Przed nami kolejny akt kampanii eliminacyjnej do mistrzostw świata. W sobotni wieczór polscy piłkarze zmierzą się na murawie Stadionu Narodowego z Duńczykami, a stawka tego meczu – mimo tego, iż to dopiero druga kolejka – jest niebagatelna. Ewentualna strata punktów może mieć dla Adama Nawałki i jego zawodników niezwykle poważne konsekwencje.
Polscy piłkarze celują w pierwsze zwycięstwo podczas tych eliminacji (foto: Ł.Skwiot)
Biało-czerwoni rozpoczęli walkę o bilety na rosyjski mundial od dość niespodziewanej straty punktów. Przed wrześniowym spotkaniem z Kazachstanem chyba niewielu spodziewało się, by ćwierćfinalista ostatniego Euro 2016 mógł nie odnieść w Astanie zwycięstwa, ale tak właśnie się stało. Polska prowadziła już z dużo niżej notowanym rywalem dwoma golami, jednak dała sobie wydrzeć wygraną, a naprawdę niewiele brakowało, by wróciła do kraju bez jakiejkolwiek zdobyczy.
Przed starciem z Duńczykami, nasi reprezentanci – niemal jak jeden mąż – kajali się za brak odpowiedniej koncentracji podczas meczu w Astanie i przekonywali, że taki zimy prysznic był im potrzebny, by nie poczuli się zbyt pewni i nie obrośli w piórka po dobrych występach na mistrzostwach we Francji.
Jednym z piłkarzy, którzy dobrze wiedzą, jak brzemienny w skutkach może być remis z Kazachstanem, był Łukasz Fabiański, który wydaje się być pewniakiem do gry w podstawowym składzie. – Wiemy, że z każdym rywalem trzeba walczyć na maksimum możliwości przez 90 minut, ale na chwilę chyba o tym zapomnieliśmy i ta świadomość nam została przypomniana. Dobrze jednak, że stało się to w pierwszym meczu. Takie zejście na ziemię i kubeł zimnej wody mogą być pożyteczne – powiedział podczas konferencji prasowej.
Wtórował mu kolejny bramkarz reprezentacji Artur Boruc, który po prostu nazwał to co wydarzyło się we wrześniu po imieniu. – Remis z Kazachstanem trzeba potraktować jako porażkę. Teraz na pewno będzie o wiele lepiej. Atmosfera jest jak zwykle dobra – stwierdził.
Czy faktycznie przed meczem z Danią mamy widoki na lepszą grę naszej drużyny? Euforia po Euro już dawno opadła, dlatego nie ma co liczyć, że nasi zawodnicy pójdą – jak to się popularnie określa – za ciosem. Od czerwcowego turnieju minęło już sporo czasu i w polskim futbolu bardzo dużo się zmieniło. Wielu podopiecznych Adama Nawałki przeszło do innych klubów, gdzie jednak nie zawsze mają miejsce w podstawowym składzie. Kimś takim jest m.in. Grzegorz Krychowiak, który do tej pory wydawał się być w kadrze niezastąpiony. W PSG musi on jednak walczyć o swoje i trudno tak naprawdę stwierdzić, w jakiej aktualnie znajduje się formie.
Zmiana otoczenia na duży plus wyszła z kolei Igorowi Lewczukowi i Kamilowi Glikowi, którzy radzą sobie we Francji znakomicie i można śmiało powiedzieć, że cały czas rozwijają się jako piłkarze. Kto wie, być może to właśnie ta dwójka stworzy w sobotę duet stoperów na spotkanie z Duńczykami. Pod znakiem zapytania cały czas bowiem stoi występ Michała Pazdana, który stawił się co prawda na zgrupowaniu kadry, ale wciąć odczuwa dyskomfort związany z kontuzją barku.
