Wszystko wskazuje na to, że po zakończeniu obecnego sezonu Łukasz Madej pożegna się ze Śląskiem Wrocław. Piłkarz nie otrzymał oferty nowego kontraktu, ale na brak ciekawych propozycji nie powinien się uskarżać.
Skrzydłowy wicemistrzów Polski dał jasno do zrozumienia, że jeszcze kilka miesięcy temu Śląsk miał pierwszeństwo, ale ten czas już minął i teraz Madej będzie zastanawiał się nad propozycjami z innych klubów. – Śląsk miał priorytet, ale to było zimą. Dziś mam inne oferty. A na to, czy obecny pracodawca zaproponuje mi umowę, nie mam wpływu – stwierdził sam zainteresowany.
Wiadomo kto jest winny niemal pewnego rozbratu Madeja ze Śląskiem. To Orest Lenczyk, który nie poprosił władz klubu o rozpoczęcie rozmów z zawodnikiem. Decyzja nestora polskiej myśli szkoleniowej może dziwić, tym bardziej, że Madej jest jednym z jego podstawowym piłkarzy.
– Trener dostał w zimie listę zawodników, którym kończą się kontrakty, ale nie otrzymaliśmy z jego strony odpowiedzi, z kim dyskutować o dalszej współpracy. Z Madejem odbyły się wstępne rozmowy. Celowo używam słowa „wstępne”, bowiem trudno mówić, że to były negocjacje. On przedstawił swoje stanowisko, klub swoje – wyjaśnił prezes Śląska Piotr Waśniewski.
Gdzie więc w przyszłym sezonie będzie występował Madej? Wśród faworytów do skorzystania z jego usług wymienia się Polonię Warszawa, ale także jeden z klubów ligi azerbejdżańskiej.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.