramce ZSRR stał jeden z najlepszych bramkarzy w historii światowej piłki, Lew Jaszyn. Gdy rozłożył ręce w bramce, to pomyślałem sobie: – Boże, on zasłania całą bramkę, gdzie Ernest ma mu strzelić?
Ostatecznie przechytrzył Jaszyna, zmylił go i posłał piłkę w inny róg. A mój debiut był bardzo udany, koledzy gratulowali mi, a najbardziej mój poprzednik w obronie, Roman Korynt.
Najważniejsze mecze pucharowe
Puchar Polski, 20.10.1971: Naprzód Rydułtowy – Górnik Zabrze
PMK, 13.09.1961: Górnik Zabrze – Tottenham Londyn
Zespół Naprzodu grał wtedy chyba w klasie okręgowej i to był wstyd dla wielkiego Górnika, że zremisowaliśmy 0:0 z rywalem, który grał o kilka klas niżej. Nawet dogrywka nie przyniosła bramek i dopiero w serii rzutów karnych zapewniliśmy sobie awans. Od kompromitacji uratował nas Erwin Wilczek, który strzelił z decydującego o losach meczu karnego już praktycznie w ciemnościach. Ale właśnie w tej edycji zdobyliśmy Puchar Polski po kapitalnym finale z Legią, wygranym w Łodzi aż 5:2. W pamięci mam także pierwszy mecz Górnika w Pucharze Europy, dzisiejszej Lidze Mistrzów, rozgrywany na Stadionie Śląskim. Graliśmy ze słynnym londyńskim Tottenhamem i wygraliśmy 4:2. Prowadziliśmy już 4:0, ale wtedy obowiązywał śmieszny regulamin, zgodnie z którym kontuzjowanych zawodników nie można było zmienić. Ostatecznie wygraliśmy 4:2, a w rewanżu w Londynie polegliśmy… 1:8. Anglicy nawet nie udostępnili nam głównej płyty stadionu na oficjalne zajęcia przedmeczowe i trening odbyliśmy w słynnym Hyde Parku. Ale nie z tego powodu dostaliśmy straszne lanie, po prostu wystraszyliśmy się Anglików.
Najważniejszy mecz na trenerskiej ławce
1985: Odra Wodzisław – Zawisza Bydgoszcz
Wielkich wyników jako trener nie osiągnąłem, ale złożyło się na to wiele przyczyn. Bardzo poważnie podchodziłem do swoich obowiązków trenerskich. W głowie utkwił mi przede wszystkim jeden mecz, gdy prowadziłem Odrę Wodzisław. Przyjechał do Wodzisławia lider, Zawisza Bydgoszcz i wygraliśmy po znakomitym meczu 3:0. Ta wygrana dała później awans do ekstraklasy… Olimpii Poznań. Pamiętam, że w Odrze moim podopiecznym był ojciec Olka Kwieka.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.