Na naszą drużynę narodową zdecydowana większość obserwatorów patrzyła przez pryzmat znakomitego wyniku osiągniętego w meczu z Niemcami, błędy i braki przyczaiły się na uboczu i nikt w ostatnich czterech dniach nie śmiał nawet wskazywać na nie palcem. Co jednak zostało przemilczane od soboty, wyszło na jaw już we wtorek. Ze Szkocją udało się zremisować, ale jeśli liczymy na bezpośredni awans na Euro 2016, Adam Nawałka musi wyeliminować największe mankamenty.
To nie jest tak, że nie mamy się z czego cieszyć. Kadra pokazała charakter, w dwóch meczach zgarnęła cztery punkty, czyli tyle, ile jeszcze pięć dni wcześniej bralibyśmy w ciemno. Podopiecznym Nawałki i samemu selekcjonerowi należą się słowa uznania nie tylko za wynik sobotni, ale także za to, że nie spuścili głów w ciężkim momencie meczu ze Szkocją i że udało im się doprowadzić do remisu.
Październikowe mecze kadry, a spotkanie ze Szkocją w szczególności, dały jednak jasno do zrozumienia, że biało-czerwonym ewidentnie brakowało tego, o czym mówiło się i pisało tuż po wysłaniu powołań – kreatywności w środku pola. W drużynie znalazło się miejsce dla tylko dwóch ofensywnie usposobionych, środkowych pomocników, na dodatek na co dzień występujących w polskiej ekstraklasie.
Koncepcja Nawałki okazała się słuszna, ale tylko w części. Owszem, wysłanie do boju pary Milik – Lewandowski było strzałem w dziesiątkę, współpraca dwóch napastników wyglądała naprawdę dobrze (trudno się przecież przyczepić – Milik strzelił dwa gole w dwóch meczach, Lewy brał udział w dwóch akcjach bramkowych w meczu z Niemcami). Problem pojawił się jednak za ich plecami, a dowodem na to mogą być ostatnie minuty spotkania ze Szkocją. Wcześniej było nam bardzo pod górkę, wejście Sebastiana Mili zupełnie odmieniło oblicze naszej kadry. Piłkarz Śląska prostopadłymi, nieszablonowymi podaniami poszatkował defensywę rywala.
W tym momencie Nawałka musi więc wymyślić plan, który zakładał będzie jednoczesne umieszczenie w składzie zarówno pary Milik – Lewandowski (rozdzielenie jej po takim dwumeczu byłoby strzałem we własną stopę), jak i kreatywnego pomocnika. Mila dwoma świetnymi występami zgłosił swoją kandydaturę, na ten moment poza Filipem Starzyńskim nikt nie ma większych szans, żeby powalczyć w ogóle o powołanie, nie mówiąc już nawet o grze z orzełkiem na piersi. Klich (co wszystkich nas powinno bardzo boleć) przyspawany jest do ławki rezerwowych, a czasem nawet do krzesełka na trybunie VIP, nasze młode wilki z Włoch zgubiły formę w wędrówkach między pierwszą a drugą ligą (tutaj nasze serca powinny krwawić jeszcze bardziej). Pole manewru jest w tym momencie bardzo ograniczone, stąd właśnie między innymi powołanie dla zaawansowanego wiekowo Mili. I dobrze, że selekcjoner nie boi się odważnych decyzji.
Słuchając kadrowiczów po spotkaniu ze Szkocją można było wyczuć u nich naprawdę wielki optymizm. Łukasz Piszczek, który normalnie po meczach w reprezentacji w zasadzie nie uśmiechał się nigdy, tym razem żartował i zapewniał, że już dawno nie czuł się po występach w biało-czerwonych barwach tak dobrze. Nawet pomimo straconych w meczu ze Szkocją goli, które w jakimś stopniu obciążają jego konto. – Rozwijamy się, to jasne. Nie przyjeżdżamy przecież na kadrę, żeby się spotkać i pośmiać w hotelu. Wykonujemy na treningach pracę, która w końcu zaczęła przynosić efekty – zauważył obrońca Borussii. – Każdy walczy za swojego kolegę, nie ma odpuszczania, wygląda to bardzo dobrze. Tak właśnie rodzi się drużyna – dodawał Kamil Grosicki.
Kolejny mecz polska kadra rozegra w listopadzie na bardzo ciężkim terenie, w stolicy Gruzji Tbilisi. Będzie to ostatnie spotkanie o eliminacyjne punkty w tym roku. Spotkanie, którego w żadnym wypadku nie będziemy mogli przegrać. Po tym, co zobaczyliśmy w październikowych meczach z Niemcami i Szkocją musimy zaufać Adamowi Nawałce i dać mu możliwość spokojnej pracy. Trener zaskoczył wszystkich dobrymi wyborami i w zasadzie trafną koncepcją, ale jeśli chcemy zimować na szczycie grupowej tabeli, Nawałka swój pomysł na narodowy zespół musi udoskonalić. Bez tego o zwycięstwo w Gruzji może być ciężko.
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.