Przejdź do treści
Nie pojechałem na mundial jako kibic

Polska Reprezentacja Polski

Nie pojechałem na mundial jako kibic

W 2002 roku wybuchła afera – na mundial nie został powołany Tomasz Iwan. Sensacyjnie w kadrze na azjatycki turniej znalazł się Paweł Sibik, piłkarz Odry Wodzisław, który formalnie zastąpił kontuzjowanego Bartosza Karwana. Media i kibice doszukiwali się drugiego dna w całej sprawie – uważano, że Sibika na mundial Jerzy Engel zabrał za Iwana.



Często jeszcze jest pan pytany o to powołanie?
Przy okazji meczów reprezentacji, a bardziej wielkich turniejów, ktoś zadzwoni, zapyta – przyznaje Sibik. – Na mundial w 2002 roku po prostu przyjąłem powołanie. Nie jestem niczemu winien, że trener Engel nie wziął Tomka Iwana, a Bartek Karwan nie pojechał na mistrzostwa z powodu kontuzji. Skorzystałem ja, ale można było odczuć wewnątrz kadry brak przychylnego podejścia do mnie kilku zawodników. Starałem się to zrozumieć, bo Tomek był ważnym ogniwem reprezentacji, przyjaźnił się z najważniejszymi kadrowiczami. Tak jest w piłce, raz ktoś zyskuje, raz traci. Dzięki Jerzemu Engelowi spełniłem swoje dziecięce marzenie i pojechałem na najważniejszą imprezę piłkarską.

Czyli warto było pojechać na mundial by wejść w końcówce potyczki z USA?
Trudno wytłumaczyć, co czuje piłkarz będąc w środku takiej imprezy. Znalazłem się w doborowym gronie, nie pojechałem na mundial jako kibic, tylko by reprezentować kraj. Już samo zgrupowanie w Niemczech uświadomiło mi, że biorę udział w czymś wyjątkowym. Potem wylot do Azji, różnice czasowe, otoczka piłkarskiego święta. Na pierwszy mecz z gospodarzami jechaliśmy dzień wcześniej 300 kilometrów autobusem. Z gór przenieśliśmy się nad morze, zetknęliśmy się z zupełnie inną wilgotnością powietrza i w moim przekonaniu to mogło odbić się na naszej postawie i wynikach. Sportowo stać nas było na znacznie więcej, ale trzeba pamiętać, że wtedy Polska po 16 latach przerwy wróciła na mundialowe areny. Nawet dla zawodników ogranych w zagranicznych klubach było to coś nowego. Ja czułem się szczególnie, jak gość, który z małego klubu wyruszył w wielki świat. Nagle po występach w Odrze na wyciągnięcie ręki miałem Luisa Figo. Oglądając wyczyny naszej reprezentacji na igrzyskach w Barcelonie w 1992 roku z zazdrością patrzyłem na rówieśników, którzy wywalczyli medal dla Polski. Zastanawiałem się, czy ja, czwartoligowiec będę w stanie kiedykolwiek ich dogonić. Dekadę później z niektórymi spotkałem się na mundialu. Przed meczem z Koreą Południową do mojego pokoju przyszedł Jerzy Engel i mówił, że mam być psychicznie nastawiony na to, że mogę pomóc kolegom na boisku. Nie skorzystał z moich usług w tym meczu, przed następnym nie rozmawiał ze mną, ale pogadał znów przed USA. Szanuję go za uczciwe podejście, a ja w Korei fizycznie prezentowałem się znakomicie. Cieszyłem się bardzo z tych minutek i wiem, że mnóstwo osób dużo by oddało za znalezienie się na moim miejscu. Kiedy Ryszard Wieczorek, ówczesny trener Odry, w telewizyjnym wywiadzie dwa miesiące przed mundialem wspomniał moje nazwisko i polecił do kadry – zrobiło mi się miło. Nie spodziewałem się jednak, że zostanę pasażerem samolotu wiozącego kadrę do Korei Południowej. Trudno też, żebym miał do kogokolwiek pretensje, że tak krótko niewiele przeciw Stanom Zjednoczonym.