Nowe kluby wyraźnie służą również Arkadiuszowi Milikowi i Piotrowi Zielińskiemu. Obaj od początku sezonu grają pierwsze skrzypce we włoskim Napoli i nadszedł już najwyższy czas, by przełożyli dobrą formę także na płaszczyznę reprezentacyjną. O ile Milik już udowodnił jak ważnym jest graczem w układance Nawałki, to Zieliński jeszcze w zespole narodowym nie „odpalił”. Jest to o tyle dziwne, że przecież na boiskach Serie A praktycznie każdego tygodnia potyka się z klasowymi rywalami i gra pod sporą presją. Jeśli w końcu uda mu się zrobić to samo w kadrze, to – nie będzie to chyba zbyt ryzykowna teza – zyskamy klasowego rozgrywającego na długie lata.
Cały wywiad @AdamGodlewski z Remigiuszem Rzepką z reprezentacji Polski.
Problemem, chociaż raczej z kategorii tych nieco wyimaginowanych, mógłby się wydawać strzelecki dołek Roberta Lewandowskiego. Ten nie zdobył bramki w kilku ostatnich spotkaniach Bayernu Monachium i wielu zaczęło doszukiwać się na siłę jakiegoś kryzysu formy naszego kapitana. Jeśli jednak przyjrzeć się nieco lepiej, można bardzo dobrze dostrzec, że „Lewy” faktycznie nie strzelał ostatnio goli… przez całe dziesięć dni.
Do mocno dętego problemu odniósł się zresztą sam zainteresowany. – Ten licznik obejmuje zaledwie 10 dni. Jeśli nie strzelam gola w ciągu dwóch, trzech tygodni, to nie znaczy, że jestem w kryzysie. O takim można mówić po 10 meczach bez trafienia do siatki – stwierdził w rozmowie z serwisem „Sport.pl”. Nie sposób nie przyznać naszemu kapitanowi racji w tej sprawie.
Co to wszystko oznacza w kontekście sobotniego starcia z Duńczykami? Na pierwszy rzut oka więcej przemawia za nasza drużyną, ale nie należy mieć żadnych wątpliwości – podopieczni Age Hareide na pewno nie przyjechali do Warszawy na wycieczkę i nie pogodzą się ze stratą punktów, tylko dlatego, że ich rywalem będzie ćwierćfinalista Euro. Sam trener zna wartość swojej drużyny i zamierza zgarnąć na Narodowym pełną pulę. – Zdajemy sobie sprawę z tego, że czeka nas trudny mecz. Zagramy w końcu z ćwierćfinalistą Euro 2016 i to w dodatku na jego terenie. Moi piłkarze wiedzą jednak, że nie gramy przeciwko Brazylii, dlatego zachowują spory spokój – powiedział.
Jeśli jednak spojrzymy na potencjał czysto ludzki, tu właśnie Polakom znacznie bliżej do Brazylijczyków niż naszym rywalom. Dania nie ma dziś w swoim szeregach tak wielu klasowych zawodników jak przed laty, a do największych gwiazd reprezentacji można zaliczyć Christian Eriksena z Tottenhamu czy Kaspera Schmeichela z Leicester City. Jeśli uda nam się wyłączyć z gry tego pierwszego, to bardzo możliwe, że duński dynamit nie będzie miał okazję wybuchnąć w Warszawie. – Christian Eriksen to motor napędowy Duńczyków, dobrze znam go z Premier League. Świetnie kopie piłkę prawą i lewą nogą, doskonale wykonuje stałe fragmenty. Wybija się wśród naszych sobotnich przeciwników – powiedział wspomniany już Fabiański.
8.10.2016 / PGE Stadion Narodowy POLSKA – DANIA (20:45)
Polska: Łukasz Fabiański – Maciej Rybus, Igor Lewczuk, Kamil Glik, Łukasz Piszczek – Kamil Grosicki, Grzegorz Krychowiak, Piotr Zieliński, Jakub Błaszczykowski – Arkadiusz Milik, Robert Lewandowski
Dania: Kasper Schmeichel – Simon Kjaer, Andreas Chrtensen, Jannik Vestergaard – Peter Ankersen, Viktor Fischer, Pierre Emile Hojbjerg, William Kvist, Riza Durmisi – Nicolai Joergensen, Christian Eriksen
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.