Nie tak dla
reprezentacji Armenii miały zacząć się eliminacje mundialu. Po dwóch meczach
jest bez gola i punktu. Na pewno ogromny wpływ na tak niekorzystny bilans ma
absencja znakomitego pomocnika Henricha Mchitarjana.
Czy Polacy będą kolejną reprezentacją, która pokona Ormian? (foto: Łukasz Skwiot)
Najdroższy, i zapewne
najlepszy piłkarz w historii tego kraju, w ostatnim letnim oknie transferowym
za 42 miliony euro przeszedł z Borussii Dortmund do Manchesteru United.
Niestety, 31 sierpnia musiał zejść z boiska już pod koniec pierwszej połowy
towarzyskiego spotkania z Czechami w Mlada Boleslav. Armenia przegrała aż 0:3,
ale jeszcze gorzej, że cztery dni później kwalifikacje mistrzostw świata
musiała zainaugurować w Kopenhadze właśnie bez Mchitarjana, bez którego traci
gdzieś połowę swojej mocy.
A tak się składa, że
Duńczycy mieli się czego obawiać, bo ponad trzy lata wcześniej w eliminacjach
poprzedniego mundialu na tym samym Stadionie Parken przegrali z Armenią aż 0:4
i ten piłkarz przystawił pieczęć strzelając ostatniego gola. Zresztą w tamtej
kampanii kwalifikacyjnej zespół z Kaukazu sprawił jeszcze kilka niespodzianek,
szczególnie dobrze radził sobie na wyjazdach, bo po trzy punkty wywalczył
również w Czechach i na Malcie oraz jeden we Włoszech. Na własnym boisku
pokonał wprawdzie tylko Bułgarów, ale ogółem zdobył aż 13 punktów. Natomiast w
eliminacjach Euro 2016 Ormianie potrafili tylko dwukrotnie zremisować na
własnym boisku – z Serbią i … Danią.
4 września 2016 roku
Armenia w stolicy Danii przegrała jednak 0:1, ale zaprezentowała się
przyzwoicie, więc selekcjoner Warużan Sukiasjan mógł z nadzieją myśleć o
październikowej batalii o punkty. Szybko jednak mina mu zrzedła, gdyż kontuzje
wykluczyły pomocników Geworga Ghazarjana i Artaka Jedigarjana, no i wciąż nie
wyleczył się Mchitarjan. Kim więc ma Armenia straszyć rywali? Nie został
powołany Dawid Arszakjan z Chicago Fire, który zagrał na środku ataku przeciw
Danii. Na dodatek od roku nie gra przecież w reprezentacji skonfliktowany z
krajową federacją, podejrzewany o ustawienie wyniku jednego z meczów, czołowy
napastnik Jura Mowsisjan z innego amerykańskiego teamu – Realu Salt Lake City.
Natomiast mający za sobą wieloletnią edukację piłkarską w Ajaksie Amsterdam,
inny gracz napadu, Edgar Manczurjan nie został powołany, bo aktualnie nie ma
klubu. W tej sytuacji przeciw Rumunom w pierwszym składzie w ataku wybiegł
mający niewielkie doświadczenie Wardan Pogosjan.
Zresztą cała
koncepcja selekcjonera na mecz z Rumunią runęła już w trzeciej minucie, gdy
piłkę zmierzającą do siatki ręką odbił pomocnik drużyny gospodarzy Gor
Malakjan, za co został ukarany czerwoną kartką, a jego zespół rzutem karnym,
który wykorzystał Bogdan Stancu. Zespół Armenii po tak szybkim ciosie był
zagubiony i szybko stracił dwie kolejne bramki. Dopiero po czwartym golu
strzelonym przez gości ocknął się selekcjoner i dokonał dwóch zmian. Po
przerwie Armenia straciła już tylko jednego gola, więc przegrała 0:5. Tak
rozbity zespół szybko musiał się przemieścić do Warszawy, gdzie spróbuje zmazać
swój niekorzystny wizerunek.
Bilans meczów z tym
rywalem mamy niezły, pierwszy raz oba zespoły spotkały się towarzysko 3 marca
1999 roku na stadionie Legii w Warszawie i biało-czerwoni odnieśli zwycięstwo
1:0 po bramce Mirosława Trzeciaka. Dwa lata później 28 marca 2001, na tym samym
obiekcie, reprezentacja Polski w eliminacjach mś wygrała 4:0, a bramki jedyny
raz w reprezentacji w tym samym meczu zdobyli bracia Żewłakowowie – Michał i
Marcin, oraz Emmanuel Olisadebe i Bartosz Karwan. W rewanżu rozegranym niecałe
trzy miesiące później – 6 czerwca w Erywanie – padł natomiast rezultat 1:1,
nasz zespół szybko objął prowadzenie po golu Radosława Kałużnego, ale już po
kilku minutach wyrównał Artur Petrosjan. Bój był zacięty, a Polska w końcówce
grała w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Jacka Bąka. 28 marca 2007 w
kwalifikacjach mistrzostw Europy też nie było łatwo i przyjemnie – Polacy w
Kielcach wygrali zaledwie 1:0, a bramkę zdobył w 26 minucie Maciej Żurawski.
Rewanż odbył się jak poprzednio już po kilku tygodniach w Erywanie i również 6
czerwca, lecz tym razem gospodarze wygrali 1:0, a bramkę zdobył Mchitarjan,
tyle że o szekspirowskim imieniu Hamlet.
W innym meczu grupy E
eliminacji World Cup 2018 reprezentacja Czarnogóry pokazała biało-czerwonym,
że z Kazachstanem można wygrywać, i to wysoko – nawet 5:0. Tyle że nie grała na
sztucznej murawie w Astanie, lecz na trawniku u siebie w Podgoricy. A sposobem
na strzelanie goli były dośrodkowania ze stałych fragmentów. Co ciekawe cztery
gole padły w czasie zaledwie 20 minut drugiej połowy.
Zbigniew Mroziński
Artykuł ukazał się w najnowszym numerze tygodnika „Piłka Nożna”
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.