Miał pan wrażenie, że to jest pana pożegnalny występ w reprezentacji Polski?
Tak, bo Zbigniew Boniek po nieudanym mundialu zapowiadał zmiany w składzie. Jak na zawodnika, który tyle lat był związany z Odrą osiągnąłem dużo, a jeszcze pół roku przed mistrzostwami walczyłem z kontuzją biodra. Potem panewka dała o sobie znać na Cyprze, bo katorżnicze treningi trenera Ilie Dumitrescu w Apollonie Limassol kompletnie mnie wykończyły. Słynny rumuński piłkarz, bohater mundialu z 1994 roku był jako szkoleniowiec furiatem. Czasami jak ktoś źle kopnął futbolówkę dostawał taki opieprz, że uszy puchły. Z Apollonem wywalczyłem swoje jedyne mistrzostwo kraju i nie zapomnę jak podczas fety potraktowali mnie kibice. Miałem przerwę ze względu na kontuzję, ale jak wszedłem na płytę 20 tysięcy ludzi krzyknęło „Paweł Sibik” i mnie aż przeszły ciarki po plecach. Z Cypru generalnie byłem bardzo zadowolony. Wbrew obiegowym opiniom tamtejsza liga okazała się bardzo mocna, a fani tworzyli niesamowitą atmosferę. Potrafili docenić zawodnika. Czego innego doświadczyłem później w Wodzisławiu. Najpierw ochroniarz nie chciał mnie wpuścić na mecz z Górnikiem Zabrze, a w kasie nie było biletów na sprzedaż. Wkręcił mnie dopiero Sławek Szary, ale tak nie powinno się traktować zasłużonych zawodników. Z Odrą wywalczyłem trzecie miejsce w Ekstraklasie, zagrałem w europejskich pucharach, spędziłem w klubie 13 lat, tymczasem, jak się okazało, dla pewnych osób to nic nie znaczyło.

Co najwyżej cenił pan w Odrze?
W tym klubie się rozwinąłem. Grzegorz Rasiak, Łukasz Sosin, Marek Saganowski po grze w Odrze wypływali na głębokie wody. Mnie specyficzna atmosfera panująca w Wodzisławiu odpowiadała, a najważniejszy był futbol. Jak to mówił Marcin Mięciel – orkiestra, zapach kiełbasek, ciekawa drużyna oparta na piłkarzach związanych mocno z regionem. Mnie, Marcinowi Malinowskiemu, Jankowi Wosiowi, Piotrkowi Sowiszowi zależało na mocnej Odrze, a przyjezdnych piłkarzy traktowaliśmy jak członków rodziny. W Wodzisławiu nigdy nie było kolorowo pod względem finansowym, ale nadrabialiśmy to kolektywem, dobrą atmosferą. Odra potrafiła awansować do europejskich pucharów, a w nich nie przyniosła wstydu.

Rotor Wołgograd był w sezonie 1997-98 do przejścia w kwalifikacjach Pucharu UEFA?
W Wołgogradzie wypracowałem sytuacje strzeleckie Jackowi Polakowi i Sławkowi Paluchowi, ale je zmarnowali. Mieliśmy kilka setek i nie pojmuję jak mogliśmy przegrać 0:2. Podróż na ten mecz, przelot z międzylądowaniem w Krzywym Rogu i przygody z ukraińskimi celnikami dostarczyły nam wiele wrażeń. 40 stopni temperatury, upał, a my a gajerkach. Tamci nas trzymali i trzeba im było dać parę piłek, by odpuścili. Na stadion wjeżdżaliśmy w kordonie policji z karabinami. Dwa lata później na tym obiekcie znaleziono bomby z drugiej wojny światowej i pomyślałem sobie wtedy, na czym ja kopałem piłkę… W Polsce prowadziliśmy z Rotorem 3:1, przy stanie 3:2 Rosjanin zobaczył czerwoną kartkę, ale załatwił nas świetny Oleg Wieretennikow. Walnął nam dwa gole i przegraliśmy 3:4. Dziwiłem się potem, że on zagrał tylko cztery mecze w reprezentacji Rosji, a miał niesamowitą smykałkę do pokonywania bramkarzy. O tym, że zagramy w Pucharze UEFA dowiedziałem się na plaży w Nicei. Czekaliśmy na spotkanie w ramach Intertoto z Olympique Lyon, a Legia grała finał Pucharu Polski z GKS Katowice. Rysiu Staniek, nasz ziomek dzwonił i pytał czy legioniści mają wygrać. To by oznaczało, że zagramy w UEFA. Wyjątkowo kibicowaliśmy całą drużyną Legii, która zwyciężyła Gieksę 2:0. Jednego lata pograło się w Intertoto i Pucharze UEFA. Odra mierzyła się z Lyonem, Rapidem Bukareszt, MSK Żylina, Austrią Wiedeń. Do Macedonii na mecz z Pobedą Prilep jechaliśmy jakimś dziwnym autobusem po nieutwardzonych drogach, przegraliśmy 1:2, ale u siebie odrobiliśmy straty.

