Juventus Turyn został ukarany za zachowanie swoich kibiców w czasie pierwszego meczu Pucharu Włoch z Napoli. Za rasistowskie zachowania nie ukarano jednak tifosich Lazio Rzym.
FIGC ukarała Juventus, ale była pobłażliwa wobec Lazio.
We wtorkowym meczu Coppa Italia na Juventus Stadium słyszane były rasistowskie okrzyki skierowane wobec Kalidou Koulibaly’ego, który już wcześniej obrażany był na tle rasowym. Fani Juventusu znieważali jednak nie tylko piłkarzy Napoli, ale również wszystkich mieszkańców Neapolu m.in. nazywając ich „śmieciarzami”.
Właśnie ze względu na tego typu okrzyki oraz stary konflikt między Włochami z biedniejszego południa kraju a ich rodakami z bogatszej północy, włoska federacja (FIGC) wprowadziła w regulaminie zapis, dzięki któremu może ukarać kluby za zachowanie kibiców mające znamiona „dyskryminacji terytorialnej”. Za to właśnie Juventus został ukarany 10 tysiącami euro kary. Nie wyciągnięto jednak konsekwencji wobec rasistowskiego zachowania turyńczyków.
Jeszcze inaczej rzecz wyglądała w Rzymie, gdzie w środę grały Lazio z Romą. Tifosi biancocelestich obrażali Antonio Ruedigera. Niemiec nie był jedynym czarnoskórym piłkarzem podczas meczu, ale kibice jego wzięli sobie na cel, ponieważ jesienią Senad Lulić powiedział, że Ruediger mógłby sprzedawać na bazarze skarpety. Bośniak został za to ukarany, w przeciwieństwie do kibiców Lazio.
– Krzyki kibiców były doskonale słyszalne. Nie da się nikomu wmówić, że nic takiego się nie stało. Federacja powinna się tym zająć – powiedział Kevin Strootman. – To prawdziwy problem, ponieważ Antonio nie dał nikomu żadnego pretekstu, by go obrazić. Nie powiedział nic złego – tłumaczył holenderski pomocnik Romy.
Włoska piłka ma duży problem z rasizmem, o który oskarżany był nawet prezes federacji. Carlo Tavecchio zasłynął stwierdzeniami, że „lubi Żydów, ale trzeba ich trzymać krótko” oraz teorią, iż „pierwszy lepszy Opti Poba, który dopiero jadł banany z drzew, może przyjechać do Włoch i grać w podstawowym składzie w Serie A”.