Nie milkną echa rezygnacji Mesuta Oezila z występów w reprezentacji Niemiec. Pomocnik postanowił odejść z kadry na wskutek skandalu rasistowskiego, a zdaniem wielu jego kolegów, to o czym mówił piłkarz Arsenalu wcale nie miało miejsca.
Łukasz Podolski uważa, że w zjawisko rasizmu w kadrze nie istnieje (fot. Grzegorz Garbacik)
Przypomnijmy, że Oezil zakończył swoją reprezentacyjną karierę po głośnym skandalu rasistowskim, który był pokłosiem słynnego zdjęcia piłkarza z prezydentem Turcji. Niemiec był za to bardzo mocno krytykowany i w końcu nie wytrzymał, dając dosadnie do zrozumienia, że takiego zachowania nie będzie tolerował.
– Jeśli ktoś nie potrafi zaakceptować moich tureckich korzeni i wykorzystuje je do stosowania propagandy, to ja w tym uczestniczyć nie zamierzam. Nie będę grał w kadrze, tak długo jak będą odczuwał brak respektu i rasizm wobec mojej osoby oświadczył rozgrywający Arsenalu.
Zdaniem Toniego Kroosa o żadnym rasizmie w reprezentacji nie było mowy, a w opinii Ilkaya Gundogana, pojedyncze zdania niektórych ludzi nie oznaczają, że wszyscy Niemcy są rasistami.
Teraz głos w sprawie zabrał Łukasz Podolski, który podczas rozmowy z dziennikiem „BILD” zdradził, że on podczas swoich występów w kadrze nie spotkał się ze zjawiskiem rasizmu.
– Po nieudanych mistrzostwach świata padają różne słowa, a ludzie próbują wyciągać na światło dzienne różne fakty. Rasizm nie ma tu jednak nic do rzeczy. Kiedy ja byłem piłkarzem kadry to takie zjawisko w ogóle nie istniało – dodał.
29-letni Oezil zadebiutował w reprezentacji Niemiec w 2009 roku. Od tego czasu rozegrał w zespole narodowym 92 spotkania, w których strzelił 23 gole.
Bayern zdecydował ws. Harry’ego Kane’a. Rozmowy już trwają
Włodarze Bayernu Monachium są niezwykle zadowoleni ze współpracy z Harry’m Kane’em. Jego aktualny kontrakt wygasa za półtora roku, ale Bawarczycy już teraz chcą zapewnić sobie usługi Anglika na kolejne lata.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.