Co uczestnik mundialu porabia obecnie?
Studiuję pedagogikę i jestem trenerem czwartoligowej Lechii Dzierżoniów. Zrobiliśmy historyczny wynik wygrywając 17. meczów z rzędu i zajmujemy pierwsze miejsce w tabeli. Dodatkowo pracuję jako dyrektor w UKS Lechia Dzierżoniów, klubie-siostrze dla seniorskiej Lechii. Przyjechałem tu sześć lat temu, byłem wiceprezesem, kierownikiem i jak zaproponowano mi funkcję trenera musiałem odpuścić prezesurę. Po 25 latach przebijania się na Górnym Śląsku wróciłem na Dolny Śląsk i trzeba było odnaleźć się w innej rzeczywistości. Tutaj trzeba było dzwonić po zawodnikach i im składać oferty, tam sami dzwonili. Inna specyfika.

Osoba Krzysztofa Piątka pomaga Lechii Dzierżoniów?
Oczywiście, jak najbardziej. Sukcesy Krzysia i jego transfery pozwoliły rozwinąć Lechię. Pojawiły się pieniążki i taki pozytywny szum wokół klubu. Nasza czteroosobowa delegacja odwiedziła Piątka gdy grał w AC Milan. Było bardzo sympatycznie. Cieszymy się, że Krzysio występuje w reprezentacji Polski, strzela dla niej gole.

Pan i Piątek urodziliście się w Niemczy. Pan był na mundialu, Krzysztof może wziąć udział w Euro. Skąd tyle talentów w tak małej miejscowości?
Myślę, że jeszcze ktoś się pojawi. Mój udział w mundialu zwrócił uwagę na Niemczę, Krzysiek wywołał zaś prawdziwy boom. To zachęta dla młodych adeptów futbolu. Ja zawsze podkreślam, że warto poświęcać się dla marzeń, żeby móc potem opowiadać o pięknych przygodach.

JAROMIR KRUK

WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (10/2021)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 4/2026

Nr 4/2026

Polska Reprezentacja Polski

Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”

Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.

2026.01.24 Warszawa
pilka nozna 
Gala rozdania nagrod tygodnika Pilka Nozna
N/z Jakub Blaszczykowski
Foto Radoslaw Makuch / PressFocus

2026.01.24 Warsaw
Football 
The Pilka Nozna Polish Weekly Awards for the Best Footballers
Gala rozdania nagrod tygodnika Pilka Nozna
Jakub Blaszczykowski
Credit: Radoslaw Makuch / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Reprezentacja Polski

Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!

Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.

2026.01.24 Warszawa
Pilka Nozna Uroczysta Gala Wreczenia Nagrod Tygodnika Pilka Nozna
Uroczysta Gala Wreczenia Nagrod Tygodnika Pilka Nozna
N/z Jan Urban
Foto Radoslaw Makuch / PressFocus

2026.01.24 Warszawa
Football The Pilka Nozna Polish Weekly Awards for the Best Footballers Gala Rozdania Nagrod Tygodnika Pilka Nozna
Jan Urban
Credit: Radoslaw Makuch / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Reprezentacja Polski

Laureaci na gali tygodnika „Piłka Nożna”. Poznaliśmy zwycięzców!

Poznaliśmy wszystkich laureatów za rok 2025. Kto zdobył statuetki we wszystkich, dziewięciu kategoriach?

2026.01.24 Warszawa
Pilka Nozna Uroczysta Gala Wreczenia Nagrod Tygodnika Pilka Nozna
Uroczysta Gala Wreczenia Nagrod Tygodnika Pilka Nozna
N/z Grupowe
Foto Radoslaw Makuch / PressFocus

2026.01.24 Warszawa
Football The Pilka Nozna Polish Weekly Awards for the Best Footballers Gala Rozdania Nagrod Tygodnika Pilka Nozna
Grupowe
Credit: Radoslaw Makuch / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Reprezentacja Polski

Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski

Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:

2026.01.24 Warszawa
pilka nozna 
Gala rozdania nagrod tygodnika Pilka Nozna
N/z Milena Lewandowska Robert Lewandowski
Foto Radoslaw Makuch / PressFocus

2026.01.24 Warsaw
Football 
The Pilka Nozna Polish Weekly Awards for the Best Footballers
Gala rozdania nagrod tygodnika Pilka Nozna
Milena Lewandowska Robert Lewandowski
Credit: Radoslaw Makuch / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Reprezentacja Polski

Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor

Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.

2026.01.24 Warszawa
pilka nozna 
Gala rozdania nagrod tygodnika Pilka Nozna
N/z Ewa Pajor
Foto Radoslaw Makuch / PressFocus

2026.01.24 Warsaw
Football 
The Pilka Nozna Polish Weekly Awards for the Best Footballers
Gala rozdania nagrod tygodnika Pilka Nozna
Ewa Pajor
Credit: Radoslaw Makuch / PressFocus
Czytaj więcej