Drużyny, które pretendują do najwyższych zaszczytów w lidze włoskiej, w niedzielne popołudnie rozegrały swoje spotkania w delegacjach. Napoli pokonało Udinese (1:0), natomiast Roma podzieliła się punktami z Genoą (1:1)
Piotr Zieliński tym razem wszedł na boisko z ławki rezerwowych (fot. Reuters)
Obie drużyny były faworytami swoich meczów, ale obie w środku tygodnia toczyły ciężkie boje w Lidze Mistrzów i dlatego dość kluczową rolę mogło w tym przypadku odgrywać zmęczenie. Rywale od poprzedniej kolejki odpoczywali i można było w ciemno zakładać, że tanio skóry w starciach z potentatami nie sprzedadzą.
W podstawowym składzie Napoli na spotkanie z Udinese zabrakło Piotra Zielińskiego, który znajdował się ostatnio w bardzo wysokiej formie. I bez Polaka w składzie goście jeszcze przed przerwą wyszli na prowadzenie. W 33. minucie sędzia przyznał Napoli rzut karny, do którego podszedł Jorginho. Jego kiepski strzał zdołał co prawda odbić bramkarz, ale zrobił to w tak nieudolny sposób, że pomocnik gości dopadł do futbolówki i dobił ją do siatki.
Jak się okazało, kolejnych bramek na Stadio Friuli już nie obejrzeliśmy. W akcji mogliśmy jednak zobaczy Zielińskiego, który pojawił się na boisku w 77. minucie, kiedy to zmienił Lorenzo Insignie.
Napoli dowiozło skromne prowadzenie do końca i dzięki temu awansowało na fotel lidera Serie A.
***
W równolegle rozegranym meczu Roma mierzyła się na wyjeździe z Genoą. Spotkanie od początku było niezwykle wyrównane i zacięte, a na otwarcie wyniku kibice musieli czekać przez prawie godzinę. W 59. minucie znakomite dośrodkowanie z prawego skrzydła wykorzystał Stephan El Shaarawy, który wyprzedził obrońcę i sprytnym strzałem po ziemi skierował piłkę do siatki.
Radość gości nie trwała jednak zbyt długo, ponieważ w 70. minucie Genoa odpowiedziała. Bezmyślnym faulem we własnym polu karnym „popisał się” Daniele De Rossi, który dał sędziemu pretekst do wskazania na „wapno”, a jakby tego było mało, został odesłany prod prysznic z czerwoną kartką. Karne wykorzystał Gianluca Lapadula i cała zabawa rozpoczęła się od początku.
Ostatecznie, więcej goli już w tym meczu nie zobaczyliśmy i obie drużyny podzieliły się punktami.
***
Kolejny zawód w tym sezonie przeżyli sympatycy Milanu. „Rossonerich” nie wykorzystali bowiem atutu własnego boiska i zremisowali bezbramkowo z Torino.