Transfer i utrzymanie Neymara kosztowałoby Barcelonę 500 milionów euro brutto – wylicza „Marca”. JosepMariaBartomeu nie jest w stanie przeznaczyć takiej kwoty na sprowadzenie Brazylijczyka, dlatego wydaje się, że temat powrotu gwiazdora na Camp Nou powoli umiera.
Wyłożenie takich pieniędzy w czasach po koronawirusie graniczyłoby z cudem. Tym bardziej, że finanse Barcelony nie pozwalają w tym momencie z wydatkiem na taką skalę. Oczywiście, Duma Katalonii mogłaby szukać innych rozwiązań, jak na przykład spłacanie kwoty odstępnego w ratach czy włączenie w transakcję innych zawodników, ale nie wiadomo, jak na taką ofertę zareagowałoby Paris Saint-Germain.
Skąd taka kwota? Neymar mógłby zgłosić się do FIFA z prośbą o pozwolenia na odejście z klubu po trzech latach. Wówczas Barca musiałaby zapłacić za niego 164 miliony euro, o czym poinformował Wagner Ribeiro. W dzisiejszych czasach, kiedy wszystkie sektory gospodarki, włącznie z futbolem, cierpią przez koronawirusa, wydaje się to niemożliwe.
W dodatku trzeba byłoby zagwarantować Brazylijczykowi olbrzymią pensję. Neymar zarabia w Paryżu rocznie 70 milionów euro brutto. W Barcelonie nikt nie może sobie pozwolić na taką kwotę z powodu limitu płacowego. Trzeba byłoby negocjować z piłkarzem obniżenie oczekiwań, co wcale nie byłoby takie proste.
Wszystko zatem wskazuje na to, że Neymar nie trafi na Camp Nou w najbliższym okienku transferowym. Marzenia prezydenta Bartomeu trzeba odłożyć co najmniej o kilkanaście miesięcy…
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.