Arsenal przegrał w środowy wieczór z Manchesterem City (0:3) i tym samym potwierdziła się reguła, że Kanonierzy nie potrafią grać na wyjazdach z najmocniejszymi zespołami Premier League.
Arsenal od pięciu lat nie pokonał na wyjeździe rywala z TOP 6 (fot. Reuters)
Dla kibiców londyńskiej drużyny nie jest to nowa sytuacja, ponieważ wyjazdowe mecze Arsenalu przeciwko rywalom z tzw. „Big Six” w lidze angielskiej już od kilku lat są dla nich prawdziwą udręką. Po raz ostatni Kanonierom udało się pokonać przeciwnika z czołówki na jego terenie przed pięcioma laty!
Od 18 stycznia 2015 roku, kiedy to Arsenal wygrał na Etihad Stadium z Manchesterem City (2:0), drużyny prowadzone przez Arsene’a Wengera, Unaia Emery’ego oraz Mikela Artetę mierzyły się z rywalami z „Wielkiej Szóstki” aż 25 razy, jednak w najlepszym razie udało się im przywozić z takich delegacji po punkcie.
Łączny bilans za ostatnie pięć lat przedstawia się więc dramatycznie. Podczas 25 wyjazdów na stadiony Manchesteru United, Chelsea, Liverpoolu, Manchesteru City i Tottenhamu Hotspur, Arsenal doznał 15 porażek i 10 razy remisował. W tym czasie zachował zaledwie jedno czyste konto.
Dramatyczna statystyka.
I przez tyle lat nikt nie wpadł na to, że zespół zdolny do wygrywania z najlepszymi trzeba zacząć budować od mocnej linii defensywnej. pic.twitter.com/h3GH8HM23o
Słabość w starciach z rywalami o miejsce w czołówce sprawiła, że Arsenal przestał być – przynajmniej na ten moment – liczącą się siłą w Premier League. Kanonierzy od kilku lat nie potrafią się zakwalifikować do Ligi Mistrzów, a wszystko wskazuje na to, że w tym sezonie będą mieć problem z tym, by wywalczyć awans do europejskich pucharów w ogóle.
Po 29 rozegranych kolejkach londyńczycy mają na swoim koncie zaledwie 40 punktów i plasują się na odległej dziewiątej pozycji w tabeli.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.