W meczu 3. kolejki T-Mobile do Ekstraklasy Polonia Warszawa wygrała na wyjeździe z Wisłą Kraków 3:1. Po meczu radości ze zwycięstwa nie krył trener klubu ze stolicy, Piotr Stokowiec.
– Wiadomo, że
nie da się przejść do porządku dziennego koło mojej czerwonej kartki.
Nie chciałbym, żeby to przesłoniło dobrą grę mojego zespołu i pracę,
jaką wykonali zawodnicy. Ze swojej strony mogę przeprosić kibiców i
młodych adeptów futbolu, bo jestem trenerem i wychowawcą. Obojętnie, co
by się stało, trochę mnie poniosło i zachowałem się zbyt nerwowo, ale
właśnie… Reszta jest milczeniem i nie będziemy do tego wracać – zaczął Stokowiec.
– Co do samej gry jestem zadowolony ze stylu i tego, że świetnie
realizujemy to, co sobie zakładamy. Nie ukrywam, że jest dużo pracy, ale
zawodnicy chcą pracować i świetnie się przy tym bawią. Dzisiejszy mecz
był sprawdzianem. Czy wytrzymają w takim tempie? Czy dalej będą
skoncentrowani? Cieszę się, że utrzymują wysoką dyspozycję w czwartym
spotkaniu z rzędu, nie tracąc zaangażowania – kontynuował.
– Wielkie brawa należą się przede wszystkim piłkarzom. Ja jestem w
szatni ich kolegą, jak trzeba, to ojcem, ale nie ma co kreować mnie na
trenera. Udało się do nich dotrzeć na zasadach partnerskich, chętnie
pracują. Przerwa na kadrę jest nam potrzebna, jak woda do życia. Naszym
zadaniem na najbliższy czas jest utrzymanie tego stylu. Każdy z
ciekawością będzie przychodził na stadion zobaczyć ofensywnie grającą
Polonię – wyznał z nadzieją trener „Czarnych Koszul”.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.