Trwał sezon 2009-10, a Górnik Zabrze grał na zapleczu Ekstraklasy. Zespół pod wodzą trenera Ryszarda Komornickiego zawodził, więc władze klubu postanowiły dokonać roszady. W ten sposób na Roosevelta trafił Adam Nawałka. Twórca obecnych sukcesów śląskiej drużyny.
Pierwsze zadanie – wydostać się z I ligi Dzisiaj wydaje się, że jest to jakaś prehistoria. 23 grudnia tego roku miną trzy lata od momentu, kiedy Adam Nawałka doszedł do porozumienia z zarządem śląskiego klubu w sprawie kontraktu. W polskich warunkach, gdzie prezesi za niepowodzenia zazwyczaj winią trenerów, jest to przypadek wyjątkowy.
Przed przenosinami do Zabrza Nawałka pracował w GKS-ie Katowice. W klubie panowały bardzo trudne warunki finansowo-organizacyjne, zresztą podobnie jak teraz, a mimo to GKS pod wodzą byłego reprezentanta Polski po rundzie jesiennej zajmował wysokie siódme miejsce w I lidze. Nawałka na brak zainteresowania ze strony innych klubów nie narzekał. Dlatego z GKS-em nie przedłużył wygasającej umowy i w poszukiwaniu normalności przeprowadził się do Zabrza.
Przed rudną wiosenną sezonu 2009-10 Górnik zajmował szóste miejsce. Cel był jasny – nadrobienie strat ze spotkań jesiennych i walka o awans do Ekstraklasy. – Jestem w takim momencie kariery trenerskiej, że najzwyczajniej w świecie potrzebuję ogromnego wyzwania, jakim jest praca w Górniku – mówił po podpisaniu umowy Nawałka. – Umówiliśmy się z prezesem, że jeśli nie uda się wywalczyć promocji do ekstraklasy, kończymy współpracę, jeśli zaś cel zostanie zrealizowany, umowa będzie ważna przez kolejne dwa lata. Aby można było rzetelnie ocenić pracę szkoleniowca, musi prowadzić zespół przynajmniej przez cztery okresy przygotowawcze, bo dopiero po takim czasie widać w drużynie rękę danego trenera. Jednak zdaję sobie sprawę z tego, że zabrzanie potrzebują sukcesu od zaraz, dlatego też zgodziłem się na wspomniane wcześniej warunki – zaznaczał nowy szkoleniowiec Górnika.
Pod wodzą Nawałki na wiosnę Górnik dziewięć spotkań wygrał, trzy zremisował i trzy przegrał. To wystarczyło do zajęcia drugiego miejsca w I lidze, które było premiowane awansem do Ekstraklasy. Ściągnięty w roli strażaka trener, który miał ugasić pożar po Ryszardzie Komornickim, spisał się świetnie.
Ekstraklasa nie taka straszna Pierwszy sezon Górnika w Ekstraklasie pod wodzą Nawałki był bardzo udany. Beniaminek zajął wysokie szóste miejsce, a do drugiego miejsca stracił zaledwie cztery punkty. O sile ofensywnej drużyny decydowali głównie Grzegorz Bonin, Robert Jeż oraz Daniel Sikorski.
Po pierwszym dobrym sezonie w Ekstraklasie apetyty zostały rozbudzone. Jednak z powodów ekonomicznych z klubem wspomniane trio musiało się pożegnać, co przed sezonem 2011-12 znacząco osłabiło potencjał ofensywny Górnika. – W poprzednim sezonie widać było, że ta drużyna robi postępy, rozwija się. Plan, jaki swego czasu nakreśliła na 2012 rok firma Allianz (mistrzostwo Polski – przyp. red.), nabierał realnych kształtów. Bo przy kilku wzmocnieniach kadry – i nie mam tu wcale na myśli jakichś kosztownych zakupów – zespół mógł wspiąć się na poziom pozwalający na rywalizację o najwyższe cele – mówił nieco zawiedziony Nawałka.
Pomimo dosyć znaczących osłabień Górnik walczył dzielnie i sezon 2011-12 zakończył na ósmym miejscu. W porównaniu do poprzednich rozgrywek zdobył tylko o trzy punkty mniej.
Sporo spekulacji i szczęśliwy finał Przed obecnym sezonem przyszłość Nawałki w Górniku była bardzo niepewna. Oczywiście władze klubu chciały go zatrzymać za wszelką cenę, ale szkoleniowiec w zamian oczekiwał pewnych deklaracji. Przede wszystkim 52-letni trener nie mógł sobie pozwolić na kolejną wyprzedaż najlepszych piłkarzy.
Ostatecznie obydwie strony doszły do porozumienia. Nawałka podpisał kontrakt na kolejny rok z opcją przedłużenia. – Bardzo się cieszę, że doszło do porozumienia, które na pewno zaowocuje i będzie miało duży wpływ na jakość gry pierwszego zespołu – mówił Artur Jankowski, prezes Górnika Zabrze.
I nie pomylił się. Zatrzymanie Nawałki, którego wielu ekspertów widziałoby nawet w pracy z reprezentacją Polski, było kluczowe dla śląskiego klubu. Dzisiaj Górnik zajmuje trzecie miejsce w tabeli i nie zanotował jeszcze ani jednej porażki. Być może jest za wcześnie na ocenianie szans podopiecznych Nawałki w walce o podium, ale jedno jest pewne. Pod wodzą tego trenera drużyna nie zejdzie poniżej pewnego poziomu. Udowodniły to już prawie trzy lata jego pracy w Zabrzu.
Grzegorz Marciniak, PilkaNozna.pl fot. Legia.com/M.Kostrzewa
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.