W jednym z najciekawiej zapowiadających się starć ósmej kolejki PKO BP Ekstraklasy Pogoń Szczecin podzieliła się punktami z Legią Warszawa. Na stadionie przy ulicy Karłowicza nie padł ani jeden gol.
Pekhart mógł zapewnić Legii zwycięstwo. Zabrakło skuteczności. (fot. Piotr Kucza)
Dzisiejsi rywale przystępowali do spotkania z innym dorobkiem punktowym, ale w porównywalnej dyspozycji i z identycznym celem. Obaj wygrali swoje poprzednie dwa mecze ligowe. Obaj chcieli kontynuować zwycięską passę.
– Analizowaliśmy grę Pogoni. To bardzo solidna drużyna w obronie, która straciła tylko cztery gole. Trudno jest przedostać się pod jej pole karne, czego w zresztą poniedziałek doświadczyła Lechia. My jednak mamy swoje atuty w ofensywie – stwarzamy sobie wiele okazji, ale musimy pracować nad skutecznością – mówił na konferencji prasowej Czesław Michniewicz.
Szkoleniowiec Legii doskonale wiedział, czego spodziewać się po rywalu, i co powinni zrobić jego podopieczni, a jednak na niewiele się to zdało. Pod bramką Pogoni aktywny był Tomas Pekhart, ale w dobrej formie był Dante Stipica. Goście podejmowali więcej starań, lecz korzyści mieli z tego dokładnie tyle samo, co gospodarze. Zero.
Zero to także liczba goli, jakie padły dziś w Szczecinie. Remis nie satysfakcjonuje ani jednych, ani drugich. Legia zajmuje piąte miejsce w tabeli i traci do Rakowa – który jeszcze nie rozegrał ósmego meczu – trzy punkty. Pogoń jest szósta.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.