Niedzielne zmagania na boiskach PKO BP Ekstraklasy zainaugurują beniaminkowie – Warta Poznań i Podbeskidzie Bielsko-Biała. Dla kogo będzie to udany początek końca weekendu?
Po stronie Podbeskidzia jak zwykle wiele zależeć będzie od Kamila Bilińskiego. (fot. Jakub Ziemianin)
W ligowych starciach obu drużyn od dwóch sezonów obowiązuje zasada: raz wygrywamy my, raz wygrywacie wy. W rozgrywkach 2018/19 najpierw górą byli Górale, a potem Zieloni. W kampanii 2019/20 na odwrót. Aby tendencja została utrzymana, dziś trzy punkty musi zdobyć Podbeskidzie. W rundzie jesiennej Warta wygrała w Bielsku-Białej 2:1. Dla gospodarzy trafił Maksymilian Sitek, dla gości – Mateusz Kuzimski oraz Mateusz Kupczak.
Biorąc pod uwagę formę piłkarzy obu ekip, niewiele wskazuje jednak na to, że goście wezmą udany rewanż. Po raz ostatni z triumfu cieszyli się 7 lutego. Potem mierzyli się z Cracovią, Jagiellonią Białystok, Rakowem Częstochowa, Lechią Gdańsk i Stalą Mielec. Bilans? Trzy remisy, dwie porażki.
Gospodarze grają w kratkę, ale są przy tym bezkompromisowi. W minionych pięciu kolejkach wygrali trzy mecze (z Zagłębiem Lubin, Piastem Gliwice i Wisłą Płock), a przegrali dwa (z Lechem Poznań i Legią Warszawa). Do rywalizacji beniaminków przystąpią w roli faworytów.
– Podbeskidzie przeszło przeobrażenie po rundzie jesiennej. To inny zespół jeśli chodzi o sposób grania i funkcjonowania na boisku. Pierwsze wygrane mecze w tym roku na pewno dodały drużynie wiary w osiągnięcie celu, który jest postawiony. Ale my też jesteśmy już innym zespołem niż jesienią. To zmiana na plus. W drużynie jest przeogromna rywalizacja już nie tylko o miejsce w kadrze meczowej, ale np. o to, żeby załapać się do gry treningowej. Zawodnicy muszą dawać z siebie jeszcze więcej, żeby udowodnić swoją przydatność do zespołu – mówił w trakcie konferencji prasowej Piotr Tworek.
Czy Podbeskidzie zdoła utrzymać tendencję z poprzednich sezonów? Jak w roli faworyta spisze się Warta? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań poznamy niebawem. Pierwszy gwizdek arbitra rozbrzmi o godzinie 12:30.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.