Drastyczne zmiany zaproponowane przez władze Łódzkiego Klubu Sportowego nie spodobały się wszystkim zawodnikom. Oczywiście, jak zwykle w takich sytuacjach, wszystko rozbija się o pieniądze.
Nowy system wynagrodzeń jest dosyć nowatorski. Kontrakty niektórych z piłkarzy zostaną obniżone o nawet 40 procent. Z kolei półtora miliona złotych za awans przekazywane będzie na fundusz inwestycyjny. Te środki zawodnicy mogliby odebrać dopiero za kilka lat…
Takie rozwiązanie odrzuciło czterech piłkarzy. – Każda ze stron musi wykazać dobrą wolę. Plan naprawczy to nie jest koncert życzeń. Dobra wola ze strony zawodników oznacza, że otrzymają przynajmniej część kontraktu, a resztę będą mieli zainwestowaną. Lepsze to niż nic – wyjaśnił Jakub Urbanowicz, prezes ŁKS.
Jeśli obydwie strony nie dojdą do porozumienia, to działacze ŁKS biorą pod uwagę najgorsze rozwiązanie. Upadłość piłkarskiej spółki jest bardzo realna.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.