Nie ma już w PKO Bank Polski Ekstraklasie niepokonanych zespołów. W sobotni wieczór porażki doznał Górnik Zabrze, który w pięciu wcześniejszych kolejkach odniósł cztery zwycięstwa i jedno spotkanie zremisował.
Zabrzanie znaleźli w końcu pogromcę (fot. Michał Chwieduk / 400mm.pl)
Drużyna prowadzona przez Marcina Brosza od startu sezonu prezentowała skuteczny i efektowny futbol, odprawiając z kwitkiem kolejnych rywali. Do pierwszego potknięcia Górnika doszło tydzień temu, kiedy to zremisował on bezbramkowo z niżej notowaną Wisłą Kraków, ale do załamania formy doszło dopiero w sobotę, kiedy to zabrzanie przegrali gładko z Zagłębiem Lubin (0:2).
Tym samy po sześciu kolejkach nowego sezonu nie ma już w lidze niepokonanych zespołów. Obok Górnika, po jednej porażce na koncie mają również liderujący w tabeli Raków Częstochowa, Zagłębie Lubin, Śląsk Wrocław, Jagiellonia Białystok, Pogoń Szczecin, Lech Poznań i Cracovia.
Na drugim biegunie znajdują się z kolei piłkarze Wisły Kraków i Piasta Gliwice, którzy nie zaznali jeszcze smaku zwycięstwa w tym sezonie Ekstraklasy.
Dla porównania warto odnieść się do ubiegłego sezonu. Najmniej porażek na dystansie całej kampanii odniósł wtedy Lech Poznań, który dał się pokonać tylko w siedmiu meczach. Była to jedyna drużyna, która nie zapisała na swoim koncie dwucyfrowej liczby przegranych.
Podczas kampanii 2019-20 najdłużej porażki unikał Śląsk Wrocław, który uległ rywalowi dopiero podczas 10. kolejki, kiedy to przegrał z Koroną Kielce (0:1).
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.